Nowe media czyli (wideo) (zdjęcia) (na żywo!). A co przejdzie do lamusa?
Kwiecień 10, 2009
W dobie tak zwanego – ważne słowo – kryzysu, dojdzie na bank do pewnych przetasowań w mediach. Pytanie tylko czy kryzys opóźni modernizację polskiej sceny czy przyspieszy? Moim zdaniem przyspieszy.
Nie od dawna wiadomo, że Polska nie święci tryumfów jeśli chodzi o powszechny dostęp do internetu. Ale sytuacja ziarnko do ziarnka, ip do ip poprawia się. Te tytuły, które za 2, 3 lata nie będą mocno, skutecznie i rozpoznawalnie funkcjonowały w internecie prawdopodobnie umrą śmiercią naturalną bądź trafią do medialnego „domu starców”. Interakcja, rozumienie społeczności, multimedia, opinie, szybkość, otwartość na czytelnika – to słowa klucze, które powinny cechować nowych dziennikarzy. Oczywiście, że ogrom dziennikarskich dinozaurów wciąż traktuje to wszystko jak zmyślną futurologię i wymądrzanie się „młodych napaleńców”. Niesłusznie.
Spada oglądalność stacji muzycznych, a zapewne dobije je takie coś jak VEVO. Zapotrzebowanie na reklamy w radiu leci na łeb na szyje – stąd właśnie największa ilość banitów do branży internetowej. Czytelnictwo miejskich gazet i gazet mikroregionalnych również spada i sięga obecnie tyle co czyta czasem jeden artykuł w internecie.
Broń Panie Boże przez likwidacją papieru całkowicie – do tego nie dojdzie raczej, wciąż jest starszy czytelnik – ale bez równoległego działania w internecie czeka go zarastanie i zakurzanie. Albo inaczej. Zółknięcie. „Żółknięcie papieru”.
Dzienniki nie mają najmniejszych szans w starciu z portalami. Wydarzenia z poprzedniego dnia, o których czytamy najszybciej o 7;00 są już dawno profesjonalnie (wideo, mapy, zdjęcia, wypowiedzi, opinie) obsłużone przez internet. Tą zależność zrozumiały już wieczorne dzienniki i karmią nas obecnie mocno materiałami magazynowymi, lekkimi, reportażowymi. Przyjrzyjcie się uważnie…
Już teraz na lata tłuste mogą nastawić się portale i witryny w tych miastach, które zapowiedziały wdrożenie powszechnego dostępu do internetu. Dla tych redakcji to los wygrany na loterii. Mały miejski lub średni lokalny portal to wciąż dobry biznes. Wystarczy tylko dobry layout, w miarę aktualne informacje, głowa do sprzedawania reklam i społeczność żądna dwukieronkowego kanału w którym będzie mogła wysyłać/odbierać opinie, informacje, zdjęcia. Wydaje się, że ten model rozumieją w Polsce jedynie Agora i bliskie mi Media Regionalne. Agora uruchamia ciekawe miejskie blogoidy (gazetasosnowiec.pl, gazetaelblag.pl), MR mniejsze MM-ki (mmpulawy.pl, mmopole.pl).
Druga sprawa, że papier już raczej wie, że czeka go raczej rola uboższego brata internetu i ostatnimi czasy mocno przygniata do parteru konkurenta (vide procesy o bezprawne przedruki w sieci i korzystanie z treści).
Bardzo słabo radzą sobie lokalne rozgłośnie radiowe, z oddziałami Polskiego Radia na czele. Archaiczne witryny, mało aktualne, ciężkie. Słuchanie rozgłośni on-line to naprawdę spory sukces, podsumowując całość.
To dziwne, bo co jak co ale dla radia sieć jest idealnym przedłużeniem treści, audycji, tematów, akcji. Lokalne rozgłośnie boją się tego, traktują internet jak gorszego, niebezpiecznego brata, który odciąga słuchacza od odbiornika przed komputer. Kto myli tak oczywiście chyba jest już niereformowalny. Jak już kiedyś wspomniałem bardzo źle sobie radzą lokalne telewizje, głównie oddziały TVP. Internet jest dla nich źródłem informacji i kopalnią tematów, niejednokrotnie jednak bez podawania źródła. A po co? Ot śmietnisko. Przy czym za 2, 3 lata kto z tym „śmietniskiem” współpracować nie będzie – odpadnie z gry. Od tej reguły odbiegają jedynie tvs.pl, która niebawem przejdzie lifting oraz tvnwarszawa.pl – bardzo udany przykład witryny telewizji lokalnej.
Ale ale te chaotyczne rozważania warto jakoś podsumować. Kryzys, no właśnie. Są cięcia, są optymalizacje wydatków, sporo dziennikarzy odchodzi lub obejmuje nowe kompetencje. Nieraz z przymusu. Reklamodawcy oglądają każdy grosz, więc trzeba ich przyciągać wynikami oglądalności. A te trzeba zdobyć – poprzez bycie unikalnym, świeżym, urozmaiconym. Stąd interaktywne newsy, używanie narzędzi google maps, slajdowisk, kręcenie materiałów wideo małymi kamerkami już nie hańbi, tak samo zdjęcia robione telefonami i wysyłane do redakcji MMSami, relacje a żywo w internecie.
Modernizacja dziennikarzy „biurkowych” i „telefonowych” w „mobilnych” i „interaktywnych” to najprawdopodobniej jedyny pozytywy skutek kryzysu finansowego w mediach. Oby tych negatywnych było jak najmniej, czego wszystkim kolegom i koleżankom z branży życzę i Wesołych Świąt ;).
Rocznica Telewizji Silesia
Marzec 31, 2009
13 lub 14 stacja w Polsce według różnych szacunków. To więcej niż np Superstacja czy Polsat News. Jak na stację z natury regionalną to wielki sukces. Warto dodać, że niektóre programy cieszą się sześciocyfrową oglądalnością – to robi wrażenie.Mój program miał czasem oglądalność 60 tysięcy i to również miłe. I za to dziękuję.
Przygodę z telewizją rozpocząłem pomysłem na program turystyczny „Podróż za 6 zł”. Autobusami i tramwajami miałem przemieszczać się po konurbacji i prezentować najciekawsze, acz mniej znane ciekawostki na Śląsku i w Zagłębiu. Logistyka okazała się jednak zabójcza i w drugiej serii program otrzymał nazwę „Podróż za 1 bilet”. Bo pociąg też transport. Ekipa zrobiła około 2 tys. kilometrów i nagrała jakieś 900 minut materiału. To kilkanaście terabajtów danych.
Stacja należy do najnowocześniejszych w Europie i o kilka lat przegania konkurencję. To doświadczalna placówka nowych mediów – zainteresowani tematem byli zachwyceni – siedzibę TVS od środka zwiedziło ponad 2 tysiące osób. Bardzo zmęczyło mnie oprowadzanie fanów (rola przewodnika w programach telewizyjnych zobowiązuje), ale było warto. Nie mógłbym zapomnieć, że sporym doświadczeniem było dla mnie prowadzenie jesienią kilkunastu programów publicystycznego na żywo „Ok-No„ a teraz przygotowuję nowy program – Ekofan (Ekologia, klimat, przyroda). Premiera już w najbliższą sobotę o 14.00 – zapraszam.
Powstała nowa mm-ka: MM Opole. Media Regionalne idą za ciosem
Marzec 12, 2009
Moje Miasto Opole to nowy portal społecznościowy dla mieszkańców stolicy regionu i powiatu opolskiego. Teraz każdy może zostać dziennikarzem obywatelskim. Wystarczy, że ma dostęp do internetu i chęć podzielenia się informacjami: co się dzieje na waszej ulicy, osiedlu czy w mieście.
Serwis MMOpole.pl będzie eksponował autorów tekstów. – Każdy może na nim założyć swój profil ze zdjęciem – mówi Tomasz Krawczyk, szef projektu Moje Miasto. – Następnie pisać artykuły, dodawać galerie zdjęć, informować o ciekawych spotkaniach czy imprezach.
Nie ograniczamy tematyki: opisujcie i fotografujcie dziury w osiedlowej drodze, wypadki, działalność stowarzyszeń, a nawet samych siebie.
- Każdy ma szansę konkurować z zawodowymi dziennikarzami. Wasze artykuły i zdjęcia, jeśli będą aktualne i ciekawe, mogą trafić do portalu nto.pl i na łamy „Nowej Trybuny Opolskiej” – mówi Krzysztof Zyzik, redaktor naczelny nto i członek rady programu Gazeta 2.0 koncernu prasowego Media Regionalne. W ramach programu jesienią ubiegłego roku powstał portal wiedzy o regionach Regiopedia.pl.
To już jedenasta „MM-ka” Mediów Regionalnych. Wg najnowszych danych oglądalność portali przekroczyła w styczniu 1 milion unikalnych użytkowników (Gemius Traffic).
Projekt rozwija się w ramach nowej strategii Mediów Regionalnych pod nazwą Gazeta 2.0. Jej filozofię oddaje hasło przewodnie: „Mała Ojczyzna – Duża Sprawa!”. Istotnym elementem strategii jest wykorzystanie elementów idei Web 2.0 w portalach regionalnych i w gazetach.
„Miasta Marzeń”, kolejna turystyczna seria Gazety Wyborczej od 7 marca
Marzec 6, 2009
Wydawało się, że formuła „Podróży marzeń” wyczerpała swoją formułę, a jednak nic bardziej mylnego. Rynek przewodników wciąż nie jest nasycony – różne wydania schodzą jak ciepłe bułeczki mimo tego, że w internecie pojawia się mnóstwo wirtualnych porad, relacji, forów na temat konkretnych miejsc.
W tych sprawach ufamy jednak profesjonalnym twórcom przewodników, sprawdzonym informacjom i markom (takim jak np Pascal czy National Geographic).
Jutro Wyborcza wypuszcza klona „podróży marzeń” w wersji miejskiej. Co tydzień razem z sobotnią gazetą za 29,90 dostaniemy przewodnik po mieście wraz z obszernym kompedium wiedzy o danej metropolii. Każda z części zawiera ponadto praktyczne porady dla turystów: przydatne dane teleadresowe, informacje o walutach i opiece medycznej. Książki zawierają liczne zdjęcia, mapy i plany, a także spis podstawowych zwrotów i wyrażeń w języku obowiązującym w danym kraju.
PARYŻ, WENECJA ,WILNO, PRAGA, RZYM, WIEDEŃ, LWÓW, FLORENCJA, BARCELONA, KRAKÓW, MOSKWA, DUBLIN, BERLIN, NOWY JORK, AMSTERDAM, MADRYT, BUDAPESZT, KIJÓW, CHICAGO, RYGA, LIZBONA , PETERSBURG, STAMBUŁ, HELSINKI, LONDY – to miasta, które obejmuje seria. Gra jest warta świeczki, bo z badań wynika, że turystyka weekendowa lotnicza jest w Polsce coraz popularniejsza. Zwłaszcza przy wielkich promocjach tanich linii lotniczych. Serię podróże marzeń oceniam bardzo wysoko – to naprawdę dobre, ciekawie zaprojektowane i atrakcyjne przewodniki. Minusami była ich waga i nieporęczność. Jeśli „Miasta Marzeń podtrzymają ten poziom – wieszę akcji sukces







Ostatnie komentarze