Dolina Chochołowska zimą. Bez krokusów i bez Rosjan

Styczeń 12, 2012

Uciekając przed językiem rosyjskim i ukraińskim z tłocznego Zakopanego (Uwaga! Pomiędzy Sylwestrem a 6 stycznia jest ich tu nawet 70 tys. Polaków – 30 tys.), można pokusić się o Dolinę Chochołowską. Temperatura na plusie, prawie zero turystów. Dwa kuligi, mgła. Dzień przywitał nas paskudnie. Na Siwej Polanie rzeczywiście było siwo. W miarę, jak mijał dzień, na wysokości Kominiarskich Wierchów słońce przebiło się przez chmury i zupełnie zmieniło scenerię do zdjęć.
Jeszcze przed wojną na Polanie Chochołowskiej znajdowało się ponad 50 świetnie spełniających funkcje mieszkalne zagród dla tatrzańskich pasterzy. Drewniana zabudowa tworzyła swego rodzaju „miasteczko” baców. Dziś pozostało ich kilkanaście, są pod ochroną konserwatorską. Podobno najpiękniej w Dolinie jest w kwietniu, gdy kwitną krokusy. Masa krokusów

 

 

Share

Karpacz, Samotnia, Strzecha Akademicka, Słonecznik, Kotły. Skondensowane Karkonosze

Maj 29, 2011

Pierwszy raz w Karkonoszach. Setki starych niemieckich pocztówek w głowie, trochę map na pamięć, dużo nadziei z tym związanych. Bo to przecież „Góry Olbrzymie”. Dosyć magiczne, groźne, trochę takie anglosaskie – jak Harz, góry Szkocji czy Szumawa. Czyli stare, zamglone i nieprzyjazne. Rzeczywiście takie były z daleka, gdy bus mijał łukiem stawy rybne w Kotlinie Jeleniogórskiej a one wyrastały zza pól.

Bez sensu była wędrówka z Karpacza, czarnym szlakiem do Białego Jaru, gdzie w roku 1968 zeszła najtragiczniejsza lawina w historii polskich gór (o tym już niebawem w osobnym wpisie). Dlaczego? Bo połowa trasy biegła wzdłuż nowo budowanej kolejki linowej w kierunku Kopy.

Trasa do przejścia w kilka godzin lub połowę dnia biegnie ze schroniska Strzecha Akademicka (średnia obsługa) w dół szlakiem niebieskim do Kotła Małego Stawu, jednego z najbardziej kultowych miejsc w Karkonoszach. Oczywiście za sprawą Schroniska Samotnia, dużo mniejszego niż SA, ale w sumie popularniejszego. Stojąc przy brzegu polodowcowego jeziora widzimy ogrom pracy lodowców w Karkonoszach, mimo, że to zaledwie ponad 1000 metrów. Babia Góra czy Pilsko mają dużo więcej a lodowce ich nie uświadczyły. Zrobiłem tu panoramę z ręki – można zerknąć poniżej.

Mały Staw Samotnia

Kocioł Małego Stawu, po lewej Samotnia po prawej morena czołowa

Dalej szlakiem kierujemy się wzdłuż moreny bocznej, aby dotrzeć do zielonego szlaku, którym możemy wejść do drugiego kotła – Wielkiego Stawu, zwiększam jednak pętlę, kierując się żółtym szlakiem na Pielgrzymy i dalej Słonecznik – skalne miasta położone pod płaską (Skały Pielgrzymy) i na płaskiej (Słonecznik) grani grzbietu głównego. Podejście łagodne, ale wyjątkowo mordercze, z daleka wydawało się krócej i łatwiej, ale było wymagająco. Trasa od Słonecznika do krawędzi Małego Kotła należy do najbardziej ekscytujących i niebezpiecznych w tych górach. Gdy jest wilgotno, a zazwyczaj jest, powietrze wiruje, chmury tańczą a w Kotłach, nad którymi „wisimy” 100-200 metrów gotuje się zupa z pary wodnej, chłodu, lodu i śniegu. Jestem tu w maju, śniegu sporo, nawisy wciąż groźne a na dole jeszcze popękana kra.

Kocioł Wielkiego Stawu z czerwonego szlaku
Kocioł Wielkiego Stawu z czerwonego szlaku.

Karkonosze są nudne na szczytach i ciekawe tuż pod nimi. Rzeczywiście wychodząc na Równię pod Śnieżką czujemy się jak na Półwyspie Kola czy syberyjskiej tundrze. Niska roślinność, porosty, kamienie, płasko, mokro, bagiennie. Latając nad górami łatwo zobaczyć, że ten „bochenek” jest od południa i północy kąsany przez kotły polodowcowe – zimą śmiertelnie groźne z powodu lawin.

Do schroniska Strzecha Akademicka wracam przewiany i spocony. Na szczęście moja nowa kurtka z 4F z membraną 15 tys. świetnie się sprawdziła. To był pierwszy test polskiej myśli outdorowej i jestem zadowolony (O tym te więcej niebawem). Z widoku z okna Strzechy z resztą też. Był na południe, skalne ściany Kotła Małego Stawu wyglądały przez nie jak olejny obraz bliżej nieokreślonego impresjonisty.

Pokaż trasę Karkonosze Pętla na mapie google

Share

Leskowiec, Madohora, Łysina. Weekendowa wędrówka po Beskidzie Małym

Kwiecień 17, 2010

Bardzo fajny pomysł na mało znane pasmo górskie, jakim jest Beskid Mały. Ze Śląska jedziemy autobusem lub pociągiem w kierunku Wadowic, Andrychowa lub Kęt. Stamtąd kierujemy się do miejscowości Rzyki lub Jagódki. Autobus PKS dowozi nas pod sam początek szlaku tzw. „papieskiego”, którym bardzo ostrym podejściem wchodzimy na Leskowiec. Górny odcinek szlaku zwany jest  Gronią Jana Pawła II na pamiątkę jego tutejszych wędrówek.

Najciekawsza geomorfologicznie jednak z pewnością jest grań Madohory. Szczyt, zwany też łamaną Skałą jak sama nazwa wskazuje, obfituje w wiele ciekawych, subtelnie pochowanych w lasach formacji skalnych. W 1961 r. utworzono tutaj Rezerwat Madohora, ma on powierzchnię ponad 70 ha i chroni naturalny, górnoreglowy bór świerkowy, a także bujne runo leśne. Tuż pod szczytem, jakieś 10 minut przedzierania się przez krzaki można znaleźć jeden z ciekawszych beskidzkich wodospadów. Jest to strużka potoku Dusica, która spada z 2 metrów nad… niewielką Jaskinią Komonieckiego. Niestety nie udało mi się do niej dotrzeć mimo, szczerych chęci. Najlepiej spróbować, gdy opadną liście. W środku pasma można zrobić nocleg namiotowy, co też uczyniłem (akurat na Polanie Patykówce). Jednak dla bardziej wytrwałych proponuję szlak północny – czerwony przez schronisko na Kocierzy. Ja wybrałem krótszy, zielony, by na koniec dotrzeć do niesamowitego kompleksu skalnego w Ściszków Groniu i aby obejrzeć Kotlinę Żywiecką z góry. – Wsiadajcie, co będziecie tak dreptać – zaproponował nam pewien Czech i tym samym z naprawdę pięknie połozonej wioski Łysina (coś niesamowitego) szybciutko zjechaliśmy do Gliwic [edit: hehe oczywiście Gilowic :P] (miejscowość rodzinna Tomasza Adamka). A potem już prosto na Śląsk.


Share

Najlepszy szlak przez Gorce. Z Poręby do Łopusznej

Maj 12, 2009

gorce1

Gorce – jedne z najdzikszych gór w Polsce a jednocześnie stosunkowo przekształcone przez człowieka. Jak to się stało? Metody zrównoważonego rozwoju sprzed już 200, 300 lat. Planowana gospodarka pasterska i kontrolowana wycinka nie zepsuła przyrody gorczańskiej. Park Narodowy chroni wciąż wielkie połacie pierwotnej puszczy karpackiej, unikatowe źródlisk i dzikie doliny. W Gorcach znajdziemy setki zabytkowych szałasów i sporo kapliczek – to ewenement na skalę europejską i jeden z kandydatów do listy UNESCO za nieocenioną wartość kulturową.

Wycieczkę proponuję rozpocząć w Porembie lub wcześniej – w Niedźwiedziu. To malownicze wioski, miejsce działalność poety Władysława Orkana, którego portret wisi w schronisku na Turbaczu. Idziemy niebieskim szlakiem, grzbietem północnym. Na dach Gorców wchodzimy po około 2 godzinach. Przed oczami wyłania nam się Czoło Turbacza i Polana Turbacz. Mijamy małą skałkę, gdzie wyryto tajemnicze napisy – legenda mówi, że to zbójnickie szyfry.

Odtąd idziemy wysokogórskimi polanami i halami (zdjęcie powyżej). Z lewej strony dochodzi żółty – bardzo malowniczy szlak z Kamienicy. Schronisko odwiedzimy za jakieś pół godziny. Stąd roztacza się jeden z najpiękniejszych schroniskowych widoków w Polsce – Tatry i Podhale jak na patelni. Możemy podejść w 10 minut pod Turbacz, by… zobaczyć uszkodzony i chory drzewostan.  Moim zdaniem nie warto.
Jeśli mamy czas – idziemy szlakiem czerwonym pośród polan, szałasów i nasłonecznionych  suchych łąk. Mój powrót prowadził jednak szlakiem niebieskim, zachodnim – bardziej leśnym i spokojnym. W jednym i drugim przypadku schodzimy do Łopusznej. A tam warto obejrzeć drewniany kościółek i zespół pałacowo-parkowy.

Dojazd z Katowic:
Autobusem PKS do Rabki lub Mszany Dolnej – stamtąd busikiem do Niedźwiedzia. Powrót z Łopusznej łatwy – mnóstwo busów i autobusów do Nowego Targu. Stamtąd autobusem do Katowic lub pociągiem do Krakowa

gorce2 gorce3 gorce4 gorce6 gorce5

Share