Tatry Wysokie Słowacja: Skalnate Pleso, Łomnicka Wieża [ZDJĘCIA] + Hranolky!
Czerwiec 30, 2011
Slajdowisko z mojej wyprawy w Tatry Wysokie. O kolejce na Łomnicę zapomnijce, jeśli jesteście a) śpiochami b) sknerusami. Bilet jest drogi – 20 Euro natomiast często trzeba go rezerwować wcześniej lub wcześnie rano stanąć w kasie. Dobą alternatywą jest więc Łomnicka Wieża, niższa o 300 metrów, ale za to nie tak często spowita chmurami jak Łomnica. I widać stąd Gerlach.
Ja udałem się tu czerwonym szlakiem widokowym ze Starego Smokowca, zawieszonego praktycznie nad całą Kotliną Spiszu, który wcześniej przecina Velką Studeną Dolinę, jedną z najpotężniejszych w całych Tatrach.
Na koniec, gdy znalazłem się w Tatrzańskiej Łomnicy, czekając na Elektriczkę do Popradu po raz kolejny odwiedziłem moją ulubioną restaurację tuż przy dworcu kolejowym, gdzie podają najlepsze na swiecie Hranolky – nie mylić w frytkami!
Dobszyńska Jaskinia Lodowa w Słowackim Raju [ZDJĘCIA]
Czerwiec 28, 2011
Do jednego z najbardziej unikatowych zjawisk krasowych w Europie trzeba udać się na południe od Słowackiego Raju. Piękna, kręta droga prowadzi tu z Popradu przez przełęcz Vernar (1000 m npm) . Jaskinia, we wnętrzu której znajduje się mały lodowiec, znajduje się 30 minut marszu żółtym szlakiem od trasy do Stratenej i nad Jezioro Palcmanska Masa. Podejście jest ostre i trudne, ale za to jak miło można się ochłodzić. Oprócz tego dojechać tu można pociągiem, gdyż stworzono nawet osobną stację Dobsin Jaskinia
Uwaga, trasa zwiedzania jest stosunkowo krótka, niektórzy mogą się poczuć zawiedzeni tym, że Dobszyńska Jaskinia znajduje się na liście UNESCO
Jaskinia Demianowska Wolności na Słowacji [ZDJĘCIA]
Czerwiec 26, 2011
Ceny dosyć spore – czyli kilkanaście Euro, ale fakt faktem jest to jedna z najpiękniejszych jaskiń w Europie Środkowej z jedną z najdłuższych tras udostępnionych do zwiedzania.
Regularne wejścia są o 9:00, 10:00, 11:00, 12:00, 13:00, 14:00, 15:00, 16:00. Trasa specjalna, okrężna jest otwarta między 13:15. Dojazd – autobusem komunikacji miejskiej z Liptowskiego Mikulasza, trwający góra 10 minut. Cennik: 14 Euro normalny, 12 euro studencki, 7 euro dzieci a za aparat płacimy dodatkowe 10 euro.
Do jaskini warto zajrzeć dużo wcześniej rano, aby uniknąć kolejek. Z resztą podróżnikom powinno to być na rękę, bo potem można ruszyć na szlak w Tatry Niskie, lub zwiedzać całą Dolinę Demianowską
Tunezja, Sahara fakultatywnie 2 dni [Zdjęcia] Czyli obowiązkowa podróż na południe
Czerwiec 19, 2011
Jedna, jedyna wycieczka fakultatywna, spośród wszystkich inny we wszystkich turystycznych kierunkach, którą warto odbyć z biurem podróży. Będąc na tunezyjskim wybrzeżu, koniecznie trzeba pojechać daleko na południe, gdzie widoki, ludzie i klimat na długo zapadnie Wam w pamięć. Połowę kraju zjeździłem samodzielnie, ale powodu ogromnych odległości i nieokreślonej sytuacji geopolitycznej warto na Saharę pojechać z jakimś biurem. Dużo pomaga zorganizowany transport jeepami. Po drugie – jak powiedział mi zaprzyjaźniony przewodnik off record – stuprocentowe bezpieczeństwo w Tunezji to mit. Na południu zaginęło już wielu obcokrajowców. Ale o tym głośno się nie mówi. Za czasów reżimu Ben Alego, było to traktowane jako sianie defetyzmu i zagrażanie interesowi państwa.
Zanim dojedziemy nad Wielki Erg Wschodni, część Sahary zapewne odwiedzimy bardziej półpustynne tereny gór Atlas przy granicy z Algierią, gdzie znajdują się niezwykle urocze górskie oazy, Chebika, Tamerza i Mides, pełne – o dziwo – źródeł, sadzawek i wodospadów. Odtąd coraz częściej pojawiać się będą znaki „uwaga, wielbłądy na drodze” oraz Berberowie z jasnymi oczami i niebieskimi chustami, choć część z nich to tylko lipni naciągacze. Spore wrażenie robi Wielki Szot, największe słone jezioro Tunezji, poza porą deszczową, będące raczej białą solną pustynią, niż akwenem wodnym. Tylko najznamienitsi przewodnicy potrafią przeprowadzić karawany przez ten bezkresny obszar. Czytałem o tym w którejś książce Karola Maya. Nie pamiętam której. Ale pamiętam doskonale oswojone jak i dzikie wielbłądy po drugiej stronie Szotu, czyli w Douz – bramie Sahary, gdzie ukazują się nam ogromne wydmy. W końcu!
Oprócz wrednych i marudnych rodaków z Polski, wszystko w czasie takiej wyprawy jest udane. Słońce, kolory, zdjęcia. Trochę dalej na wschód od Douzu obowiązkowo odwiedza się dwie nietypowe wioski – Matmatę i Tataouine. W tej pierwszej odwiedzamy Ksary i domy wykute w skale. Do dziś zamieszkane. – Spróbuj tego – daje mi autochtonka chleba z oliwą na powitanie i sodką herbatę na popitkę. Super! Dużo lepsze niż nasz chleb z sobą i wódą. Niedaleko Tataouine natomiast w środku pustyni wyrasta wioska, która grała jako plener w „Gwiezdnych Wojnach”. Na cześć miejsca, w scenariusz wpleciono pustynną planetę Tataouin.
Jedna porada – bardzo ciężko jest w lipcu i sierpniu. Na południu może być nawet 40 stopni w cieniu, pot leje się strumieniami i jest sucho w nosie. Dużo lepszym rozwiązaniem jest czerwiec i wrzesień. Poniżej mała galeria zdjęć – the best of wyprawy na południe
Amfiteatr, koloseum w El Jem (El Dżem) z listy UNESCO [ZDJĘCIA]
Czerwiec 15, 2011
Koloseum rzymskie w Al-Dżamm jest trzecim największym na świecie amfiteatrem tego typu, zachowanym po dzisiejsze czasy. Większe są tylko te w Rzymie i Kapui
Wybudowali go Rzymianie w 3 wieku naszej ery. Miasto było pewnego rodzaju bramą do bardziej suchych półpustynnych i pustynnych terenów Sahelu i Sahary, stąd El Jem bogacił się na produktach pustynnych i orientalnych. Teatr, który mógł pomieścić 30 tys. widzów wpisany w roku 1979 na Listę Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego i kulturalnego UNESCO.
Bułgaria: Jakie wycieczki fakultatywne ze Słonecznego Brzegu? [OPINIE]
Czerwiec 11, 2011
Udając się do Bułgarii zazwyczaj lądujemy w Burgas lub Warnie, co wcale nie znaczy, że, jeśli wykupiliśmy wycieczkę z biura – trafimy w okolice tych miast. Czasem biuro podwozi nas z Warny do Słonecznego Brzegu czy Nesseberu i z Burgas do Złotych Piasków czy Obzoru na północy.
Zawsze polecam zwiedzanie kraju na własną rękę. Jeśli już jednak zapłaciliśmy w miarę atrakcyjną cenę (np. 1300-1400 zł za 14 dni) za zabezpieczenie spania, jedzenia – jak mówię na hotel z biura – resztę pieniędzy można zainwestować w zwiedzanie na własną rękę. Potrzebny jest jednak przewodnik, mapa, notes, długopis i odrobina wiedzy kulturowej, geograficznej. Wiadomo, nic nie zastąpi zwiedzania kraju z punktu A do punktu B, kiedy zazwyczaj więcej zobaczymy, niż zwiedzanie kraju cały czas z punktu A.
Najlepiej zwiedzać dany kraj na początku (jeśli jesteśmy 2 tygodnie), gdyż potem z biegiem dni, jeśli staniemy się przemęczeni czy znudzeni – możemy rozpocząć tzw. tydzień leżenia na plaży. U mnie zazwyczaj ogranicza się od do jednego dnia, chyba, że zabawę z morzu wyhaczamy w zupełnie innych miejscach, niż zatłoczone plaże kurortów.
I tak na przykład wycieczki fakultatywne, które są średnio 50% droższe niż te, które możemy zorganizować sobie sami, nie obejmują takich świetnych miejscówek jak Rezerwat Pobiti Kamani, Półwysep Emona, Góry Sine, Buzludja, Plaża Irakli, port wojenny w Warnie czy Płaskorzeźba Trackiego Jeźdźca w Madarze. Wszystkie one leżą godzina-dwie drogi od zatłoczonych kurortów. Słowo!
No dobrze, a teraz subiektywne resume na temat oferowanych wycieczek fakultatywnych na bułgarskim wybrzeżu:
Istambuł 1 dzień – lipa, męka pańska, 2/3 wycieczki to ściskanie się z busie i słuchanie narzekania rodaków lub Rosjan. Fatalna organizacja – wszystko wygląda jak wyścig sprinterski.
Istambuł 2 dni – Już lepiej. To miasto wygląda cudownie wieczorem, hotele są w miarę przytulne. 2 dni to absolutne minimum, aby posmakować tego miasta. Uroki wycieczki skutecznie pogorszy zły przewodnik lub niesprawny autokar.
Istambuł 3 dni – Idealny pakiet, ale szczerze mówiąc taniej i chyba lepiej wyjdzie samodzielna wyprawa busem z Burgas, Plovdiw, tani hostel. Cena tych wycieczek to absolutna przesada, sięgająca czasem połowę pobytu w Bułgarii.
Sozopol – Rzeka Ropotamo - Tylko dlatego, że do Ropotamo nie jest łatwo się dostać, można spróbować. Ale jak wstaniecie o 5.00 i dotrzecie o 8.00 do Sozopolu to na pewno uda Wam się dostać na rejs rzeką. Wtedy jest więcej czasu np. na okoliczne wydmy czy skaliste klify pomiędzy doliną rzeki a Sozopolem. Samo miasto – tylko samodzielnie.
Warna, zwiedzanie i Delfinarium – Z biura to głupota. Autobus z kurortów kosztuje 10-15 zł – po godzinie jesteśmy na miejscu. Zwiedzamy sobie więcej, niż w czasie wycieczki. Polecam spacer na falochrony i pod port morski. Taksówką za kolejne 15-20 zł podwiozą Was do rezerwatu Pobiti Kamani i poczekają (dojeżdżają , załatwiają :) ). A na dodatek, jeśli macie zapas czasu można podskoczyć do Balczika.
Sofia, Monastir Rilski – Długo, drogo i daleko. Ale tak naprawdę to jedyna okazja, by za rozsądną cenę spróbować zachodu kraju. Wschód Bułgarii to rejon na osobne wakacje tak naprawdę. Samodzielnie nie uda nam się raczej w podobnej cenie i czasie zobaczyć tego samego. Można, ale tylko dla żądnych zmiany klimatu na 2 dni.
Wielkie Tyrnowo, Arbanasi, Etyra – Warto. Środek Bułgarii, ale transfer przez góry, dlatego ciężko w ciągu 1 dnia samodzielnie to sobie rozplanować, kilka miejsc w ciągu jednego dnia. Wielkie Tyrnowo to niesamowite miasto, jedno z ciekawszych jakie widziałem.
Dolina Trackich Królów, Szipka, Dolina Róż – Łatwiej dostępna z kurortów, Ale na upartego jeśli wcześnie dotrzemy do Kazanłyku – sami damy radę obaczyć grobowce, wybraną plantację róż. Ciężej z dojazdem co cerkwi pod Szipką i na samą przełęcz. A miejsce zapiera dech w piersiach – choć są lepsze widoki i bliższe jak np:
Sliven, Niebieskie Góry - Koniecznie samodzielnie. Do miasta dojedziemy nawet na 10:00 – taksówką pod wyciąg i po 45 minutach jesteśmy na szczycie Gór Sinych. Kosmicznego miejsca, z niesamowitymi widokami, przyrodą i generalnie z małą ilością turystów. Kolejka działa zawsze, nawet tylko dla 2-4 osób.
Płovdiw, Baczkowo – Jest milion połączeń na linii Burgas – Płowdiw, więc po co przepłacać. Monastyr nie jest aż tak daleko od miasta. Z ręką na sercu polecam samodzielną wycieczkę, tylko należy pojechać pierwszym lub drugim kursem z Nessebyru, Burgas czy Słonecznego Brzegu.
Nessebyr, Pomorje – Samemu!!! Cena nie przekroczy 4 biletów komunikacji podmiejskiej! Jeśli w ogóle miałeś w planach fakultatywnie zwiedzić te miasta, to raczej nie powinieneś już nigdy wchodzić na tego bloga (!!!!)
Reszta wycieczek to wyciągacze kasy. Wszelkie wieczory lokalne, safari, rejsy statkiem, nurkowania i inne „zapychacze wolnych dni” znajdziecie zawsze i wszędzie o wiele taniej poza hotelami i rezydentami! Polecam jednak wypożyczyć rower, albo rower wodny i zrobić sobie safari samodzielnie.



















Ostatnie komentarze