Skałki “Zamczysko” pod Sciszków Groniem w Łysinie. Czyli odrobina Jury w Beskidach
Sierpień 2, 2009
Jedną z najciekawszych osobliwości przyrodniczych naszych Beskidów, a na pewno hitem Beskidu Małego są skałki piaskowca istebniańskiego, u podnóża Ścieszków Gronia w Łysinie. Nie byłoby zapewne nic unikatowego w tej grupie skalnej gdyby nie jej rozmiar, wysokość oraz skomplikowany system labiryntów i mostów skalnych, który tu występuje.
Bloki piaskowca przywierają do szczytu od strony południowej schowane lekko za drzewami. Tutaj jednak teren się wypłaszcza i wraz z położonymi vis-a-vis przepaści gigantycznym blokom skalnym tworzy charakterystyczny kamienno-leśny kanion (powstał zapewne poprzez zawał lub ekstremalną erozję). Oprócz trzech głównych prawie 10-metrowych ścian, na których wspinacze wyznaczyli i zabezpieczyli kilka tras wspinaczkowych, znaleźć tu możemy pojedyncze, ponad 5-metrowe grzyby skalne, Tunele i mosty kamienne, dziury, półki skalne oraz labirynty przez które ciężko się przecisnąć. We wschodniej części skałek znajduje się jedna z najbardziej tajemniczych jaskiń w Beskidach. Jaskinia Lodowa ma długość 59 metrów i głębokość 10 metrów. Co ciekawe po raz pierwszy zbadana została przez grotołazów niedawno, bo latem 2000 roku. Niedawno bezspornie stwierdzono, że lód utrzymuje się w niej przez cały rok. Ta osobliwość i cały obszar leży 700 m n.p.m. i jest najniżej położoną jaskinią lodową w Polsce. Jest to jedyny taki obiekt w całych polskich Karpatach poza Tatrami. O tym odkryciu pisała nawet “Rzeczpospolita”.
Aż dziw, że nie założono tu jeszcze rezerwatu. Flora naprawdę tu szaleje. Specyficzny mikroklimat, wilgoć, roślinność cieniolubna i naskalna. To właśnie skałki “Zamczysko”. Nazwa jest potoczna i wiąże się z legendą – oczywiście – o zamku, który miał tu stać i zapadł się pod ziemię, pozostawiając jedynie podziemny tunel. Sądząc jednak po tych utworach pod spodem może znajdować się naprawdę spory system jaskiniowy. Tylko trzeba go odkryć!
Łysina leży w gminie Łękawica. Do skałek dotrzemy albo przez wieś – najpierw jednak trzeba tu dotrzeć, kierując się z Żywca na Łękawicę a potem Okrajnik. Wiele osób poleca jednak wejście z drugiej strony z dawnej wołoskiej wsi Kocierz zielonym szlakiem, podobno bogatym w grzyby i jagody.
Mini-ekspedycja z Baraniej Góry w poszukiwaniu jaskiń na Gańczorce
Maj 16, 2009
Czas akcji – luty 2009, miejsce – południowe stoki Baraniej Góry. Po wnikliwym przestudiowaniu mapy Beskidu Śląskiego łatwo zauważyć, że to bardzo urodzajne miejsce jeśli chodzi o gęstość jaskiń i grot. Pod Klimczokiem i Malinowską Skałą znajdują się nawet nie małe systemy. Miłośnikom geologicznych cudów polecam też Rezerwat “Kuźnie” pod Murońką. Ja jednak nocując na Przysłopie postanowiłem wybrać się w poszukiwaniu groty pod Gańczorką.
Zima była nieprzyjemna. Metrowy śnieg, zmrożony na powierzchni, mokry w środku. Ze schroniska należy uda się na południowy-wschód szlakiem niebieskim. Mijamy przełęcz Stoczek, by ujrzeć dziwny, ogołocony w dużej mierze z drzew kopiec góry o wysokości 909 metrów. Północno stoki szczytu są dziwne pourywane w kilku miejscach, tworząc interesujące odsłonięcia skalne i groty. Aby znaleźć to właściwe nawigowałem się mapą topograficzną i poziomicami.
Do wylotu dotarłem brodząc mokrym śniegu od góry, to znaczy od urwiska, trzymając się gałęzi. W tym miejscu wychodnie skałek fliszowych prezentują się niezwykle okazale, tworząc swego rodzaju “ambony”, wystające z góry. Wylot miał około 60 cm szerokości i trochę mniej wysokości. Nie przeszkodziło to jednak zinwentaryzować jej 25 września 1999 a zrobili to J. Pukowski i J. Ganszer. Według ich pomiarów ma ona 11 m długości. Nie wszedłem oczywiście, nie planowałem. Niedaleko natomiast można odwiedzić chatkę AKT “na Pietraszonce” – foto nr 5.
Jaskiń w Beskidach jest na 100% jeszcze więcej. Pod luźnymi zwałami gliny i iły kryje się z pewnością kilkadziesiąt podobnych systemów jaskiniowych. Sprzyja temu budowa geologiczna Beskidu Śląskiego (głównie). Chaos warstwowy, uskoki, przesuwy i nisze.
Z Poręby do Łopusznej, czyli najlepszy szlak przez Gorce
Maj 12, 2009
Gorce – jedne z najdzikszych gór w Polsce a jednocześnie stosunkowo przekształcone przez człowieka. Jak to się stało? Metody zrównoważonego rozwoju sprzed już 200, 300 lat. Planowana gospodarka pasterska i kontrolowana wycinka nie zepsuła przyrody gorczańskiej. Park Narodowy chroni wciąż wielkie połacie pierwotnej puszczy karpackiej, unikatowe źródlisk i dzikie doliny. W Gorcach znajdziemy setki zabytkowych szałasów i sporo kapliczek – to ewenement na skalę europejską i jeden z kandydatów do listy UNESCO za nieocenioną wartość kulturową.
Wycieczkę proponuję rozpocząć w Porembie lub wcześniej – w Niedźwiedziu. To malownicze wioski, miejsce działalność poety Władysława Orkana, którego portret wisi w schronisku na Turbaczu. Idziemy niebieskim szlakiem, grzbietem północnym. Na dach Gorców wchodzimy po około 2 godzinach. Przed oczami wyłania nam się Czoło Turbacza i Polana Turbacz. Mijamy małą skałkę, gdzie wyryto tajemnicze napisy – legenda mówi, że to zbójnickie szyfry.
Odtąd idziemy wysokogórskimi polanami i halami (zdjęcie powyżej). Z lewej strony dochodzi żółty – bardzo malowniczy szlak z Kamienicy. Schronisko odwiedzimy za jakieś pół godziny. Stąd roztacza się jeden z najpiękniejszych schroniskowych widoków w Polsce – Tatry i Podhale jak na patelni. Możemy podejść w 10 minut pod Turbacz, by… zobaczyć uszkodzony i chory drzewostan. Moim zdaniem nie warto.
Jeśli mamy czas – idziemy szlakiem czerwonym pośród polan, szałasów i nasłonecznionych suchych łąk. Mój powrót prowadził jednak szlakiem niebieskim, zachodnim – bardziej leśnym i spokojnym. W jednym i drugim przypadku schodzimy do Łopusznej. A tam warto obejrzeć drewniany kościółek i zespół pałacowo-parkowy.
Dojazd z Katowic: Autobusem PKS do Rabki lub Mszany Dolnej – stamtąd busikiem do Niedźwiedzia. Powrót z Łopusznej łatwy – mnóstwo busów i autobusów do Nowego Targu. Stamtąd autobusem do Katowic lub pociągiem do Krakowa


























Ostatnie komentarze