Mocne zdjęcia z wąwozu Dades i Todra w Maroko. Czerrrwono mi!

Grudzień 3, 2011

To naprawdę mocne foto. Mocne kolorystycznie. Wracając z podróży i siadając przy selekcji i obróbce zdjęć muszę zazwyczaj poddawać się kolorystycznym kompromisom, ale tutaj właściwie nie musisz radzić sobie świetnie z aparatem, aby wyszły Ci tak dobre zdjęcia. Kluczem do tego są odcienie czerwienie i skały z kolorze carry, które fajnie się uzupełniają ze skromną zielenią okolicznych oaz. Kurczę, podoba mi się tu…

Jeszcze mocniejsze kolorystycznie są okolice południowych stoków Gór Atlas. Gigantyczne źródło, którym jest całe pasmo od czasu do czasu daje dużo wody, które – o, to ciekawe – spływa. I tak przez setki tysięcy lat. Tak powstały dwa największe wąwozy Maroka, geologiczne cuda – Todra i Dades. Jeden niczym Grand Kanion (zobacz na mapie google), który masz wrażenie zawali się na Ciebie i śmierdzące obok osiołki a drugi to doskonałe miejsce na niskobudżetowy film o kilku osobach, które wylądowały na Marsie. Niestety są na tak strasznym „zadupiu”, że niestety musisz prawdopodobnie albo wynająć swój wóz 4×4 albo skorzystać z czegoś zorganizowanego. Czyli przygotuj się na hotel  w 100% niezgodny z opisem :)

Chcecie więcej? Chcecie…

Share

Mapa Austro – Węgier bardzo wiele Ci wytłumaczy

Listopad 26, 2011

Krótka wrzutka mająca na celu pokazazanie w jakim mikrokosmosie poruszamy się, podróżując po Europie Środkowej i jak wiele dobrego/złego dało istnienie CK Monarchii temu terenowi w kontekście kulturalnym. Jak wiele osób połknęło bakcyla na odkrywanie tych terenów na nowo, jak wiele ludzi ma słabość do poszukiwania klimatów dawnego imperium, jak wiele podróżników zamiast jechać w orientalne obszary Azji Środkowej albo krajów arabskich woli szukać orientalności z wielokulturowym i wielohistorycznym andrucie, jakim jest ten teren.

Jedziesz do Lwowa, by podążać szlakiem żydowskim/polskim/niemieckim/rusińskim/tatarskim – do wyboru. Odwiedzasz Transylwanię, by szukać pozostałości węgierskich/niemieckich/rumuńskich/tureckich. Mijasz środkowy bieg Dunaju i zza ramienia widzisz historię serbską/węgierską/niemiecką/chorwacką a nawet rzymską. To świat w świecie na dobre 20 lat odkrywania.

Ciekaw  jestem jakie są Wasze ulubione miejsca, związane z tą mapą? A może ciekawe historie, które przydarzyły się Wam w czasie podróży? Podzielmy się najciekawszymi miejscowościami i rejonami tego obszaru

Share

Zabytki Madrytu. Co warto zobaczyć w mieście w 2 dni [PRZEWODNIK]

Listopad 20, 2011

Na wstępie powiem, że Madryt jest bardzo drogim miastem. Jak to sprawdzać na szybko? Zerknąć na ceny Big Maca w pewnej restauracji. Zaszokowała mnie kwota 9 euro. Po ile w takim razie jest w Skandynawii? Dosyć drogie są ceny biletów komunikacji miejskiej, biletów wstępu i żywności. Może w kryzysie, który czeka Hiszpanię coś spadnie?

Tanie są wciąż natomiast przeloty na terminal T1 Barajas. Zarówno z Krakowa, Wrocławia, Katowic czy Poznania – te miasta wchodziły w rachubę dla mnie. Poleciałem za mniej niż 150zł Wizzairem. I to w czasie, gdy milion ludzi przyjechał na Światowe Dni Młodzieży! (Stąd te ceny?)

W Madrycie byłem 2 dni pomiędzy lotem do Maroko (Uwaga! loty z Madrytu do Maroko Ryanairem czasem są po kilka albo kilkanaście Euro! Atrakcyjne!). W mieście było dwa razy cieplej, niż w Afryce. W nocy w moim hostelu, położonym w secesyjnej 11-piętrowej kamienicy przy ruchliwej Gran Via było ponad 25 stopni. Za to widok z tarasu przedni. Hiszpanie mają w zwyczaju suszyć pranie w wewnętrznych klatkach schodowych, które działają jak kominy wulkanu. Pyk i suche, no to następna partia prania, pyk!

Co zobaczyć w Madrycie w 48 godzin?

Jak kto woli. To wystarczający czas, aby zobaczyć wszystko to, co najlepsze a nawet zahaczyć o Toledo. Warunek jest jeden – wstajemy o 6.00 rano.

Dzięki świetnemu, zachwycającemu, niesamowitemu systemowi metra (3 w Europie) dostaniemy się wszędzie dosyć szybko. Uwaga! cena biletu na linię z i do lotniska – droższa. Rano najlepiej zacząć od centrum. Upał mały, ludzi też mniej. I 3-godzinnym spacerem możemy zaliczyć Plaza Mayor (wrócić tu w nocy!), uliczki starego miasta, Pałac Królewski wraz z ogrodami, okolice Katedry (niestety wejście płatne), dalej Mercado San Miguel – w porze obiadowej, Puerta Del Sol pełen grajków i azjatyckich turystów.
Duże wrażenie powinno na Was wywrzeć Muzeum Prado. Tym bardziej, że jest codziennie darmowe od godziny 18:00. Jak już jestesmy w okolicy muzeum nie można nie podejść do Parku Retiro – świetnie utrzymany i naprawdę zielony oraz modernistycznego budynku Caixa Forum – dawnej elektrowni. Obok założono gigantycznych rozmiaró ogród pionowy, na ścianie jednej z kamienic. W czasie swojego dwudniowego pobytu udało mi się włożyć również spacer w okolice egipskiej świątyni Debod, skąd nieźle prezentuje się serce miasta – njstarsza jego część z Pałacem i Katedrą oraz dzielnica rekreacyjna Casa Del Campo. To gigantyczny obszar ścieżek i parków Parkiem Rozrywki „Parc Des Attractions„, który posiada jedną z najszybszych kolejek górskich na świecie. Jeśli nie ma sezonu – pół dnia zabawy Wam wystarczy. Mi wystarczyło. Drugie pół można poświęcić na wypad za 12 Euro pociągiem do Toledo – dawnej stolicy państwa – takiego hiszpańskiego Krakowa, gdzie przenikają się wpływy arabskie, iberyjskie i kolonialne. Więcej o darmowych atrakcjach Madrytu

Trochę fotek z pobytu, prosto a Ajfona. Na końcu wpisu normalne:

Jako miłośnik architektury i sportu nie mogłem odmówić sobie przejażdżki metrem pod Bramę Europy w miejscu, gdzie znajduje się madryckie „city” pełne drapaczów chmur – niekoniecznie pionowych, czasem… ukośnych. Tuż niedaleko stoi pomiędzy kwartałami zabudowy mieszkalnej słynne Santiago Bernabeu. Robi słabe wrażenie z zewnątrz. Nigdy nie dałbym głowy, że w środku mieści tyle tysięcy miejsc. Bilet wstępu… drogi. Powyżej 20 Euro dla uczniów i 30 dla dorosłych. Nie skorzystałem, nie kibicuję Królewskim.
Nocne życie Madrytu to czasem jazda bez trzymanki. Uliczne imprezy, koncerty rockowe – nie tylko amatorów mieszają się z nachalną prostytucją i wszechobecnymi imigrantami z Ameryki Łacińskiej – czasami wypatrującymi Twojego portfela. Dużo życia towarzyskiego przenosi się do barów tapas i kawiarni. Nocą słynna Gran Via robi dobre wrażenie – niczym Nowy Jork 100 lat temu. Tak wysokie są w niektórych miejscach „kamienice-wieżowce”.

Spacer kończę pod pomnikiem Cervantesa. Tuż pod nim rzeźba Sancho i Pansy. Strasznie mdła książka, nie przypadła mi nigdy do gustu. Miasto bardziej, gdyby nie morderczy pęd na nocny autobus na lotnisko (Plac Cibeles). Zapamiętajcie, przyda Wam się w czasie kilkudniowych pobytów. Dlaczego?

Wypad do Madrytu, który latem działa jak generator ciepła, to jednak moim zdaniem jeden z najciekawszych pomysłów na kilkudniowy wypad z Polski. Tym bardziej, że rysuje się perspektywa bonusu w postaci lotu do Marakeszu czy Fezu. Ryanair kursuje na tej linii prawie codziennie! Czyli w taki długi weekend – np 5 dni wszystko da się pogodzić. Jednak wyloty do Maroko są bardzo wcześnie rano – stąd moja powyższa porada.

Poniżej trochę fotograficznej twórczości. Madryt w dwa dni

Share

Piza to nie tylko Krzywa Wieża. To „kilka” innych atrakcji turystycznych

Listopad 4, 2011

Piza jest mi bliska z kilku powodów. Bywam tu stosunkowo często, znam już bardzo dobrze miasto i okolice. Piza jest świetnym węzłęm komunikacyjnym dla turystów – chyba nawet lepszym niż wiecznie rywalizująca z nią Florencja. Pociągi jadą stąd w 6 kierunkach – Do Ligurii, doliny Gargafagna, Livorno, Argentario, Florencji i Pistoi a przez Empoli do serca Toskanii. Okoliczne kurorty nadmorskie należą do najbardziej ekskluzywnych we Włoszech a jednocześnie najbardziej powszechnych – w Marina di Pisa czy Tirrenii – ciągle kwitnie życie. Plażowe i nocne. Aż od ujścia Arno do Livorno ciągnie się pas różnego rodzaju plaż – od piaszczystych, żwirowych po kamieniste. Za Livornem w miejscu, gdzie wulkaniczne skały Tokanii łączą się z morzem mamy wybrzeże klifowe, spektakularne, ale i niebezpieczne.
Miłośnicy dzikiej przyrody tuż za rogatkami miasta mogą wejść do Parku San Rossore, chronionego dzikiego wybrzeża z piaskowymi wydmami i nadmorską rożlinnością. Tuż pod miastem w stronę ujścia Arno znajduje się wioska San Pietro a Grado a w niej jeden z najstarszych włoskich kościołów – romański kolos, liczący już ponad 1000 lat. Bacznie pilnowany przez konserwatorów kościół, postawiono w miejscu, gdzie według legendy wylądował statkiem Św. Piotr w ucieczce z Antiochii.


Sama Piza przez wielu uważana jest za nudną. Może trochę tak. Turystycznym sercem miasta jest oczywiście plac Katedralny ze słynną Krzywą Wieżą – dzwonnicą. Na mnie szczególnie ona nie robi wrażenia. Ulice zbiegają się w jego kierunku a ty przeciskasz się z coraz gęstszym tłumie Azjatów z aparatami. Dużo ciekawszy jest przykatedralny cmentarz najbogatszych mieszkańców Pizy, pochodzący z XV wieku. Budzi niesamowite emocje. Ma świetny klimat, rodem z książek Umberto Eco.

Bardzo ładnie prezentuje się natomiast rzeka Arno w centrum miasta. Nie jest może tak spektakularna, jak we Florencji, ale mnogość kolorowych fasad kamienic i sprzyjające warunki na niebie dają świetny efekt, co uchwyciłem w jednej z fotografii. Proporcje ilości malowniczych zaułków i romantycznych uliczek do zwykłych ulic nie są zbyt imponujące, jak np. w sąsiednej Lukce, ale Piza, mająca bezpośrednie śmieszne i tanie połączenie lotnicze z Polską jest świetnym miejscem na zwiedzanie północnej i zachodniej Toskanii. Polecam.

Ja zatrzymując się w Pizie na tydzień ostatnio objechałem sporo systemem wyjazd rano – powrót wieczorem: Cienque Terre, Montenegro, Barga di Garfaniagna, Pistoia, Lucca, Abbetone i Apeniny, Florencja, San Gimignano, Carrara, Livorno

Share

Zdjęcia Ziemi z kosmosu autorstwa włoskiego astronauty Paolo Nespoliego

Październik 25, 2011

Kosmiczny fotograf! Paolo Nespoli to 54-letni włoski astronauta, który spędził 159 dni na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej z ramienia Europejskiej Agencji Kosmicznej. Ta po jego powrocie założyła specjalny profil na Flikrze i udostępniła jego zdjęcia z… ponad 300 kilometrów.

Gość, obok codziennych obowiązków sporo czasu poświęcił on fotografowaniu naszej planety. Głównie swoje Włochy – świetnie prezentują się nocą. Ale nie tylko. Właściwie wpadł na pomysł szukania artystycznych kadrów w widokach z kosmosu. Coś co robiłem kilka lat temu na ziemia.blox.pl. Tylko ja robiłem skriny z GE – on realne fotki. Lustrzanką?

 

Share

Modernizm i funkcjonalizm na Górnym Śląsku. A może produkt turystyczny?

Październik 1, 2011

Kilka lat temu,gdy zajmowałem się architekturą modernizmu oraz urbanistyką funkcjonalną, dosyć intensywnie pracowaliśmy w zakładzie Geoekoturystyki nad produktami turystycznymi dla Śląska. Wraz z Krzysztofem Gierakiem, który skupiał się nad rowerowymi trasami, spinającymi w klamrę zwiedzanie obiektów poprzemysłowych wysłano nas do Niepołomic na konferencję dotyczącą krajobrazów kulturowych, aby pokazać, że nasz region również może proponować nieszablonowe, ciekawe klucze do zwiedzania atrakcji turystycznych. Lata minęły i tak na dobrą sprawę dalej nikt na poważnie nie zajął się budowanie nowych produktów oprócz Szlaku Zabytków Techniki. Trudno też uznać za gotowy produkt pod roboczym tytułem „Szlaku Architektury Modernistycznej Katowic”, ograniczający się do infokiosków i kilku informacji prasowych.

A tak naprawdę aż prosi się o opracowanie kilka szlaków tematycznych na pograniczu atrakcji kulturowych i obszarowych: Założenia osiedli patronackich, architektura modernistyczna Bytomia, Zabrza, Gliwic, Zagłębia, wczesne socrealistyczne założenia urbanistyczne Stroszka, Batorego, Koszutki, Tychów czy przyzakładowe parki, które w różnym stanie przetrwały do dziś. Wrzucam tą notkę właściwie dlatego, że odnalazłem mój poster, część projektu, który zarzuciłem jakiś czas temu, kończąc studia. Kto wie, może moja żona, obecnie doktorantka Uniwersytetu Ekonomicznego pociągnie temat pod kątem promocji regionalnego produktu turystycznego, czym się zajmuje.

KLIKNIJ W OBRAZEK – POWIĘKSZ

Share

« Poprzednia stronaNastępna strona »