Wilcze Gardło. Osiedle SS dla wyznawców Rzeszy

Październik 1, 2009

Osiedle pod Gliwicami, kiedyś najmniejsza gmina, dziś dzielnica miasta. Przeszywa przybyszów do kości. Przynajmniej tych, którzy znają jego historię.

W latach 30-tych, gdy Niemcy ogarnęła gorączka hitlerowska. Nie ma zmiłuj… również w architekturze. Styl narodowego socjalizmu objawiał się w nietypowym mariażu motywów starożytnych, starogermańskich, klasycystycznych i modernistycznych. Miał symbolizować odmienność niemieckiej kultury i dominować, dominować, dominować. To w miastach. Poza miastami dygnitarze aparatów władzy potrzebowały miejsca na sielankę i odpoczynek. Hitler kochał góry, oficjele SS polowania w lasach, elita hitlerowskich Niemiec kochała małe domki poza miastem z ogrodami, z tarasem.

Wilcze Gardło zostało zaprojektowane przez Rudolfa Fischera.  Zostało wybudowane w latach 1937-1941 przez Niemców, na terenie podmokłego lasku należącego do wsi Smolnica, nazywanego też „Wilkiem”. Mieszkali tu funkcjonariusze NSDAP, członkowie SA i SS. To wzorowana na starogermańskich tradycjach samowystarczalna symetryczna osada ze stadionem, placem centralnym, bramą wjazdową oraz mnóstwem zieleni. Osiedle składa się z małych neobarokowych domków z płaskimi oknami o ostrymi, dwuspadowymi dachami. Bez szaleństw, bez zbędnych ozdobników. Miejskie legendy mówią o swastyce. Wpisanej w ulice.  Mity te zostały obalone w książce „Rok ostatni – rok pierwszy, Gliwice 1945″ Bogusława Tracza i w pracy dr Irmy Koziny. Ale…

Plotka żyje dalej. Najstarsi mieszkańcy Gliwic oraz wysiedleńcy jawnie wspominają o swastyce schowanej w urbanistyce osiedla. Podbudowując swoje teorię zamiłowaniem hitlerowców do symbolizmu i okultyzmu widzą kształt swastyki w sieci wodociągowej lub kanalizacyjnej, w pionowym rozmieszczeniu drzewostanu czy też układzie cieni. Sprawdźcie to sami…

[ O Wilczym Gardle pisała niedawno nawet "Polityka" ]

Share

Przebudowa dworca PKP w Katowicach. Boże chroń nas przed „atrapami”

Lipiec 24, 2009

Wczoraj zaprezentowano (no właśnie, co?) wizualizacje/pomysły/wizje/groźby przebudowy katowickiego dworca PKP. Przebudowa konieczna, zachowanie unikatowych kielichów wskazane, spełnienie nadziei mieszkańców – priorytetowe. Oglądając jednak te plany boję się…

Boję się, że w centrum miasta (jak słusznie zauważył internauta na portalu MMSilesia) powstanie druga Silesia City Center, miejsce, które bardziej będzie destruktorem przedsiębiorczości na katowickich ulicach i miejscem rozbijajacym tkankę miasta niż sprawnym funkcjonalnym i wygodnym sercem komunikacyjnym. Ruch w mieście generują tzw „strumienie ludzkie”, ruchliwe drogi i trakty, łączące najważniejsze miejsca. Prezydent Piotr Uszok zapewnia, że nowy dworzec wygeneruje nowe strumienie pomiędzy nim a pozostałymi ulicami. Na pewno? A nie „zatrzyma” ruchu w sobie samym? Czy zamiast siedzieć w mitycznych knajpkach na Mariackiej ludność miast i miasteczek aglomeracji nie usiądzie w KFC czy innej fabryce smacznego jedzonka właśnie w tym nowym centrum handlowym?

I jak to się ma do marzeń o stworzeniu „salonów miasta” wzdłuż Korfantego i Mariackiej? Słusznie punktuje tą nieścisłość również dr Krzysztof Nawratek. Nijak! Jedyne, co broni tego pomysłu to fakt, że miasto samo sobie oczywiście nie poradzi z takim wyzwaniem nigdy, więc MUSI całkowicie się podporządkować inwestorom. Teraz już byle jakim, bo szansę na lepsza i mądrzejsze działanie w tym zakresie kilka lat temu zmarnowało, co natomiast przypomniał Przemek Jedlecki w swoim blogu. Poza tym dworzec nie spełni już funkcji węzła KZKGOP, nie ma na to szans. Nie tu i nie w takim opakowaniu. I jeszcze jedno – jak słusznie zauważa na forum gkw „Kropek” co z terenami przyległymi? Czy pomijając je NEiver Polska stworzy nowe oazy zaściankowości a z dworca stworzy swoistą atrapę?

Także, przyznaję, jestem bezradny i bez pomysłu. Jednym z plusów tego, że powstanie cokolwiek jest fakt, że nie powinno już śmierdzieć, kisić się i kurzyć – tak jak teraz. Choć i tu nie jestem pewien, bo jak powiedział mi jakiś czas temu właściciel ostatniego fajnego (już zamkniętego) lokalu na dworcu „nie architektura była przekleństwem dworca, lecz jego zarządcy…”


Plan sytuacyjny, by Kropek z forum gkw

Share