Kryzys dotyka internetowe biura podróży?
Czerwiec 28, 2009
Już pisałem kilka razy, że będziemy oszczędzać na wczasach. Wybierzemy wizytę w Polsce, u rodziny lub krótki urlop. Spada sprzedaż długich wycieczek, pobytów w hotelach 5-gwiazdkowych. Ludzie polują na lastminute. Nawet na blipie.
Kryzys nie omija internetu w każdym aspekcie. Również turystycznym. W tym sezonie wysyp internetowych poradników jak i gdzie tanio się wczasować. Turystyczne serwisy społecznościowe rozgrzane, internetowe biura podróży mają twardy orzech do zgryzienia. Jedne z największych łączą się, by przetrwać patową sytuację. EasyGo.pl i wakacje.pl połączą się w jeden podmiot. Jak zapowiadają władze spółek same strony internetowe będą funkcjonować, tak jak dotychczas, osobno, pod niezmienionymi markami. Efektem połączenia ma być jednak spore cięcie wydatków na płace pracowników i utrzymanie biur. Obydwa zespoły przeprowadzą się do jednego, wspólnego Contact Center w Gdańsku.
W wyniku takiej „reorganizacji” spółka chce dopłynąć do końca roku a w przyszłym wypuścić na rynek kilka nowych marek internetowych i osiągnąć zysk ponad 200 mln zł. EasyGo próbowało się promować w tym roku nietypowo. Jest np sponsorem i partnerem programu „Turyści” w telewizji TVS. A z tego co wiem nawet półproducentem.
Wakacyjne hity w roku 2009. Kierunek na południowy wschód
Maj 31, 2009
Pora na pierwszą analizę turystyczną. Bo turystyka z założenia ma być mocną składową tego bloga. Wysokie Euro daje się we znaki. Biura podróży potwierdzają – odnotowujemy wzrost wycieczek do krajów, w których nie płaci się w Euro. W tym roku wakacyjnymi hitami mogą okazać się takie kraje jak np. Węgry, gdzie forint osłabł jeszcze mocniej niż złotówka. Hotele nad Balatonem już praktycznie są zarezerwowane w całości, to samo dzieje się w hostelach i hotelach w Budapeszcie. Węgierka organizacja turystyki nawet planuje zaoszczędzić na promocji z uwagi, że wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że do Węgier przyjedzie w tym roku nawet o 25% więcej turystów niż rok temu. Drugim wakacyjnym hitem spośród państw z rozwiniętą infrastrukturą będzie Bułgaria. Biura podróży prześcigają się w promocjach, dotyczących wakacji nad Morzem Czarnym. W tym roku wysyp wielu nowych propozycji. Bo wiadomo, że obliczu „hossy” same Złote Piaski i Primorsko nie wystarczą. Stąd zagospodarowuje się turystami np. Obzor, Albenę czy Svaty Wlaz. Mimo, że tańsza alternatywa, to wakacje w Bułgarii wciąż jednak należą do tych „ciut droższych”, ponieważ państwo ma praktycznie monopol na turystykę czarnomorską. Ale do czasu.
Spory ruch zanotowuje Rumunia. Rok temu kampania reklamowa nie pomogła rewolucyjnie dużo, w tym roku okolice Konstancji mogą odnotować wzrost. Czarnym koniem wydaje się jednak położony na pn-wsch od portu – Krym. Jak Przyczajony tygrys wyskakuje w tym roku mnóstwem atrakcji, sporą promocją i tak się składa, że zainteresowanie Ukrainą generalnie wzrosło po przyznaniu Euro 2012. Krym pojawia się więc w ulotkach nie tylko polskich i rosyjskich biur podróży ale również niemieckich, austriackich, czeskich i słowackich. Prawdopodobnie więcej turystów niż przed rokiem może ugościć również Czarnogóra (spora kampania w mediach światowych, specjalny cykl w Travel Channel). Mimo, że tam wczasy podrożały – świeżość rynku, nowość i mocna promocja chyba jednak pomogą tamtejszemu rynkowi
Co jeszcze? Bardziej wytrawni analitycy i kalkulanci napewno włączą do orbity zainteresowań Sochi w Rosji oraz wybrzeże Bałtyku. Może trudno w to uwierzyć, ale w tym roku lato nad polskim morzem ma być wyjątkowo słoneczne i ciepłe. Ci, którzy o tym wiedzą decydują się na to ryzyko i wykupują wczasy u nas. Np. Niemcy :)
Już 7 numerów nowej wersji magazynu „Podróże”. Tej life-stylowej.
Maj 23, 2009
Wczoraj na dworcu w Opolu wpadł mi w ręce magazyn „Podróże”. To niby ten sam, co słynne czasopismo dla obieżyświatów w formacie zeszytu szkolnego, ale zupełnie inny. Magazyn zmienił podobno design w listopadzie 2008. Dodatkowo zmienił się design, filozofia i większość treści. Z typowo podróżniczego zmienił się w turystyczno-lifestylowy. Odważnie, ale chyba mądrze.
Zdecydowana większość zagorzałych czytelników czasopisma zmiany przyjęła niechętnie, zapewne spora część z nich odpadła, zrezygnowała. Śmiem jednak twierdzić, że magazyn również całkiem sporą grupę odbiorców pożenił z sobą całkiem od nowa. Podoba mi się nowoczesne podejście do czytelnika i nie lekceważenie nowych trendów w turystyce. Turysta dziś to nie tylko włóczęga, ale i gość restauracji, smakosz, imprezowicz, fotograf czy znudzony biurowym życiem eksplorator.
„Podróże” więc nie wstydzą się przygotowywać artykułu o turystycznych aspektach… basenu w Poznaniu czy starych podwórek i jarmarku antyków albo tłumaczyć o atrakcjach bauhausowej architektury Tel Avivu czy też rozmów z młodymi bywalcami izraelskich klubów. Chętnie sam bym napisał coś również dla „Podróży”. O atrakcjach na Górnym Śląsku albo mniej stereotypowych formach rozrywki u nas. Nawet za darmo, dla promocji :)
Jestem oczarowany głównie pomysłem na szatę graficzną magazynu. Oprócz tego, że niestety nieekologicznie sporo papieru poprzez białe plamy – marnuje się – to motyw „dorysowywanych” notatek, strzałek i pisma odręcznego bardzo mnie ujął. Ponadto ładnie został wkomponowany w całość. Gratulacje dla Marcina Łojewskiego. Przyznam się szczerze, że nie byłem seryjnym czytelnikiem starych „Podróży”, więc całkowicie obiektywnie stwierdzam, że obecna forma mi się podoba i zacznę prenumeratę. Poza tym – co chyba najbardziej się chwali – dosyć ładnie prezentuje się serwis społecznościowy, które równolegle zafundowało czytelnikom wydawnictwo „Murator”. Nie ma tutaj tego samego gdzie wszędzie – pokaż fotkę, podziel się trasą, oceń miejsce, ale pozyskujemy mnóstwo porad, porównanie odzieży, przedmiotów, materiały wideo, oferty biur. Mocna czwórka z plusem! Branży turystycznej w mediach jak zawsze – mocno kibicuję i trzymam kciuki.
Wczasy nad Bałtykiem znów skandalicznie drogie?
Kwiecień 13, 2009
No cóż… Niedawno szykowałem się do napisania notki o tym, że to może być złoty rok dla turystyki krajowej. Nawet o tym już trochę wspominałem. Ale trzeba otrzeźwieć. Polak potrafi nawet spartolić taką szansę. Ma to być najbardziej suchy rok od wielu lat.
Czerwiec i Lipiec mają być maksymalnie upalne. To może zachęcić do rezygnacji z wczasów pod piramidami i wypoczynku na naszym Pomorzu. Dodatkowo sprzyja nam słaba złotówka. Czego można chcieć więcej. Otóż da się chcieć więcej. Czytam, że ośrodki nad polskim morzem, biura i branża nie tylko zaciera rączki, ale i radykalnie podnosi ceny. Mamy kwiecień a już wiadomo, że ceny noclegów dla „zwyłych ludzi” podrożały o 10zł a apartamenty dla „niezwykłych” nawet o 70zł. Gdzie tu logika?
3,3 mln – średnio tylu turystów wypoczywa co roku w lipcu i sierpniu w dwóch nadmorskich województwach (wg wyliczeń Izby Turystyki).
Ja rozumie, że z ekonomicznego punktu widzenia fajnie byłoby obłowić się maksymalnie, ale czy takie informacje na kilka tygodzni przed sezonem to marketingowo nie jest czasem strzał w stopę? Czy nie istnieje szansa, że klient jak to zobaczy, to się wypnie i będzie szukał „trzeciej drogi”… Ukraina, Bułgaria, Słowacja tylko czekają – z lepszą pogodą i tak samo słabymi walutami. Miałeś biznesmenie turystyczny z Pomorza złoty róg, zostanie ci się chyba tylko „troche większy” ruch.
Pozytywna energia trochę bardziej energetyczna
Marzec 21, 2009
Mamy nową kampanię Województwa Śląskiego. Szczerze powiedziawszy truchlałem, gdy wspominałem „Śląskie grube Rybnik” albo „Będzin dobrze”. Nie dlatego, że hasła były niezrozumiałe, bo to zdarza się już bardzo często (wide kampania Szczecina), ale dlatego, że grafika, zdjęcia i pomysł były kiczowate i plastikowe.
Teraz kampania wydaje się spójniejsza i lepsza. Będzie to promocja totalna. Oprócz prasy, radia i billboardów nie obejdzie się bez internetu (brawo) i fajnego spotu wideo. Będzie trwał 30 sekund i ma być dynamiczny. Mi się bardzo spodobał, niebawem zobaczycie jak na ekranie śmigają rollercoastery, koła zamachowe i zębate, ale w fajnej i animowanej konwencji.
Pięcioma głównymi elementami akcji mają być motywy turystyczne, takie jak: Wesołe miasteczko, wędrówki po Beskidach, rowery górskie na Jurze, zwiedzanie kopalni i… spływ kajakowy Wartą. Nad tym piątym bym się zastanowił, bo to bardzo niszowe i nie do końca prawdziwe, ale niech już będzie. Zawsze trzeba wybrać.
Więc wcale nie wspomnę, że zabrakło mi zareklamowania lasów lublinieckich (grzyby?), żeglarstwa na Pogorii czy w Rybniku albo Paralotniarstwa (Żar). Jednkże całość oceniam na czwórkę z plusem. A to u mnie sporo





Kryzys finansowy – szansą dla krajowej turystyki
Marzec 11, 2009
Palcem po mapie albo nie za daleko. Takie wakacje raczej w tym roku nas czekają. W wyniku wysokiego kursu Euro i Dolara w stosunku do złotówki przepowiadam renesans polskiej agroturystyki, pensjonatów, kurortów, polskiego, zimnego morza. Co prawda nie mówię, że branża krajowa uzyska w roku 2009 dodatkowy milion osób, których portfele są za małe na Turcję czy Cypr, ale z pewnością duży odsetek potencjalnego polskiego turysty średnio zarabiającego zrezygnuje z lotniczych i dalekich wakacji. Ceny wczasów rosną, bo muszą i rosnąć będą. Średnio o 200, 300 złoty drożej będzie w dużych biurach sieciowym a jeszcze większe podwyżki szykują się w mniejszych biurach i u agentów. Oczywiście, ci, którzy co roku mają w planach wydać około 3, 4 tys. zł na osobę nie zrezygnują z wakacji, bo to nie są sumy zaporowe. Jednak Ci, którzy często przebierają w ofertach, oszczędzają na gwiazdkach, wyżywieniu, szukają okazji mogą czuć się zawiedzeni i zrezygnować w tym roku z ciepłych krajów. Istnieje jeszcze opcja „cięć”. Czyli z 2 tygodni jeden. Lub z 14 dni 10 dni. Może autobusem a nie samolotem? Może 3 gwiazdki i 2 posiłki a nie 4 gwiazdki i All Inclusive? To potwierdził mi w rozmowie Grzegorz Chmielewski, prezes śląskiego oddziału Polskiej Izby Turystyki z wakacji na pewno nikt nie zrezygnuje, jeśli już to z obfitości atrakcji, zawartych w konkretnej ofercie . A z resztą… może pójdźmy śladem wcale nie biednych Holendrów.
Holenderski wiceminister gospodarki Frank Heemskerk zaapelował do rodaków, by spędzali wakacje w kraju i byli w czasie wypoczynku rozrzutni, co będzie z pożytkiem dla sytuacji ekonomicznej Holandii.
- 3 miliony Holendrów spędzają letnie wakacje w Holandii, wydając średnio na osobę 300 euro. 9 milionów Holendrów wyjeżdża za granicę, gdzie wydają średnio 900 euro na głowę – mówił w rozmowie z dziennikiem „Volkskrant”. (wp.pl)
Czeka jura, czekają Beskidy, czeka mnóstwo lokalnych produktów turystycznych. Tu też z zaciekawieniem będę obserwował czy regiony, miasta i polskie hotele będą się reklamowały i wykorzystają tą szansę. Zapewne swojej szansy poszuka ukraina i Czechy. Od niedawna Wizzar oferuje połączenia ze Śląska do Kijowa. Ciekawe, chyba skorzystam i sprawdzę. W tym blogu pewnie nie raz poruszę ten temat. Turystyka a kryzys. No i pokażę mnóstwo pomysłów na wakacje w kraju.





Ostatnie komentarze