Rezerwat Segiet. Tam gdzie oddycha aglomeracja (Przewodnik cz.9)

Maj 11, 2009

segiet1

Stoję u wejścia do rezerwatu Segiet w Bytomiu – Suchej Górze. W oddali ścieżka ginie w otchłani wielokolorowego szaleństwa. Gęsta buczyna i wszechobecne leje zapadliskowe powodują, że Las Segiecki mógłby śmiało grać w filmie, żywo wyjętym z baśni Braci Grimm. Segiet o każdej porze roku zachwyca. Najpiękniej podobno wygląda jednak jesienią, gdy srebrne kory drzew kontrastują z brązowym poszyciem i czarnymi koronami.

Pod naszymi stopami inny świat. Wraz z przyjacielem Adrianem Stępniem eksplorowaliśmy niedawno poszatkowne jak słodki ser szwjcarski podziemia Tarnogórsko-Bytomskie, pełne zimujących tu nietoperzy. To drugie co do wielkości zimowisko w Polsce. Gacki duże zamieszkują rdzaw sklepienia, wiecznie pokryte wilgocią. To woda infiltrująca z zróżnicowanej powierzchni Segietu. O infiltrację nie trudno, gdyż jak wyżej wspomniałem gleba w tym miejcu przepuszcza wszystko, a Garb Tarnogórski, na którego wierzchołku znajduje się Segiet zbudowany jest z wapieni i dolomitów.

Rezerwat powstał w 1953 roku. Wcześniej przez 3 stuleci obszar był mocno penetrowany przez górnictwo srebra i rud żelaza. Stąd charakterystyczne warpie i usypiska w bliskim sąsiedztwie enklawy.

Do rezerwatu najłatwiej dojechać od strony Stroszka, wjazd w okolicy ośrodka Dolomity Sportowa Dolina. Warto też spróbować pospacerować po lesie od strony Rept Śląskich, tutaj dołów, kopczyków i mini-wąwozów jest najwięcej

segiet2 segiet3 segiet4 segiet5

Share

Tak, na Babiej Górze też były lodowce

Maj 10, 2009

„Gdzie oprócz Tatr działały kiedyś lodowce?” - To odwieczne pytanie geografów, geologów i innych najzwyklejszych górołazów? Ci pierwsi długo się przekomarzali i wymieniali argumentami, ci ostatni kojarzą sprawę jedynie ze słowem „kocioł”, czyli oprócz Tatr jeszcze Karkonosze. I słusznie.

Faktem jest jednak, że intensywna działalność lodowcowa miała najprawdopodobniej swoje miejsce w przynajmniej 4 innych miejscach w Polsce. Naukowcy potwierdzili już występowanie niszy niwalnej (czyli małego lodowczyka, płatu stałego lodu) na południowych stokach Śnieżnika w Sudetach. Mini-kocioł daje początek rzece Morawie, stosunkowo dużej rzece Czech. Drugi w kolejności i jakoby naturalny kandydat to Pilsko (1557 m. npm) I  rzeczywiście, choć brak tutaj typowego kotła, lub doliny opartej o szczyt to przyjmuje się, że niektóre nisze osuwiskowe pod szczytem zostały w plejstocenie przemodelowane przez niewielkie lodowczyki i wieloletnie płaty śnieżne. Trzecim, najbardziej dyskusyjnym miejscem jest masyw Tarnicy w Bieszczadach, gdzie część naukowców również lokuje niewielkie nisze lodowe czy też płaty, które nadały początek kilku żlebom. To niższe wysokości ale i klimat był tu ostrzejszy

Najlepiej działalność lodowcową widać jednak na północnych stokach Babiej Góry. To w końcu szczyt 1725-metrowy. Na urwistym, postrzępionym i wolnym nierzadko od promieni słonecznych osuwiskowo-obrywowym stoku istniały przynajmniej 2 lodowczyki i kilka nisz. Najlepszymi przykładami na to są doskonale widoczne z Zawoi żleby (Poszukiwaczy Skarbów lub Szeroki Żleb) oraz kociołki i dolinki lodowcowe.

babia2 babia1

Schodząc z Diablaka czerwonym szlakiem na Przełęcz Bronę idziemy wzdłuż urwiska Kościółków. Po naszej prawej stronie – mini dolina lodowcowa – mały kocioł na wysokości ok 1650 metrów, na prawo i w dół od Kościółków około 800-metrowa dolinka, żwieńczona mało wyrażnym zakumulwanym wałem – nie jest to typowa morena, gdyż część materiału nagromadziła się w wyniku osunięć i oberwać. A jednak. Pospolita nazwa dolinki to Kamienna lub Kamienista Dolina. Podobno raj dla bezmyślnych skitourowców. Ja tam byłem, nad urwiskiem fociłem i marzenie swe spełniłem – lodową historię Babiej sprawdziłem.

Share

Chcą połączyć Morze Martwe z Czerwonym. Ale kanał…

Marzec 2, 2009

Premier Włoch Silvio Berlusconi zapowiedział, że na lipcowym szczycie G8 i G14 we Włoszech zaproponuje połączenie Morza Martwego z Czerwonym. Po co? By uratować życie dla kilkunastu milionów, żyjących tu ludzi. Chodzi o Syryjczyków, Palestyńczyków, Izraelczyków oraz Jordańczyków. Względnie Saudyjczyków i Egipcjan. Fakt faktem, największe jezioro świata jeszcze kilkanaście tys. lat temu w transgresji dochodziło do Jeziora Tyberiadzkiego w Galilei. Kilkanaście lat temu podzieliło się na dwie części, dziś południowa zniknęła. W tym tempie jezioro może całkowicie wyschnąć za morze martweokoło 20 lat. Nie wystarcza już wpływający tu Jordan. Wprowadza co roku około 400 mln ton, ale to zaledwie pikuś przy 1050 ton wody wyparowującej. Na świecie jest kilka takich miejsc. Życiodajne jeziora takie jak Morze Aralskie, Czad, Wiktorii czy Eyrie znikają w oczach. Czad w sercu Afryki zmniejszył się o 95% !!! a żyje wokół niego i dzięki niemu tutaj 22 mln ludzi. To oczywiście dowód na osuszanie się klimatu i kontynentalizm (i tego powinniśmy się bać a nie global warming).

W planach wizjonerów, którzy chcą góry przenosić jest zbudowanie systemu kaskad i pomp na linii 200 km między Zatoką Akaba a Morzem Martwym. Powstanie tu też olbrzymia elektrownia wodna, bo przecież to różnica ponad 419 metrów – tyle poniżej poziomu morza leży znikający akwen. Życiodajna woda, bogatsza w substancje organiczne mogłaby też przywrócić życie do zasolonego maksymalnie jeziora. Projekt ma trwać 9 lata a kosztować kilkanaście mld dolarów.

Życząc sukcesu zacznijmy się zastanawiać czy za 20-30 lat dobrym biznesem nie będzie właśnie dostarczanie wody (wide najnowszy James Bond – Quantum of solace i deficyt wody w Boliwii). Jeziora słodkowodne w centralnej części lądów znikają i to masowo. Znikają zasoby pitne pomiędzy zwrotnikami, woda w kranach jest co drugi, co trzeci dzień.

„Ocieplenie klimatu jest przyczyną zmniejszenia głównych źródeł wody pitnej na Ziemi. Takie są wnioski badaczy z Instytutu Oceanografii na Uniwersytecie w Kalifornii, San Diego i na Uniwersytecie w Waszyngtonie. Regionami o największym zagrożeniu w najbliższych dekadach są Chiny, Indie oraz pozostałe części Azji i Afryki ze względu na duże populacje ludności wymagającej dużych ilości świeżej wody” [źródło: ekoportal.com]

Share

Krótki, długi żywot lodowców w Patagonii

Luty 10, 2009

bear_iko_2005220_lrg

Patagonia to nie tylko imitacja Sahary – jak myśląniektórzy zapewne po przeniesieniu Rajdu Dakar do Chile i Argentyny. Patagonia to działalność lodowców, ostre, piramidalne szczyty, wyrzeźbione przez erozję mrozową. Dziś ostało się kilkaset km lodowców. Większość z nich „spływa” w stronę wschodnią, gdzie dosyć szybko topnieją i cielą się w wodach szmragdowych jezior.

Share

Najgoroźniejszy wulkan? Merapi

Styczeń 26, 2009

Czyli jednego z najniebezpieczniejszych i najbardziej nieprzewidywalnych wulkanów na świecie. Wyspa Java, Indonezja.

Szacuje się, że ten jeden z najbardziej aktywnych wulkanów w Indonezji wyemitował największą ilość materiału piroklastycznego ze wszystkich wulkanów na świecie. Pierwsza zanotowana erupcja miała miejsce w 1548 r. (istnieją dowody erupcji z ok. 7630 r. p.n.e.; prawdopodobnie również w 1006 r., kiedy to skutki wybuchu miały spowodować załamanie gospodarcze i upadek hinduistycznego Królestwa Mataram). Częste lawiny piroklastyczne pociągające za sobą dziesiątki ofiar śmiertelnych (ostatnio w 1979 r. i w listopadzie 1994 r.). Ciągle stanowi duże zagrożenie, intensywnie monitorowany.

Wzmożona aktywność wulkanu w połowie maja 2006 roku zagroziła ponad 34 tys. ludzi, z których wielu zostało ewakuowanych w obawie przed skutkami spodziewanego w niedługim czasie kolejnego groźnego wybuchu.

Share

« Poprzednia strona