Wrocław krasnali i Eberharda Mocka [Fotogaleria]

Listopad 22, 2009

Ostrów Tumski

Wpadłem na kilka godzin do Wrocławia, miasta, które się podoba już od dworca kolejowego. Jeden z 3 w Polsce halowych dworców – drugi jest w Legnicy a trzeci w Bytomiu.

Pozwiedzałem miasto nad Odrą na szybko, ale skutecznie. Stanąłem pod Renomą – modernistycznym domem handlowym z lat 30tych, w którym Eberhard Mock uwielbiał robić zakupy. I podrywać ekspedientki. Obok przy fosie do dziś stoi siedziba wrocławskiej policji, gdzie Mock miał swój gabinet przez wiele lat.

W punkcie informacji turystycznej kupiłem przewodnik po Wrocławiu śladami książek Marka Krajewskiego. Każde współczesne miejsce zostało nałożone na przygody Mocka. Architektura miasta nie zachwyciła mnie. Widac sporo plomb, zaślepek i przekłamań przestrzennych. Rynek bryluje, ale nie onieśmiela. Jednak miejscówki, odwiedzone szybkim krokiem jak Aula Leopoldyńska, Wieża Matematyków, Ostrów Tumski czy zakamarki Starego Miasta wynagradzają 30zł biletu na pośpieszny :) Reszta zdjęć poniżej w slajdowisku

  • Share/Bookmark

Dougga, prawdopodobnie najlepiej zachowane rzymskie miasto w Afryce [zdjęcia, wideo]

Listopad 8, 2009

Nie Leptis Magna w Libii i nie Kartagina są najlepiej zachowanymi rzymskimi metropoliami. To położona w górach Atlas Dougga, stolica prowincji pustynnej, rzymska brama na Numidię i całą Afrykę, położona na spalonym słońcem płaskowyżu.

Dougga liczyła sobie w najlepszych latach nawet 6 tysięcy mieszkańców. Przybywały do niej karawany z całej Sahary ze złotem i kością słoniową. Sama handlowała oliwkami i niewolnikami. Być może tutaj przyprowadzono niewolnika – Jubę, czyli przyjaciela Maksimusa z filmu Gladiator. I być może to odosobnienie pomogło temu miasto przetrwać do dziś w bardzo dobrym stanie.

Do Douggi jechałem prawie cały dzień lokalnymi busikami, autobusem i przypadkowym transportem. Nie ma tu dobrych połączeń. Rzut kamieniem stąd już Algieria. Przed wejściem do ruin w małej budce siedzi Ahmed. Pracuje tu od 15 lat za 300 dolarów. Jest ojcem7-osobowej rodziny i codziennie dojeżdża tu lokalnym autobusem prawie 100km.
- Ciepło to mało powiedziane, to patelnia z 30 stopniami w najchłodniejszych miejscach. Mimo, że obiekt jest od 1997 na liście UNESCO, są dni, że przyjeżdża tu np tylko jedna para turystów – opowiada mi.

Dougge złupili i wyburzyli, przybyli tu z Hiszpanii Wandalowie. Wśród ocalałych budowli, dających kojący cień, zachował się monumentalny amfiteatr, ogromny Kapitol i Forum. Jest autentyczny układ ulic i mury domostw, wysokie nawet na 2 metry. Kolumny nie leżą, a stoją. uliczki usiana są brukiem z kamienia Gór Atlas. Mającego prawie 2 tysiące lat.  Dougga przypomina trochę ateński Akropol – widoczna jest już z 50 kilometrów niczym klocki poukładane na gigantycznym stole.

  • Share/Bookmark

Banska Szczawnica. Prawdopodobnie najpiękniejsze miasteczko Słowacji

Październik 8, 2009

Banska Scavnica

Miasteczko, bo nie miasto. Najpiękniejsze, bo całkowicie zachowane i skutecznie schowane w dawnej górniczej dolinie. Schowane przez blokowiskami.

Do Bańskiej dostać się łatwo. Zarówno z B.Bystrzycy jak i Zdiaru i pobliskiego Zvolenia – jednego z większych węzłów na Słowacji. Miasteczko liczy jakieś 12 tysięcy mieszkańców, 20 lat temu liczyło 20, ale się stale wyludnia. Kiedyś królewskie miasto władców Węgier i górnicza chluba królestwa. Dziś nieco zapomniana, ale autentyczna i wpisana oczywiście na listę dziedzictwa UNESCO. Na Bańską Szczawnicę trzeba popatrzyć jak na historię Kopciuszka. Niepozorna dolina w Górach Szczawnicki, wcale nie cudownych widokowo i niewysokich. Dziura oddzielona łysymi wzgórzami, wcale nie zalesionymi. A jednak wystarczyło zaledwie kilkadziesiąt lat, by stała się jednym z najbogatszych miast Górnych Węgier z pierwszą w Europie górniczą szkołą wyższą.
Cesarstwo dbało o swoją złotą i srebrną zarazem perłę. Bystrzyca bogaciła, się, wwiercała dalej w doliny i pod ziemię. Specjalnie dla niej budowano system małych zbiorników zaporowych, stosowano tutaj po raz pierwszy proch strzelniczy w wyrobiskach podziemnych. Jednak w końcu minęła północ. Wojny, spory graniczne, spadek znaczenia handlu kruszcem i konkurencja zmarginalizowały miasteczko.Odkryte na nowo jako perełka architektoniczna i obowiązkowy przystanek na europejskiej trasie zabytków techniki.

Idąc przez miasto, niejako zawieszone jak hamak pomiędzy trzy główne dominanty – kalwarię, stary zamek i nowy zamek, widzimy autentyczne, średniowieczne założenie, jednak z nutką chaosu. To góry, tutaj ulice dostosowywały się do topografii, nie na odwrót. Wielkie wrażenie robi muzeum minerałów z podziemną trasą turystyczną, stary zamek, rodem z Van Helsinga oraz gigantyczna kolumna Św. Trójcy – największa na Słowacji. Postawili ją mieszkańcy po epidemii dżumy. Ci, którzy przeżyli.

Jak macie chwilę więcej to 5 minut autobusem od miasteczka leży jeden z piękniejszych założeń pałacowo-parkowych Słowacji – Svaty Anton.

  • Share/Bookmark

« Poprzednia stronaNastępna strona »