Karpacz, Samotnia, Strzecha Akademicka, Słonecznik, Kotły. Skondensowane Karkonosze

Maj 29, 2011

Pierwszy raz w Karkonoszach. Setki starych niemieckich pocztówek w głowie, trochę map na pamięć, dużo nadziei z tym związanych. Bo to przecież „Góry Olbrzymie”. Dosyć magiczne, groźne, trochę takie anglosaskie – jak Harz, góry Szkocji czy Szumawa. Czyli stare, zamglone i nieprzyjazne. Rzeczywiście takie były z daleka, gdy bus mijał łukiem stawy rybne w Kotlinie Jeleniogórskiej a one wyrastały zza pól.

Bez sensu była wędrówka z Karpacza, czarnym szlakiem do Białego Jaru, gdzie w roku 1968 zeszła najtragiczniejsza lawina w historii polskich gór (o tym już niebawem w osobnym wpisie). Dlaczego? Bo połowa trasy biegła wzdłuż nowo budowanej kolejki linowej w kierunku Kopy.

Trasa do przejścia w kilka godzin lub połowę dnia biegnie ze schroniska Strzecha Akademicka (średnia obsługa) w dół szlakiem niebieskim do Kotła Małego Stawu, jednego z najbardziej kultowych miejsc w Karkonoszach. Oczywiście za sprawą Schroniska Samotnia, dużo mniejszego niż SA, ale w sumie popularniejszego. Stojąc przy brzegu polodowcowego jeziora widzimy ogrom pracy lodowców w Karkonoszach, mimo, że to zaledwie ponad 1000 metrów. Babia Góra czy Pilsko mają dużo więcej a lodowce ich nie uświadczyły. Zrobiłem tu panoramę z ręki – można zerknąć poniżej.

Mały Staw Samotnia

Kocioł Małego Stawu, po lewej Samotnia po prawej morena czołowa

Dalej szlakiem kierujemy się wzdłuż moreny bocznej, aby dotrzeć do zielonego szlaku, którym możemy wejść do drugiego kotła – Wielkiego Stawu, zwiększam jednak pętlę, kierując się żółtym szlakiem na Pielgrzymy i dalej Słonecznik – skalne miasta położone pod płaską (Skały Pielgrzymy) i na płaskiej (Słonecznik) grani grzbietu głównego. Podejście łagodne, ale wyjątkowo mordercze, z daleka wydawało się krócej i łatwiej, ale było wymagająco. Trasa od Słonecznika do krawędzi Małego Kotła należy do najbardziej ekscytujących i niebezpiecznych w tych górach. Gdy jest wilgotno, a zazwyczaj jest, powietrze wiruje, chmury tańczą a w Kotłach, nad którymi „wisimy” 100-200 metrów gotuje się zupa z pary wodnej, chłodu, lodu i śniegu. Jestem tu w maju, śniegu sporo, nawisy wciąż groźne a na dole jeszcze popękana kra.

Kocioł Wielkiego Stawu z czerwonego szlaku
Kocioł Wielkiego Stawu z czerwonego szlaku.

Karkonosze są nudne na szczytach i ciekawe tuż pod nimi. Rzeczywiście wychodząc na Równię pod Śnieżką czujemy się jak na Półwyspie Kola czy syberyjskiej tundrze. Niska roślinność, porosty, kamienie, płasko, mokro, bagiennie. Latając nad górami łatwo zobaczyć, że ten „bochenek” jest od południa i północy kąsany przez kotły polodowcowe – zimą śmiertelnie groźne z powodu lawin.

Do schroniska Strzecha Akademicka wracam przewiany i spocony. Na szczęście moja nowa kurtka z 4F z membraną 15 tys. świetnie się sprawdziła. To był pierwszy test polskiej myśli outdorowej i jestem zadowolony (O tym te więcej niebawem). Z widoku z okna Strzechy z resztą też. Był na południe, skalne ściany Kotła Małego Stawu wyglądały przez nie jak olejny obraz bliżej nieokreślonego impresjonisty.

Pokaż trasę Karkonosze Pętla na mapie google

Share

Eksodus z Libii. Najbliżej tam, gdzie najbliżej

Marzec 8, 2011

Pogrążony w chaosie wojny domowej kraj to tak naprawdę siedlisko różnego rodzaju zlepku kulturowego całej afryki. Połowę mieszkańców kraju stanowią przedstawiciele wszystkich krajów od Dakaru po Somalię i od Algieru po Kongo. Libia od zawsze kusiła bogactwem, łatwym zarobkiem, rozwojem. Szacuje się, że z powodu zmian w kraju, jeśli chaos się przedłuży – uciec z niego może nawet 300 tys. ludzi. Głównie do Europy, co byłoby największym tego typu zjawiskiem od czasów II wojny światowej. Minister Spraw Wewnętrznych Włoch straszy swój kraj oraz Grecję. Rzeczywiście obydwa kraje geograficznie sąsiadują z Libią. Grecja poprzez Peloponez i Kretę nawet bardziej – od półwyspu Cyrenajka w Libii jest tu zaledwie kilkaset kilometrów. Libijczycy z zachodu będą próbowali uciekawć do Włoch, na Maltę a w mniejszym stopniu do Francji i Hiszpanii. Sporo osób na pewno powróci do Afryki Subsacharyjskiej, część za pracą wybierze Turcję lub Półwysep Arabski. Wniosek jest jeden – kraj może praktycznie się wyludnić… A Europa będzie mieć problem… Duży

Share

Każda wioska ma swój niepowtarzalny styl

Grudzień 1, 2009

Osadnictwo. Dziś sobie poszalejemy w tej dziedzinie. Ciekawy dział geografii, zwłaszcza z perspektywy maniaka satelitarnego. Dzisiaj.
Badacze polskich wsi i nie tylko wsi – geografowie osadnictwa, zajmujący się przestrzenią, dzięki zdjeciom satelitarnym mają to o czym dawniej geografowie mogli tylko pomarzyć – podgląd komórek osadniczych. Zupełnie tak jak biolodzy przy mikroskopie obserwujący komórki pantofelka. Obecnie żadna praca magisterska czy doktorska traktująca o rozwoju miejscowości, zależności miedzy nimi czy nawet specyfiki użytków rolnych nie obejdzie się zapewne bez pomocy satelity. Ale się wam upiekło, badacze wsi i miast…

Okolnica - zagrody są ustawione zwarcie w krąg lub podkowę wokół środkowego placu, później nierzadko wykorzystanego jako staw. Typowy dla okolnicy jest niwowy układ pól (to nie jest do końca prawda, bowiem układ pól jest częściej blokowy, ze względu na rodzinny charakter tych wczesnośredniowiecznych wsi, nie trzeba było wprowadzać podziału ziemi. Popularny typ na Pomorzu np. Na zdjeciu wieś Paproć

Oraz Urzejowice na Podkarpaciu.



Rzędówka
to typ wsi, charakteryzująca się luźną zabudową wzdłuż drogi, najczęściej po jej jednej stronie i prostopadle do drogi biegnącymi szerokimi pasami pól lub dróg prostopadłych, podobnie zabudowanych. Występuje na Mazowszu i kielecczyźnie. Poniżej wieś Wyborów


Wielodrożnica to duża wieś o zwartej zabudowie powstająca wzdłuż kilku ciągów komunikacyjnych (ulic), ale o nieregularnym kształcie. Jedna z wczesnych form słowiańskiej zabudowy wsi. Prawdopodobnie forma ta funkcjowała obok łańcuchówki w południowej Małopolsce oraz Rusi Halickiej przed okresem kolonizacji, ale ślady dawnych form przestrzennych nie są obecnie w żaden sposób uchwytne. Wsie wielodrożnicowe mają zazwyczaj układ pól nieregularny,niwowy lub niwowo-blokowy, zawsze z dużym rozbiciem własności na liczne działki. Zamknięte w obrysie prostokąta lub koła. Na zdjęciu Ryńsk w okolicach Grudziądza.

>Ulicówka – jednodrożna wieś o zwartej zabudowie po obu stronach drogi. Wyglądem przypomina miejską ulicę. Występuje w środkowej, wschodniej, zachodniej i południowej Polsce oraz jest bardzo popularna we wschodniej Francji.Na zdjęciu okolice Nowego Korczyma.

I jest jeszcze kilka innych, rzadszych gatunków wsi, takich jak np Widlica, ( w kształcie litery V ). Tutaj Poręba Spytkowska koło Bochni

czy np Samotnica (tzw. wieś samotnicza), gdy miejscowość stanowi kilka, kilkanaście bezładnie rozproszonych gospodarstw. mam dla was fajną Zabawę. Wskoczcie sobie do Google Earth i poszukajcie sobie różnych różnistych wsi. Teraz już wiecie, ze wieś wsi nie równa. [Screeny - zumi.pl]

Share

Tak, na Babiej Górze też były lodowce

Maj 10, 2009

„Gdzie oprócz Tatr działały kiedyś lodowce?” - To odwieczne pytanie geografów, geologów i innych najzwyklejszych górołazów? Ci pierwsi długo się przekomarzali i wymieniali argumentami, ci ostatni kojarzą sprawę jedynie ze słowem „kocioł”, czyli oprócz Tatr jeszcze Karkonosze. I słusznie.

Faktem jest jednak, że intensywna działalność lodowcowa miała najprawdopodobniej swoje miejsce w przynajmniej 4 innych miejscach w Polsce. Naukowcy potwierdzili już występowanie niszy niwalnej (czyli małego lodowczyka, płatu stałego lodu) na południowych stokach Śnieżnika w Sudetach. Mini-kocioł daje początek rzece Morawie, stosunkowo dużej rzece Czech. Drugi w kolejności i jakoby naturalny kandydat to Pilsko (1557 m. npm) I  rzeczywiście, choć brak tutaj typowego kotła, lub doliny opartej o szczyt to przyjmuje się, że niektóre nisze osuwiskowe pod szczytem zostały w plejstocenie przemodelowane przez niewielkie lodowczyki i wieloletnie płaty śnieżne. Trzecim, najbardziej dyskusyjnym miejscem jest masyw Tarnicy w Bieszczadach, gdzie część naukowców również lokuje niewielkie nisze lodowe czy też płaty, które nadały początek kilku żlebom. To niższe wysokości ale i klimat był tu ostrzejszy

Najlepiej działalność lodowcową widać jednak na północnych stokach Babiej Góry. To w końcu szczyt 1725-metrowy. Na urwistym, postrzępionym i wolnym nierzadko od promieni słonecznych osuwiskowo-obrywowym stoku istniały przynajmniej 2 lodowczyki i kilka nisz. Najlepszymi przykładami na to są doskonale widoczne z Zawoi żleby (Poszukiwaczy Skarbów lub Szeroki Żleb) oraz kociołki i dolinki lodowcowe.

babia2 babia1

Schodząc z Diablaka czerwonym szlakiem na Przełęcz Bronę idziemy wzdłuż urwiska Kościółków. Po naszej prawej stronie – mini dolina lodowcowa – mały kocioł na wysokości ok 1650 metrów, na prawo i w dół od Kościółków około 800-metrowa dolinka, żwieńczona mało wyrażnym zakumulwanym wałem – nie jest to typowa morena, gdyż część materiału nagromadziła się w wyniku osunięć i oberwać. A jednak. Pospolita nazwa dolinki to Kamienna lub Kamienista Dolina. Podobno raj dla bezmyślnych skitourowców. Ja tam byłem, nad urwiskiem fociłem i marzenie swe spełniłem – lodową historię Babiej sprawdziłem.

Share

Chcą połączyć Morze Martwe z Czerwonym. Ale kanał…

Marzec 2, 2009

Premier Włoch Silvio Berlusconi zapowiedział, że na lipcowym szczycie G8 i G14 we Włoszech zaproponuje połączenie Morza Martwego z Czerwonym. Po co? By uratować życie dla kilkunastu milionów, żyjących tu ludzi. Chodzi o Syryjczyków, Palestyńczyków, Izraelczyków oraz Jordańczyków. Względnie Saudyjczyków i Egipcjan. Fakt faktem, największe jezioro świata jeszcze kilkanaście tys. lat temu w transgresji dochodziło do Jeziora Tyberiadzkiego w Galilei. Kilkanaście lat temu podzieliło się na dwie części, dziś południowa zniknęła. W tym tempie jezioro może całkowicie wyschnąć za morze martweokoło 20 lat. Nie wystarcza już wpływający tu Jordan. Wprowadza co roku około 400 mln ton, ale to zaledwie pikuś przy 1050 ton wody wyparowującej. Na świecie jest kilka takich miejsc. Życiodajne jeziora takie jak Morze Aralskie, Czad, Wiktorii czy Eyrie znikają w oczach. Czad w sercu Afryki zmniejszył się o 95% !!! a żyje wokół niego i dzięki niemu tutaj 22 mln ludzi. To oczywiście dowód na osuszanie się klimatu i kontynentalizm (i tego powinniśmy się bać a nie global warming).

W planach wizjonerów, którzy chcą góry przenosić jest zbudowanie systemu kaskad i pomp na linii 200 km między Zatoką Akaba a Morzem Martwym. Powstanie tu też olbrzymia elektrownia wodna, bo przecież to różnica ponad 419 metrów – tyle poniżej poziomu morza leży znikający akwen. Życiodajna woda, bogatsza w substancje organiczne mogłaby też przywrócić życie do zasolonego maksymalnie jeziora. Projekt ma trwać 9 lata a kosztować kilkanaście mld dolarów.

Życząc sukcesu zacznijmy się zastanawiać czy za 20-30 lat dobrym biznesem nie będzie właśnie dostarczanie wody (wide najnowszy James Bond – Quantum of solace i deficyt wody w Boliwii). Jeziora słodkowodne w centralnej części lądów znikają i to masowo. Znikają zasoby pitne pomiędzy zwrotnikami, woda w kranach jest co drugi, co trzeci dzień.

„Ocieplenie klimatu jest przyczyną zmniejszenia głównych źródeł wody pitnej na Ziemi. Takie są wnioski badaczy z Instytutu Oceanografii na Uniwersytecie w Kalifornii, San Diego i na Uniwersytecie w Waszyngtonie. Regionami o największym zagrożeniu w najbliższych dekadach są Chiny, Indie oraz pozostałe części Azji i Afryki ze względu na duże populacje ludności wymagającej dużych ilości świeżej wody” [źródło: ekoportal.com]

Share

Pkt.pl zadziwia. Świetna, mistrzowska usługa geolokalizacyjna

Luty 14, 2009

Czy kilkanaście lat temu skacząc palcem po cieniutkich stronach książek telefonicznych spodziewałeś, się, że te same firmy, które wtedy przygotowywały te cegły dziś będą lokalizatorami doskonałymi.

Nie wiem jak długo już strona mapy.pkt.pl raczy nas nowymi funkcjonalnościami, ale jesteśmy świadkami abosultnego pokonania zumi.pl

Od kilku miesięcy zumi nadało swoim podkładom satelitarnym znaki wodne Techmexu i zumi.pl, by uniemożliwić kopiowanie ortofotomap i ich łączenie. Nomen omen swoją pracę dyplomową zrobiłem dzięki sklejeniu kilku tysięcy screenów z zumi, gdy jeszcze nie było to zabronione. Potem się wstrzymałem, bo nie mam w zwyczaju działać na niekorzyść czgokolwiek co dla geografii zbawienne.

zdjecie-satelitarne-sosnowca

Niemniej jednak gdy zobaczyłem mapy i zdjęcia satelitarne na pkt.pl – zbladłem z zachwytu. Dokładność miast w aglomeracji Śląskiej dochodzi do nawet (OMG!) pięciu metrów na centymetr. Przy naprawdę doskonałym widoczności! Co więcej – w odróżnieniu od zumi wersja kartograficzna dokładnie nakłada się na zdjęcie satelitarne. Całość prezentowana jest co prawda w piękny flashowy sposób, ale niestety o wiele dłużej się ładuje. Serwis w całości jest intuicyjny, nowoczesny i funkcjonalny. Wszystko na licencji Digital Globe, firmy współpracującej z NASA, przy której polski Techmex, choć poteżny i rozwojowy to wciąz kopciuszek. Choć jak wiadomo obydwie firmy mają umowę o wzajemne korzystanie ze swoich baz danych.
Dlaczego o tym piszę, bo dzięki temu wielu naukowców dostaje dodatkowe narzędzie do pracy. Geografowie, geodeci, ekolodzy, turyści przy planowaniu tras wycieczek a nawet dziennikarze multimedialni, chcący zlokalizować np wypadek. Masa, masa różnych osób skorzysta. Wielkie brawa więc dla PKT za wkład w świadomość przestrzenną Polaków i niech się wiedzie… Wypada trzymać kciuki, by co raz większa część kraju była pokryta taką rozdzielczością jak GOP

Share

Następna strona »