Przewodnik po Tunezji: Mahdia, czyli to romantyczniejsze oblicze Sahelu
Czerwiec 7, 2009
W poprzednim wpisie zachęcałem do odwiedzin w Monastirze. Tym, którzy nie jadą to Tunezji, by leżeć do góry brzuchem polecam również Mahdię. Do miasteczka dojedziemy tradycyjnie taksówkami (biało-czerwonymi) lub pociągiem. Dworzec w Mahdii jest mały, kameralny – jest to stacja końcowa sahelskiego metra. No to idziemy…
Mahdia to jedno z najpiękniej położonych miast Tunezji. Również strategicznie położony, również na półwyspie. Przy czym szerokość podstawy ostrzego jak grot strzały półwyspu to zaledwie kilkaset metrów. Nie sposób nie było stworzyć tu miasta-twierdzy. I takowe powstało.
Wchodzę do starej Mahdii od strony południowo-zachodniej. Codziennie dbywa się tutaj jarkark wszystkiego. Polecam serdecznie odwiedziny właśnie tutaj. Targowisko ma swój klimat – trochę prowincjonalne, brudnawe ale bogate tak samo jak inne – w większytch miastach. Kupimy tutaj wszystkie produkty spożywcze, przywożone z głębi Afryki. Daktywe wybieramy w kiściach – jak winogrona. Troszke dalej, bliżej mediny znajduje się olbrzymi targ rybny. Umieszczony w hali przyciąga ciekawskich turystów i mieszkańców. Ci drudzy bez oporu przebierają w głowah rekinów, ośmiornicach i kalmarach (wszystko świeże) a ci pierwsi chodzą między stoiskami i przecierają oczy ze zdziwienia.
Sama Mahdia ma mocne tradycje rybackie, do dziś jest tu sporo, bardzo dużo rybaków i rybackich przystani. Ale równie dobrze można ją nazwać historyczną bazą wojenną. Założona przez Fenicjan, rozbudowywana i przebudowywana przez Rzymian, Greków oraz Fatymidów. Słąwna między innymi z tego, że oddzielał ją od lądy 11-metrowej grubości mur i jedna brama. Przez wielki służyła też jako baza piratów.
Łatwo zwiedzić Mahdię. Idziemy południową częścia półwyspu – wstępujemy do Wielkiego Meczetu, Kazby z bardzo ładnymi widokowymi murami, oglądamy ruiny starego portu, gdzie młodzi nurkują po kraby i docieramy na kraniec półwyspu. Tutaj fale co chwile smagają skały a latarnik z pobliskiej latarni zaprasza za kilka dinarów do siebie. Powracamy północną częścią półwyspu. Piękne tereny, minizatoczki i wiszące nad wodami zabytkowe domki. Trochę śmierdzi, ale widoki rekompensują wszystko. Tutaj też przycpunąłem na falochronie i zrobiłem jedno z moich najlepszych zdjęć. Dwójka bezdomnych rybaków brodząca w zatoczce chyba złowiła chyba ośmiornicę. A nad miastem powoli zanosi się na burzę. Pora wracać.
Labiryntem uliczek przebiłem się na plac Khadi Noamine i uroczą uliczkę Obaid Allah Mahdi. Tutaj znajduje się mały placyk o niesamowitym klimacie. Małe drzewka tworzące jakby dach, oblegane przez mieszkańców schody i jakby nasze swojskie, średniowieczne kocie łby. Spotkałem tu Muhhamada, informatyka, sprzedającego – a jakże – pamiątki. – Mahdia to moje miejsce na ziemii, to taki romantyczny, cichy skrawek Tunezji. tutaj często pojawiają się chmury – naprawdę rzadkość u nas. Muhhamad ma dziewczynę w Łodzi, chce ją sprowadzić i tutaj i założyć przychodnię, Monika studiuje medycynę.
W Mahdii skromnie z plażami i hotelami. To miasto typowo wycieczkowe. Jeśli byśmy wytypowali ranking 10 najfajniejsych miejsc w Tunezji – z pewnością nie zapomnijcie o tej rybacko-wojskowej mieścinie.
Szlak Zabytków Techniki idzie krok dalej. I to naprawdę krok dalej
Kwiecień 27, 2009
Dziś pojawiłem się na konferencji z kinoteatrze Rialto, by wysłuchać nowinek na temat słynnego „co dalej?”. Quo Vadis Szlaku ty nasz? Quo Vadis nasza turystyczna chlubo? Quo Vadis jeden z najlepszych produktów turystycznych roku? Dostałem odpowiedź, i jeśli to wszystko prawda – będzie dobrze.
Informacje o tym, że były szkolenia dla poszczególnych lokalizacji i planuje się nową standaryzację pominę milczeniem, bo to ta rzecz, którą należało wykonać już dawno, ale warto pochylić się nad kilkoma innowacyjnymi propozycjami, które sprawnie przedstawił energiczny jak zawsze Adam Hajduga – chyba wciąż mózg wszystkiego.
Ma być: Oferta spakietowana na mniejsze tematyczne trasy, składające się z kilku, zbliżonych obiektów, Wsplny bilet czy też „paszport” na wszystkie atrakcje, Noc Zabytków Techniki czyli szlakowa wersja „nocy muzeów”, promocja również w samym województwie, otwarcie na wszelkigo rodzaju eventy (szkoda, że na razie tylko jedna firma została zaproszona do pomocy w tym zakresie), otwartość na internet i promocję w internecie (nareszcie!) oraz jeszcze jedna mała rzecz (a cieszy). Pracownicy poszczególnych obiektów będą promować wzjemnie inne sąsiednie, mówiąc np, że „tuż za miedzą, winklem, niedaleko” kolejny, równie atrakcyjny obiekt. Tak trzymać – życzę wymarzonego miliona odwiedzajacych.
Zdjęcie: Krzystof Gierak, MMSilesia.pl
Wczasy nad Bałtykiem znów skandalicznie drogie?
Kwiecień 13, 2009
No cóż… Niedawno szykowałem się do napisania notki o tym, że to może być złoty rok dla turystyki krajowej. Nawet o tym już trochę wspominałem. Ale trzeba otrzeźwieć. Polak potrafi nawet spartolić taką szansę. Ma to być najbardziej suchy rok od wielu lat.
Czerwiec i Lipiec mają być maksymalnie upalne. To może zachęcić do rezygnacji z wczasów pod piramidami i wypoczynku na naszym Pomorzu. Dodatkowo sprzyja nam słaba złotówka. Czego można chcieć więcej. Otóż da się chcieć więcej. Czytam, że ośrodki nad polskim morzem, biura i branża nie tylko zaciera rączki, ale i radykalnie podnosi ceny. Mamy kwiecień a już wiadomo, że ceny noclegów dla „zwyłych ludzi” podrożały o 10zł a apartamenty dla „niezwykłych” nawet o 70zł. Gdzie tu logika?
3,3 mln – średnio tylu turystów wypoczywa co roku w lipcu i sierpniu w dwóch nadmorskich województwach (wg wyliczeń Izby Turystyki).
Ja rozumie, że z ekonomicznego punktu widzenia fajnie byłoby obłowić się maksymalnie, ale czy takie informacje na kilka tygodzni przed sezonem to marketingowo nie jest czasem strzał w stopę? Czy nie istnieje szansa, że klient jak to zobaczy, to się wypnie i będzie szukał „trzeciej drogi”… Ukraina, Bułgaria, Słowacja tylko czekają – z lepszą pogodą i tak samo słabymi walutami. Miałeś biznesmenie turystyczny z Pomorza złoty róg, zostanie ci się chyba tylko „troche większy” ruch.
















Ostatnie komentarze