Tunezja, Sahara fakultatywnie 2 dni [Zdjęcia] Czyli obowiązkowa podróż na południe
Czerwiec 19, 2011
Jedna, jedyna wycieczka fakultatywna, spośród wszystkich inny we wszystkich turystycznych kierunkach, którą warto odbyć z biurem podróży. Będąc na tunezyjskim wybrzeżu, koniecznie trzeba pojechać daleko na południe, gdzie widoki, ludzie i klimat na długo zapadnie Wam w pamięć. Połowę kraju zjeździłem samodzielnie, ale powodu ogromnych odległości i nieokreślonej sytuacji geopolitycznej warto na Saharę pojechać z jakimś biurem. Dużo pomaga zorganizowany transport jeepami. Po drugie – jak powiedział mi zaprzyjaźniony przewodnik off record – stuprocentowe bezpieczeństwo w Tunezji to mit. Na południu zaginęło już wielu obcokrajowców. Ale o tym głośno się nie mówi. Za czasów reżimu Ben Alego, było to traktowane jako sianie defetyzmu i zagrażanie interesowi państwa.
Zanim dojedziemy nad Wielki Erg Wschodni, część Sahary zapewne odwiedzimy bardziej półpustynne tereny gór Atlas przy granicy z Algierią, gdzie znajdują się niezwykle urocze górskie oazy, Chebika, Tamerza i Mides, pełne – o dziwo – źródeł, sadzawek i wodospadów. Odtąd coraz częściej pojawiać się będą znaki „uwaga, wielbłądy na drodze” oraz Berberowie z jasnymi oczami i niebieskimi chustami, choć część z nich to tylko lipni naciągacze. Spore wrażenie robi Wielki Szot, największe słone jezioro Tunezji, poza porą deszczową, będące raczej białą solną pustynią, niż akwenem wodnym. Tylko najznamienitsi przewodnicy potrafią przeprowadzić karawany przez ten bezkresny obszar. Czytałem o tym w którejś książce Karola Maya. Nie pamiętam której. Ale pamiętam doskonale oswojone jak i dzikie wielbłądy po drugiej stronie Szotu, czyli w Douz – bramie Sahary, gdzie ukazują się nam ogromne wydmy. W końcu!
Oprócz wrednych i marudnych rodaków z Polski, wszystko w czasie takiej wyprawy jest udane. Słońce, kolory, zdjęcia. Trochę dalej na wschód od Douzu obowiązkowo odwiedza się dwie nietypowe wioski – Matmatę i Tataouine. W tej pierwszej odwiedzamy Ksary i domy wykute w skale. Do dziś zamieszkane. – Spróbuj tego – daje mi autochtonka chleba z oliwą na powitanie i sodką herbatę na popitkę. Super! Dużo lepsze niż nasz chleb z sobą i wódą. Niedaleko Tataouine natomiast w środku pustyni wyrasta wioska, która grała jako plener w „Gwiezdnych Wojnach”. Na cześć miejsca, w scenariusz wpleciono pustynną planetę Tataouin.
Jedna porada – bardzo ciężko jest w lipcu i sierpniu. Na południu może być nawet 40 stopni w cieniu, pot leje się strumieniami i jest sucho w nosie. Dużo lepszym rozwiązaniem jest czerwiec i wrzesień. Poniżej mała galeria zdjęć – the best of wyprawy na południe
Amfiteatr, koloseum w El Jem (El Dżem) z listy UNESCO [ZDJĘCIA]
Czerwiec 15, 2011
Koloseum rzymskie w Al-Dżamm jest trzecim największym na świecie amfiteatrem tego typu, zachowanym po dzisiejsze czasy. Większe są tylko te w Rzymie i Kapui
Wybudowali go Rzymianie w 3 wieku naszej ery. Miasto było pewnego rodzaju bramą do bardziej suchych półpustynnych i pustynnych terenów Sahelu i Sahary, stąd El Jem bogacił się na produktach pustynnych i orientalnych. Teatr, który mógł pomieścić 30 tys. widzów wpisany w roku 1979 na Listę Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego i kulturalnego UNESCO.
Podróżowanie po Tunezji: Louages (luaż), kolej, autobusy
Czerwiec 1, 2011
Transport w Tunezji jest o wiele bardziej rozbudowany niż w Algierii, Libii czy Egipcie. Prawdopodobnie tutaj właśnie pracuje najwięcej „luażystów”, czyli prywatnych przewoźników-taksówkarzy w 3 klasach taksówek. I to właśnie Louages są najpopularniejszym i chyba najlepszym środkiem transportu dla tych, którzy chcą poeksplorować ten kraj samodzielnie. Są jednak trzy różne rodzaje przewozów, rozróżniane kolorem paska na boku samochodu. Samochody z paskiem czerwonym – kursują pomiędzy miastami całej Tunezji, przewiozły mnie do Tunisu, wgłąb Tunezji i na wschód. Raz się przejechałem, otworzone szyby i przeciąg – leżałem 3 dni w łóżku, poza tym wywieziono nas gdzie indziej, niż było ustalone. No ale czerwone biorą „na pokład 9 osób”. Nas były 2, więc lokalni nas przekrzyczeli: „wysiadać!”. Białe louages z paskiem niebieskim – kursuja lokalnie (np. z dalekich dzielnic dużych miast, pomiędzy enklawami turystycznymi a miastami), Taksówki całe w kolorze żółtym kursują lokalnie jak zwykłe taxi, biorą 3 osoby zazwyczaj i… same podjeżdżają po Ciebie, trąbią, wystarczy, że spojrzysz się na samochód. Uwaga! Warto korzystać z takich natrętnych (oczywiście, gdy potrzebujemy), bo można zbić cenę i zajechać daleko nawet za 2 dinary. Generalnie ten transport nie jest drogi, polecam, gdyż w każdym mieście w Tunezji znajduje się specjalny Louages Station, czyli… dworzec taksówek
| Sousse – Tunis |
ok. 7 DT.
|
|
Sousse – Mahdia
|
ok. 3 DT.
|
|
Sousse – Nebeul
|
ok. 5 DT.
|
| Sousse – El Jem | ok. 4 DT |
Kolej w Tunezji oparta jest oczywiście na inwestycjach francuskich, jest strasznie powolna, starodawna ale tania. Pociągi kursują bardzo wolno, okna się nie otwierają lub nie zamykają. Na wschodnim wybrzeżu działa przydatna linia zwana „metro”, łącząca Mahdię, Monastir i Sousse. Generalnie pociągiem nie warto podróżować, bo traci się czas, chyba, że raz -rekreacyjnie, w celu bliższej obserwacji tudzież zapoznania się z kimś „z ludu”
Autobusy przedsiebiorstwa STS lub innych mniejszych kursują pomiędzy większymi miastami i są droższe od kolei i louages. Niemniej jednak chyba najbardziej komfortowe. Rzęchów nie uświadczymy, są punktualne i bezpieczne. Autobusem wracałem z dalekiej Douggi w kierunku Tunisu, bo… nie było louages. Dlatego wytrawny podróżnik powinien rozplanować sobie podróż w kombinacji louages – autobus i – ewentualnie – autostop.
Zielony Półwysep Bon, spichlerz Tunezji z czasów Rzymskich
Lipiec 4, 2010
![]()
Cap Bon to jedno z kilkunastu miejsc, które można zwiedzić, wykupując wycieczkę fakultatywną w Tunezji. Co prawda ja po Tunezji jeździłem raczej samodzielnie to w tym przypadku, z racji turystycznego zmęczenia skorzystaliśmy z usług biura. Tradycyjnie pani przewodnik wiedziała mniej niż ja sam, ale specyfika półwyspu zaspokoiła moje potrzeby. Warto rozpocząć w Hammamecie, kurorcie, położonym u nasady półwyspu, gdzie Morze Śródziemne oblewa miasto od wschodu i… południa. Hammamet to rybackie miasto, słynące z pięknej Mediny i mnóstwa kolorowych drzwi, bram, kołatek i zakwieconych wąskich uliczek.
Z Hammametu rzut kamieniem do Kelibii, sporej wioski rybackiej, schowanej pod twierdzą bizantyjską i Nabeulu, stolicy tunezyjskiego garncarstwa, gdzie można wcale nie okazyjnie nabyć kolorowa ceramikę, ale też obejrzeć proces tworzenia tych dzieł. Mnie jednak najbardziej do gustu przypadły ruiny Kerkouane. To punicka osada a właściwie spore miasto jak na swoje czasy, wiszące nad wybrzeżem morza, kilka kilometrów od Kelibii. Francuscy archeolodzy przez lata skrupulatnie je odkrywali spod warstwy piachu i gleby i dziś nie tylko widzimy układ ulic, ale i fragmenty domostw, piwnice, mozaiki w łazienkach. Więcej zdjęć Kerkouane w osobnym wpisie.
Półwysep Bon w czasach rzymskich był producentem niezliczonej ilości warzyw i owoców dla Cesarstwa. Tutejsze porty nie nadążały z wywózką darów natury na rzymskie stoły. Zielony Półwysep z czasem pozwolił nazywać całą prowincję północnej Afryki „Spichlerzem Rzymu”. Bon liczy sobie około 100 km, dzieki czemu suche powietrze znad Sahary zanim tu dotrze ochładza się a deszczowe niże znad Europy często „zahaczają” o niego i okresowe rzeki, wąwozy, niecki doczekują sie wody. Krajobraz Cap Bon przypomina trochę włoską Kalabrię, jest tu sucha roślinność, ale i kępy zielonych pastwisk, gaje oliwne i pomarańczowe, winnice, pola zbóż, zarośla, stada owiec. Na samym krańcu półwyspu znajduje się przylądek Ar-Ras czy też Cap Bon, z którego do Włoch jest rekordowo blisko – 135 kilometrów. To kusi od lat wielu nielegalnych uciekinierów z Afryki, którzy tędy próbują rozpocząć swoją drogę do lepszego życia, często je tracąc. Postawiono tutaj farmę wiatrową i rozłożono poligon wojskowy. Plotka mówi, że w jednej z jaskiń tunezyjska armia kilka lat temu udaremniła desant członków Al-Kaidy do Włoch, gdzie mieli swój magazyn.
Ruiny Kerkouane – Punickiego miasta schowanego pod piaskiem
Czerwiec 4, 2010
Kerkouane nie ma nazwy, lecz jedynie przydomek nadany przez francuskich archeologów w 1956 roku. To Fenicka kolonia zniszczona w kwiecie wieku w czasie Pierwszej Wojny Punickiej. A Rzymianie lubili zasypywać zdobyte miasta solą i popiołem, więc Kerokuane nie odbudowywali. I dobrze, bo dzięki temu w Tunezji zachowało się prawdziwe punickie miasto handlowe ze swoją unikatowością i ciekawym położeniem na półce skalnej nad morzem. W okolicznym muzeum można obejrzeć mase skarbów z wykopalisk oraz model miasteczka. Wędrując zachowanymi ulicami zobaczymy gdzieniegdzie mozaikę w dawnej łazience, kibelek, wannę, czy pozostałości kanałów kanalizacyjnych.
W 1982 r. Kerkouane wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego i Kulturalnego UNESCO. Zobaczcie więcej moich zdjęć z tego miejsca:
Muzeum Bardo w Tunisie. Zdjęcia z mozaikowego skarbca
Styczeń 12, 2010

Na przedmieściach Tunisu znajduje się jedno z najciekawszych północnoafrykańskich muzeów. Usadowione w danym pałacu Bejów husajnickich, wybudowanym już w XIII wieku. Zgromadzono tu większość tunezyjskich zabytków, znalezisk archeologicznych, wydobywanych głównie w czasach kolonii francuskiej oraz tuż po wojnie. Boom na archeologię, znów wrócił w latach 90-tych.
Na największą uwagę zasługuje chyba jednak prawdopodobnie największa na świecie kolekcja rzymskich mozaik. Kilka z nich, z pieczołowitością odtworzonych ma wymiary takie jak sale balowe w naszych pałacach. Dookoła nich zmieści się śmiało setka ludzi. Jest coś niesamowitego w tych ogromnych ilustracjach, stworzonych tak naprawdę z klocków, wielkości klawiszy w naszych klawiaturach. Kilka z nich znamy z podręczników do historii. To doskonałe pamiątki bo rzymskich, bogatych mieszkańcach Afryki Północnej.
Mało kto wie, że Tunezja pod panowaniem rzymskim, była „Szwajcarią” ówczesnego imperium. Żyło się tu najbardziej dostatnio, bogato, bezpiecznie i spokojnie a na przykład Półwysep Bon nazywany był „spichlerzem Rzymu”. Znajduje się tutaj też chyba najsłynniejsza mozaika świata. Ta z Wergiliuszem. Mozaicyści to istne VIP-y świata romańskiego. Bogaci, rozchwytywani, sławni i jednocześnie bardzo dbający o prywatność. Bywało, że mozaika powstawała w absolutnej tajemnicy przykrywana płótnem, aby przypadkiem nikt nie podpatrzył. Ale za to jaki efekt potem…
Pamiątki rzymskie to jednak nie wszystko. Znajdziemy tutaj rzeźby, stelle i sztukę kartagińską. To oczywiście największa na świecie kolekcja pozostałości po Fenicjanach Zachodnich, czy też Kartagińczykach. Dla sprawgnionych zabytków z wczesnego, ale to bardzo wczesnego chrześcijaństwa, mamy w podziemiach nie lada gratkę w postaci jednej z pierwszych rzeźbionych chrzcielnic.
WYCIECZKI FAKULTATYWNE TUNIS, KARTAGINA, SIDI BOU SAID. ZOBACZ



































Ostatnie komentarze