Nie ma, nie ma wody na pustyni? Jest i to bardzo ciekawie wyglądająca

Luty 11, 2010

Świat ściga się o wodę, walczy o każde źródło, jezioro, rzekę czy zbiorniki podziemne. To scenariusz na rok 2040 może 2050 – w każdym razie za naszego pokolenia jeszcze. Państwa pustynne wydają miliony na hydroinżynierię, stosuje się różne techniki odsalania wód, ogranicza się nawadnianie. Przynajmniej tam, gdzie świadomość proekologiczna jako taka. Zebrałem kilka “worldwindowskich” fotek satelitarnych prezentujących najciekawsze połączenia wody i surowego niegościnnego klimatu. Tam, gdzie każda kropla jest cenniejsza od złota a jeziora i rzeki są ważne niczym bogowie.

Asuan

Wielka Tama Asuańska i Jezioro Nasera w Egipcie i Sudanie

bałchasz

Słone Jezioro Bałchasz w Kazachstanie

fajum

Oaza Fajum w Egipcie w środku pustyni

niger

Łancuszkowe rozlewiska rzeki Niger w północno-wschodnim Nigrze

Dolina Kolorado

Dolina rzeki Kolorado na granicy USA i Meksyku

patagonia

Polodowcowe jeziora w Patagoni wżynające się w półpustynię

Wielki Szot

Wielki Szot na depresji w Tunezji

takla makan

Solniska na pustyni Kara-Kum i dolina Indusu

Tibet

Tybet, słonowodne jeziora na wysokości 4,5 tys. metrów

uzbekistan

Uzbekistan. Jezioro Sariqamish Kuli

Wielkie jezioro słone

USA. Wielkie Jezioro Słone w Utah

atakama sól

Atakama i Słone Jeziora śródlądowe

dodajdo

Recepta na powodzie? System “małej retencji” [Wideo]

Czerwiec 22, 2009

Powódź w Myślenicach. Wylały małę rzeki / flickr by Rrrodrigo <code><br /> <div xmlns:cc=Powódź w Myślenicach w Beskidach. Wylały małe rzeki / by Rrrodrigo/ CC BY-NC 2.0

Polska część Sudetów z racji specyficznego ukształtowania jest najbardziej narażonym na powodzie obszarem w kraju. Średnie opady atmosferyczne w najwyższych partiach pasma nie odbiegają od tych notowanych w Tatrach i przekraczają 1000 mm na metr kw. Masy powietrza pochodzące znad północnego Atlantyku (kompleksy niżowe) przynoszą deszcz utrzymujący się od 2 do 4 dni, a czasem dłużej. Pojawia się również wilgotne powietrze znad Morza Śródziemnego, powodujące w lecie gwałtowne burze połączone z silnymi opadami.

Cechą charakterystyczną rzek i potoków sudeckich jest to, że są stosunkowo krótkie i mają duże spadki. Obfite deszcze powodują częste i gwałtowne wezbrania szczególnie na wiosnę i latem. Rzeki niosą wtedy oprócz wody, także sporo materiału skalnego, który zwiększa ich siłę niszczącą. Dlatego tak często w górnych odcinkach zlewni sudeckich dochodzi do zalań i podtopień, nawet jeśli na pozostałej części kraju opady nie wywołują poważniejszych zagrożeń.

Tezą lansowaną przez większość hydrologów w Polsce wobec sytuacji w Beskidach i Sudetach jest wybudowanie skoordynowanego systemu tzw. “Małej Retencji” we wszystkich górnych odcinkach rzek górskich. Polska należy do krajów, które tracą najwięcej wody pochodzenia naturalnego. Nie potrafimy zatrzymać ponad 80% wód opadowych, które bezpowrotnie wsiąkają w podłoże lub spływają korytami rzek, niejednokrotnie występując poza nie.

System Małej Retencji polega na wybudowaniu setek małych betonowych progów, kaskad, wodospadów oraz przede wszystkim małych zapór retencyjnych o pojemności od kilkuset tysięcy do kilku milionów metrów sześciennych. System ten byłby przygotowany do przyjecia fal powodziowych już na samym początku. Niejednokrotnie rzeka na odcinku górskim przyjmuje nawet 15 dopływów o równie górskiej specyfice.  Zakładając, ze w wyniku obfitych opadów każdy z nich podniesie swój stan wód o 100 proc., to po minięciu takiego odcinka rzeka niesie z sobą ok. 1600 proc. wody więcej niż zazwyczaj!

Załóżmy, że rzeka ta wpada do jeszcze większej, a tamta do kolejnej. Z takimi stanami wód mamy do czynienia w miejscowościach położonych niżej, a nawet już w środkowych odcinkach rzek.

Warto zastanowić się więc, czy jest sens co roku wygospodarowywać olbrzymie sumy pieniędzy na odbudowę mostów, dróg, wałów, skoro sytuacja na terenach, gdzie wszystko ma swój początek, jest wciąż nieuregulowana. Wystarczy, że będziemy potrafili przejąć w górnych odcinkach rzek o 25 proc. więcej wody niż dotychczas i dodatkowo za pomocą kaskad i progów zmniejszać ewentualne fale powodziowe.  Będziemy wówczas mogli mówić o sporym sukcesie, a zagrożenie dla miast takich, jak Jelenia Góra czy Kłodzko będzie mniejsze. Szczególnie o Kłodzko i całą Kotlinę mi chodzi, bo to miejsce, gdzie Nysa atakuje notorycznie. Dwa zbiorniki są wybudowane poniżej, za Otmuchowej, kolejny powstaje przy… Paczkowie. A w górze rzeki? Zero, nic, pustka. Kupiłem mapę Masywu Śnieżnika, by przeanalizować sprawę i oprócz małej zaporki w Międzygórzu, pamiętającej Niemców nie znajdziemy tam nic, co zatrzymać może wielką wodę, pustoszącą prawie co rok Kłodzko i okolice…

dodajdo

Chcą połączyć Morze Martwe z Czerwonym. Ale kanał…

Marzec 2, 2009

Premier Włoch Silvio Berlusconi zapowiedział, że na lipcowym szczycie G8 i G14 we Włoszech zaproponuje połączenie Morza Martwego z Czerwonym. Po co? By uratować życie dla kilkunastu milionów, żyjących tu ludzi. Chodzi o Syryjczyków, Palestyńczyków, Izraelczyków oraz Jordańczyków. Względnie Saudyjczyków i Egipcjan. Fakt faktem, największe jezioro świata jeszcze kilkanaście tys. lat temu w transgresji dochodziło do Jeziora Tyberiadzkiego w Galilei. Kilkanaście lat temu podzieliło się na dwie części, dziś południowa zniknęła. W tym tempie jezioro może całkowicie wyschnąć za morze martweokoło 20 lat. Nie wystarcza już wpływający tu Jordan. Wprowadza co roku około 400 mln ton, ale to zaledwie pikuś przy 1050 ton wody wyparowującej. Na świecie jest kilka takich miejsc. Życiodajne jeziora takie jak Morze Aralskie, Czad, Wiktorii czy Eyrie znikają w oczach. Czad w sercu Afryki zmniejszył się o 95% !!! a żyje wokół niego i dzięki niemu tutaj 22 mln ludzi. To oczywiście dowód na osuszanie się klimatu i kontynentalizm (i tego powinniśmy się bać a nie global warming).

W planach wizjonerów, którzy chcą góry przenosić jest zbudowanie systemu kaskad i pomp na linii 200 km między Zatoką Akaba a Morzem Martwym. Powstanie tu też olbrzymia elektrownia wodna, bo przecież to różnica ponad 419 metrów – tyle poniżej poziomu morza leży znikający akwen. Życiodajna woda, bogatsza w substancje organiczne mogłaby też przywrócić życie do zasolonego maksymalnie jeziora. Projekt ma trwać 9 lata a kosztować kilkanaście mld dolarów.

Życząc sukcesu zacznijmy się zastanawiać czy za 20-30 lat dobrym biznesem nie będzie właśnie dostarczanie wody (wide najnowszy James Bond – Quantum of solace i deficyt wody w Boliwii). Jeziora słodkowodne w centralnej części lądów znikają i to masowo. Znikają zasoby pitne pomiędzy zwrotnikami, woda w kranach jest co drugi, co trzeci dzień.

“Ocieplenie klimatu jest przyczyną zmniejszenia głównych źródeł wody pitnej na Ziemi. Takie są wnioski badaczy z Instytutu Oceanografii na Uniwersytecie w Kalifornii, San Diego i na Uniwersytecie w Waszyngtonie. Regionami o największym zagrożeniu w najbliższych dekadach są Chiny, Indie oraz pozostałe części Azji i Afryki ze względu na duże populacje ludności wymagającej dużych ilości świeżej wody” [źródło: ekoportal.com]

dodajdo

Następna strona »