Nie ma, nie ma wody na pustyni? Jest i to bardzo ciekawie wyglądająca
Luty 11, 2010
Świat ściga się o wodę, walczy o każde źródło, jezioro, rzekę czy zbiorniki podziemne. To scenariusz na rok 2040 może 2050 – w każdym razie za naszego pokolenia jeszcze. Państwa pustynne wydają miliony na hydroinżynierię, stosuje się różne techniki odsalania wód, ogranicza się nawadnianie. Przynajmniej tam, gdzie świadomość proekologiczna jako taka. Zebrałem kilka „worldwindowskich” fotek satelitarnych prezentujących najciekawsze połączenia wody i surowego niegościnnego klimatu. Tam, gdzie każda kropla jest cenniejsza od złota a jeziora i rzeki są ważne niczym bogowie.
Nawazibu w Mauretanii. Nigdy nie widziałeś tyle piasku i żelastwa…
Styczeń 25, 2010
Najwięcej statków i pociąg-gigant. Pomyślelibyście, że to wszystko na końcu świata? Trzeciego świata…
Drugim co do wielkości miastem Mauretanii, państwa leżącego w objęciach Atlantyku i Sahary jest Nawazibu. Port, jakiś czas temu stanowiący smakowity kąsek dla kolonistów portugalskich, hiszpańskich i francuskich na pewno pamięta jak kilkaset lat temu mijał go Bartłomiej Diaz w drodze na południe Afryki. Generalnie płynęły od tego czasu tędy tysiące albo i dziesiątki tysięcy statków. Przed wybudowaniem Kanału Sueskiego była to jedyna droga do Indii. Współcześnie niestety świadek również masowych ucieczek nielegalnych imigrantów z całej Afryki na pobliskie Wyspy Kanaryjskie.
Po wewnętrznej stronie smaganego falami oceanu półwyspu znajduje się największe na świecie cmentarzystko statków. Jak powstało? Krążą już o tym legendy. Nie, to raczej nie sztorm. To głupota.
W czasie Pierwszej Wojny w Zatoce Perskiej podobno schowało się tu trochę floty irackiej i sprzymierzonej, chcąc uniknąć sankcji czy przejęcia przez Amerykanów. Zostały tu na zawsze, bo w tym czasie zaczęła tworzyć się mielizna. Tyle mniej więcej mówi jedyny film na Youtube. Duża część statków to flota mauretańska. Głównie rybacka. Statki przestał wypływać, bo branżę dopadł kryzys, więc właściciele woleli je odstawić. Ciężkie jest życie rządu kraju, gdzie w przeliczeniu PKB na człowieka przypada 500 dolarów. Dlatego mimo wstępnych obietnic nie stać tego państwa na wysprzątanie wybrzeża. Ale może to i dobrze… Może jakiś rodzaj turystyki „wrakowej” zaproponować? Paintball na wraku? Nietypowy Counter Strike na żywo?

Rząd Mauretanii nie stać na pozbycie sie wraków - źródło: crodenas / panoramio
Więcej fotek z tych rejonów od pana Ray’a znajdziecie tutaj a jeszcze inną relacje tutaj
Ale to nie koniec niespodzianek. Z wspomnianego Nawazibu kursuje jedyny w Mauretanii pociąg, służący często turystom jako środek transportu wgłąb kraju. Wozi rudy żelaza z kopalń w Zuwiracie nad Atlantyk. To jedyny poważny dochód tego kraju. Transport na wagonach z rudą – gratis!
Ale nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że „Pociąg Mauretański”, bo tak się nazywa to najdłuższy pociąg na świecie. Ma zawsze minimum 200 wagonów i tym samym, wypełniony rudą jest najcięższym pojazdem kołowym świata. Nie znam się na kolejnictwie, ale nie wiem – jaka lokomotywa to uciągnie!? Czasem w rudzie przemycane są meteoryty i inne dziwności, znalezione na Saharze. Także należy wspomnieć, że mały port w Mauretanii jest też największym eksporterem meteorytów na świecie. Przeczytałem relację z wyprawy do Nawazibu i podróż pociągiem i wpisuję Mauretanię na moją prywatną listę miejsc z zaszczytnym tytułem „najbardziej odjechane zadupia świata”
Końca nie widać... / źróło: TheMoonIsBlue / wikipedia commons

źródło: forum scyscrapercity

źródło: forum scyscrapercity
Giurgiulesti. Mołdawia będzie miała dostęp do Morza Czarnego
Styczeń 4, 2010
Rząd Mołdawski kończy powoli chyba największą inwestycję przemysłową w historii tego kraju. Jakby Was zapytano czy Mołdawia ma dostęp do morza co byście odpowiedzieli? Być może, że ma, bo jak pamięcią sięgniemy na mapy to na pewno umiejscowimy ten mały kraj „gdzieś nad Morzem Czarnym”. I słusznie, bo Mołdawia potężną i dużą była. Raz nawet wraz z Siedmiogodem splądrowała południową Polskę. Nic z tego – dziś to jeden z kilkunastu europejskich krajów śródlądowych. Aż do dziś…
Międzynarodowe konsorcjum pod przywództwem Mołdawian i kapitału greckiego za prawie 300 mln dolarów oddaje do użytku ogromny port śródlądowy i terminal naftowy w miejscowości Dżurdżuleszti nad Dunajem w miejscu, gdzie Prut uchodzi do tej rzeki. Wszystko dzięki temu, że Rumunia odstąpiła Mołdowie jedną wyspę największej środkowoeuropejskiej rzeki tuż przy 420-metrowym „wybrzeżu” tego kraju. To było jak dar od Boga, bo w tym miejscu Dunaj ma ponad 3 km szerokości i w sumie spełnia rolę żeglownej zatoki. Tym samym mamy kolejne państwo, które możemy nazwać morskim. Będzie tu terminal o przepustowości 2 mln ton rocznie, zbiorniki na gaz, magazyny, port przeładunkowy, hameryka…
Druga sprawa, że obrońcy przyrody boją się (i słusznie) o to czy rezerwat biosfery UNESCO jakim jest sąsiednia Delta Dunaju nie ucierpi na inwestycji. No cóż… póki nic się nie stanie – nie ucierpi raczej.
Wciąż jednak pytanie, co i skąd chce transportować Mołdawia, skoro Naddniestrze raczej korzystać będzie dalej z portu w Odessie, skąd trafia broń i narkotyki na Kaukaz i Bliski Wschód. Priorytetowe raczej jest uniezależnienie się od ropy i gazu rosyjskiego poprzez transport morski. Czyli coś, czego Polska nie potrafi zrobić od 10 lat…
ad vocem – postanowiłem dodać do tego i tak chaotycznego bloga kategorię „geopolityka”. A tak, bo bardzo ją lubię, cenię i szanuję
























Ostatnie komentarze