Mini-ekspedycja z Baraniej Góry w poszukiwaniu jaskiń na Gańczorce
Maj 16, 2009
Czas akcji – luty 2009, miejsce – południowe stoki Baraniej Góry. Po wnikliwym przestudiowaniu mapy Beskidu Śląskiego łatwo zauważyć, że to bardzo urodzajne miejsce jeśli chodzi o gęstość jaskiń i grot. Pod Klimczokiem i Malinowską Skałą znajdują się nawet nie małe systemy. Miłośnikom geologicznych cudów polecam też Rezerwat „Kuźnie” pod Murońką. Ja jednak nocując na Przysłopie postanowiłem wybrać się w poszukiwaniu groty pod Gańczorką.
Zima była nieprzyjemna. Metrowy śnieg, zmrożony na powierzchni, mokry w środku. Ze schroniska należy uda się na południowy-wschód szlakiem niebieskim. Mijamy przełęcz Stoczek, by ujrzeć dziwny, ogołocony w dużej mierze z drzew kopiec góry o wysokości 909 metrów. Północno stoki szczytu są dziwne pourywane w kilku miejscach, tworząc interesujące odsłonięcia skalne i groty. Aby znaleźć to właściwe nawigowałem się mapą topograficzną i poziomicami.
Do wylotu dotarłem brodząc mokrym śniegu od góry, to znaczy od urwiska, trzymając się gałęzi. W tym miejscu wychodnie skałek fliszowych prezentują się niezwykle okazale, tworząc swego rodzaju „ambony”, wystające z góry. Wylot miał około 60 cm szerokości i trochę mniej wysokości. Nie przeszkodziło to jednak zinwentaryzować jej 25 września 1999 a zrobili to J. Pukowski i J. Ganszer. Według ich pomiarów ma ona 11 m długości. Nie wszedłem oczywiście, nie planowałem. Niedaleko natomiast można odwiedzić chatkę AKT „na Pietraszonce” – foto nr 5.
Jaskiń w Beskidach jest na 100% jeszcze więcej. Pod luźnymi zwałami gliny i iły kryje się z pewnością kilkadziesiąt podobnych systemów jaskiniowych. Sprzyja temu budowa geologiczna Beskidu Śląskiego (głównie). Chaos warstwowy, uskoki, przesuwy i nisze.
Najlepszy szlak przez Gorce. Z Poręby do Łopusznej
Maj 12, 2009
Gorce – jedne z najdzikszych gór w Polsce a jednocześnie stosunkowo przekształcone przez człowieka. Jak to się stało? Metody zrównoważonego rozwoju sprzed już 200, 300 lat. Planowana gospodarka pasterska i kontrolowana wycinka nie zepsuła przyrody gorczańskiej. Park Narodowy chroni wciąż wielkie połacie pierwotnej puszczy karpackiej, unikatowe źródlisk i dzikie doliny. W Gorcach znajdziemy setki zabytkowych szałasów i sporo kapliczek – to ewenement na skalę europejską i jeden z kandydatów do listy UNESCO za nieocenioną wartość kulturową.
Wycieczkę proponuję rozpocząć w Porembie lub wcześniej – w Niedźwiedziu. To malownicze wioski, miejsce działalność poety Władysława Orkana, którego portret wisi w schronisku na Turbaczu. Idziemy niebieskim szlakiem, grzbietem północnym. Na dach Gorców wchodzimy po około 2 godzinach. Przed oczami wyłania nam się Czoło Turbacza i Polana Turbacz. Mijamy małą skałkę, gdzie wyryto tajemnicze napisy – legenda mówi, że to zbójnickie szyfry.
Odtąd idziemy wysokogórskimi polanami i halami (zdjęcie powyżej). Z lewej strony dochodzi żółty – bardzo malowniczy szlak z Kamienicy. Schronisko odwiedzimy za jakieś pół godziny. Stąd roztacza się jeden z najpiękniejszych schroniskowych widoków w Polsce – Tatry i Podhale jak na patelni. Możemy podejść w 10 minut pod Turbacz, by… zobaczyć uszkodzony i chory drzewostan. Moim zdaniem nie warto.
Jeśli mamy czas – idziemy szlakiem czerwonym pośród polan, szałasów i nasłonecznionych suchych łąk. Mój powrót prowadził jednak szlakiem niebieskim, zachodnim – bardziej leśnym i spokojnym. W jednym i drugim przypadku schodzimy do Łopusznej. A tam warto obejrzeć drewniany kościółek i zespół pałacowo-parkowy.
Dojazd z Katowic: Autobusem PKS do Rabki lub Mszany Dolnej – stamtąd busikiem do Niedźwiedzia. Powrót z Łopusznej łatwy – mnóstwo busów i autobusów do Nowego Targu. Stamtąd autobusem do Katowic lub pociągiem do Krakowa
Skrzyczne – Malinowska – Barania Góra. Raj dla skitourowców
Luty 8, 2009
Trasę rozpoczynamy na szczycie Skrzycznego, najwyższej góry Beskidu Śląskiego. Stąd zielonym szlakiem udajemy się grzbietem na Małe Skrzyczne. Widoki przednie zarówno na północną i południową stronę. Warto zaznaczyć przy tej okazji, że ogołocone z lasów stoki Małego Skrzycznego to jedyne w Beskidach miejsce (wyłączając Pilsko, Babią Górę i Bieszczady) gdzie mogą wystąpić lawiny. Ostatnia 3 lata temu zabrała snowboardzistę i połamała nieszczęśnika.
Z Małego Skrzycznego schodzimy lub zjeżdżamy zielonym szlakiem w kierunku Malinowskiej Skały. I od teraz metodą „up and down” kierujemy się na Baranią. Po drodze miniemy samotną skałkę – właśnie Malinowską, pozostałość po fliszowej historii geologicznej Beskidów. Skręcając w prawo można odwiedzić również Malinowską Jaskinię. Nieopodal na Malinowskim Siodle krzyżuje się aż 5 szlaków. To doskonałe miejsce na budowę schroniska. Bo i Szczyrk już daleko i Przysłop baraniogórski też nie blisko. Jeśli chcecie zimą odbyć tą podróż warto wyjechać ze Skrzycznego wczesnym rankiem. A to dlatego, że droga na Baranią jest trudna i dosyć długa. Bite 6-7 godzin powoduje, że wychodząc zbyt późno nie zdążymy przed zmrokiem.
Po Malinowskich czeka nas podejście pod Cienków, Galwasa, Magurkę. Ładny wybitnie widokowy grzbiet, z którego oglądamy masyw Skrzycznego Pilska ale i Babiej Góry i całej doliny Soły, nierzadko zaskoczy nas sporymi wiatrami. Zazwyczaj wieją od strony Wisły i przetaczają się czubkami do doliny Leśnej i Bystrej. Po prawej stronie dolina Białej Wisełki i rezerwat, który chroni ostatnie – reliktowe fragmenty świerkowej puszczy beskidzkiej. Bo jakieś 95% lasów w okolicach do starych nie należy.
Podejście pod Babią Górę jest dosyć strome i oparte o jej wschodni stok. Na szczycie znajduje się platforma widokowa – przy dobrej widoczności wspaniałe widoki. Do schroniska na Przysłopie prowadzi teraz łagodne zejście. Na nartach skitourowych dojedziecie tam w 20-30 minut.
Więcej zdjęć >>
Dywan z chmur. Niezwykłe zjawisko nad Beskidami
Luty 8, 2009
Pociągiem do Bielska, z bielska pekaesem do Szczyrku. Standard. Tutaj dolna stacja kolejki krzesełkowej na Skrzyczne znajduje się praktycznie w centrum miasta. Stąd dosłownie w 20 minut dostaniemy się na szczyt najwyższej góry Beskidu Śląskiego. Udało mi się pojawić w dolinie Żylicy akurat, gdy podstawa chmur była wyjątkowo nisko. Cała dolna część miasta spowita była gęstą mgłą. Pokonanie kolejką jakichś 600 metrów pozwoliło jednak wyjechać „ponad chmury” i dojrzeć dostojny biały kobierzec, wyglądający niczym wata. Ponad biały puch wystawała jedynie Babia Góra i Pilsko. To najprawdopodobniej były Stratusy o bardzo niskiej podstawie. Takie zjawisko w Beskidach nie jest częste. Zimne i suche powietrze w dolinie Soły i Kotlinie Żywieckiej zostało zaatakowane przez przelewająca się przez Pasmo Babiej Góry ciepłe i wilgotne powietrze. Bardzo ciężkie. Tak to się potem kończy. Ale wygląda pięknie

























Ostatnie komentarze