Cinque Terre, Włochy. Cudowne Riomaggiore i Manarola [ZDJĘCIA]
Wrzesień 23, 2011

Nie było i długo nie będzie bardziej zachwycającego miejsca, które odwiedziłem, dopóki coś nie pobije Cinque Terre w Ligurii. Nawet noc pod gołym niebem na Saharze nie pobiła najlepszej mojej atrakcji w 2011. Jak już pisałem „5 ziem” przywitałem od strony Porto Venere, pięknego miasteczka portowego, założonego prze Genueńczyków. Stąd kursują statki rejsowe dookoła pobliskiego archipelagu oraz dalej do wiosek zawieszonych nad klifami Morza Liguryjskiego. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu mieszkańcy docierali do swoich domostw tylko od strony wody, mimo tego zawzięcie uprawiali winorośl na stromych terasach a zbiory transportowali albo w koszach na głowach albo na specjalnych wózkach-wyciągach.
Riomaggiore Manarola Corniglia Vernazza Monterosso
Dziś pięć miasteczek Cinque Terre w sezonie wypełnia gwarny tłum ludzi z całego świata, lekko zabijając atmosferę raju. Jest jednak świetnie przespacerować się słynną ścieżką miłości nad urwistym wybrzeżem, pooglądać prywatne łódki, leżące pod każdym prawie domostwem czy spróbować owoców morza z wyśmienitym półwytrawnym białym winem. Tutejszym. Wszystko to razem – ludzie, tradycja, krajobraz, architektura zawieszonych lub wciętych w klify kolorowych wiosek zostało wpisane na listę UNESCO jako obszar chroniony krajobrazu kulturowego.
ZACHWYCAJĄCA FOTOGALERIA Z CINQUETERRE W SLAJDOWISKU:
Plac Dżemaa el Fna w Marakeszu. Perła miasta lub targowisko chaosu [ZDJĘCIA]
Wrzesień 23, 2011

Dżemaa el Fna reklamowana jest jako serce Marakeszu. Po zachodzie słońca pustawy i leniwy plac ożywa. Ludzie nagle mnożą się jak mrówki, momentalnie zapełniają się polowe kuchnie, przy których mieszkańcy Marakeszu całymi rodzinami gotują. Komercyjnie. Synowie naganiają, starsi synowie obsługują, ojciec koordynuje kuchnię, matka liczy i wydaje pieniądze. Ma to swój niepodważalny urok, choć niestety ceny kolacji i ich jakość systematycznie spada.
Mam mieszane uczucia po moich odwiedzinach na placu. Było ich kilka, mieszkałem niedaleko w zachodniej części, bywałem na Dżemmie kilka razy. Z pewnością świetnie się obserwuje plac wieczorem w czasie zachodu słońca z jednego z okolicznych kawiarnianych tarasów. Z pewnego dystansu, który najczęściej kosztuje 20 dirhamów (trzeba wykupić przynajmniej jeden zimny napój ze słomką) plac wygląda wciągająco. Z poziomu bruku nie jest już tak wesoło…
Tłumy, chaos, hałas, niebezpieczni kierowcy taksówek i dorożkarze plus sprzedawcy Malboro, połykacze ognia, hennistki, zaklinacze węży, wyciskacze pomarańczy i treserzy małp. I tu się zatrzymam. Załańcuchowane małpy, niejednokrotnie trzymane w klatkach jak na króliki, obdarte, bite i przymuszane do wymuszania Euro, to jednak ta gorsza, mroczniejsza strona Placu Dżemma El Fna. Szkoda
Portovenere, bajkowa brama do CinqueTerre [Mapa, Zdjęcia]
Wrzesień 14, 2011
Podróż do parku CinqueTerre pamiętam bardzo dobrze, bo była to jedna z najbardziej zaskakujących wypraw. Nie tylko w czasie pobytu w Toskani ale w ogóle, kiedykolwiek.
Ta mała kraina to właściwie pas klifowego wybrzeża, którego największą atrakcją jest pięć miejscowości, praktycznie „wbitych” i zawieszonych nad morzem. Przez wiele lat nie było do nich dostępu od strony lądu. Nie przeszkodziło to jednak mieszkańcom wykształcić tu pewnego rodzaju mix kultury rybackiej i winiarskiej. Wyszło im świetnie!
Z Pizy, regionalnego węzła kolejowego z bardzo duża ilością pożytecznych połączeń, jedziemy pociągiem regionalnym do LaSpezii, czyli już regionu Ligurii. To miasto zadziwiająco się rozpycha po okolicznych dolinach, kotlinach i wzgórzach. Jednocześnie jest dużym portem handlowym i wojskowym. Z LaSpezii do CinqueTerre jest już rzut kamieniem. Zazwyczaj tłumy turystów przesiadają się na pociąg, który jedzie dalej na północ, pokonując po drodze kilka gigantycznych tuneli. Gdy na chwile wyłania się z Tunelu, znaczy, że jest to jedna ze stacji kolejowych w którejś z kilku unikatowych wiosek parku.
Ja wybrałem drogę od południa, morzem, kotwicząc na chwile w Portovenere, do którego kursują autobusy miejskie z LaSpezii. Szczerze, Port Venery, czyli Venus oczarowal mnie. To małe dumne miasto założone przez republikę Genui zachwyca seria barw i bardzo… południowofrancuskim klimatem. To znaczy wszystko pasuje do miasteczek Lazurowego Wybrzeża, ale w głośnikach wycieczkowego statku pobrzmiewają włoskie szlagiery, nie francuskie. Z miasteczka z jednej strony rozpościera się przedni widok na zatokę, przecinaną niezliczoną ilością jachtów jak również statków handlowych, z drugiej na nieodległą wyspę Palmarię. Wypisz wymaluj, świetne miejsce na morską twierdzą, dlatego zbłąkani Genueńczycy w swoim, bezpretensjonalnym stylu właśnie takową tu założyli. Wisi nad cieśniną, otwarta dla turystów, świetnie prezentuje się na skalistym półwyspie, z którego co odważniejsi skaczą 20 metrów do lazurowej wody, niedaleko groty Lorda Byrona. Był tu, nie był, magia nazwy działa pobudzająco. Statek mijając Palmarię i drugą, mniejszą Tinę, podpływa pod grotę Byrona i kieruje się wzdłuż wysokich klifów do pierwszej z tytułowych „5 wiosek” – Riomaggiore.

- Mieszkam tu 18 lat i obserwuję jak ten region się zmienia. Od miejscowości, do których można było dotrzeć tylko od strony morza a kosze z winogronami transportowano na głowach, przerodziły się w turystyczne kombajny, do których w sezonie ciągną dziesiątki tysięcy – opowiada mi Polka, któa kursuje pomiędzy rodzinnym Podkarpaciem a Ceinque Terre.
Byłem zachwycony już wtedy. Park Narodowy, wpisany na listę UNESCO jako niezwykle cenny obszar krajobrazowo-kulturowy sięga właściwie do samego Portovenere i Archipelagu. Wiele branżowych pism i magazynów uznaje „Pięcioziemie” za jedno z 10 najpiękniejszych miejsc w Europie. Pełna zgoda
Warna – Coś ciekawego? Zabytki, delfinarium, port czy ruiny?
Lipiec 20, 2011
Piszę przekornie. Bo wszystkim turystom, wypoczywającym w kurortach nad Morzem Czarnym na siłę wciskają odwiedziny w delfinarium w Warnie. A jest to kit! Niezbyt nowoczesne, nudne i dosyć drogie. Poza tym, jako przeciwnik wszelkiego rodzaju uciech, napędzanych najemną pracą zwierząt polecam inne ciekawostki.
Niesamowite wrażenie zrobił na mnie port w Warnie. Akurat, gdy tu byłem cumował japoński statek wojenny (sic!) a fale przyjemnie potęgowały nastrój. Do portu idziemy długą betonową groblą gdzieś od wysokości miejskiej plaży. Przy odrobinie szczęścia można obserwować z baaaardzo bliska statki wpływające i wypływające do portowych basenów. Świetnie prezentuje się też wybrzeże na północ od Warny w kierunku Złotych Piasków.
Wcześniej, kilkaset metrów na zachód możemy odwiedzić pozostałości starożytnej Warny – greckiej Odessos – a dokładnie kompleks łaźni. Starówka Warny jest architektonicznym miksem niczego-ciekawego, więc dużo lepszym rozwiązaniem jest upolowanie ruin term rzymskich i okolicznej cerkwi Swiętego Atanasa (Jak zwykle trafiłem na chrzest).
W ciekawym parku znajduje się Akwarium Warneńskie, gdzie prezentowane są okazy znudzonej fauny czarnomorskiej. Bardzo fajnie zaprezentowane są też inne ekosystemy. Niestety placówka przypomina nasze z lat 70-tych, więc albo powinna być wyremontowana albo… zbojkotowana. Aha, spacerując po centrum zrobiłem trasę w kierunku Cerkwi – Chramu Matki Boskiej Uśpionej. Był to strzał w dziesiątkę. Ogromna, klimatyczna w środku światynia robi wielkie wrażenie. Zdjęcia niestety jak zwykle „z łokcia”, ale coś tam ustrzeliłem.
A potem? Myślałem o mauzoleum Władysława Warneńczyka, ale ostatecznie wziąłem taksówkę i udałem się do rezerwatu Pobiti Kamani. Czad!
Weliko Tyrnovo (Wielkie Tyrnowo) Zabytki wiszące na skałach
Lipiec 18, 2011
Położone nad Jantrą średniowieczne miasto jest nazywane drugim Konstantynopolem. Nic do tego nie pasuje, daleko morze, nie ma meczetów ani rzymskich pamiątek, jednak jedna rzecz pozwala tak myśleć – pamiątki po dawnej stolicy Bułgarii. Rzeczywiście pod względem renomy w świecie prawosławnym Bałkanów miasto odgrywało istotną rolę. Tu znajduje się wzgórze Carewiec, gdzie przez wiele lat mieszkali Carowie Bułgarii, pozostałości stołecznego miasta, twierdzy, pałacu. Na wzgórzu, do którego prowadzi dziś majestatyczny most poczujemy się jak w ruinach rzymskiego miasta.
Na samym szczycie stoi odrestaurowana cerkiew pełna malowideł z XIX wieku. Ciekawostką jest fakt, że wizerunki Bogurodzicy są wzorowane na córce Pierwszego Sekretarza – Teodora Żiżkowa. druga ciekawostka, to to, że jedna z zachowanych wież strażniczych była miejscem ostatnich lat życia Cesarza Bizantyjskiego Baldwina. Tak, kiedyś Bułgaria nieźle dawała popalić Bizancjum. Kilka razy karała je niemiłosiernie. Tamtych lat świetności jednak kraj nigdy nie powtórzył.
- Wzgórze Carewiec Tyrnowo
Pod wzgórzem w dolinie Jantry znajduje się podzamkowa dzielnica – Asenowo, pełna starej rzemieślniczo-czeladniczej zabudowy i wielu monastyrów. Nie zdążyłem tam zajrzeć, natomiast moja czapka tak – zdmuchnięta przez mocny wiatr wgłąb kanionu. Generalnie całe miasto „wisi” nad kanionem rzeki, która wstęgą rysuje poczwórny meander, a już samo centrum – Stare Miasto w niewiarygodny sposób rozłożyło się pomiędzy dwoma głebokimi jarami. Boczne uliczki, place, domy, nawet restauracje uzależnione są od nietypowego ukształtowania terenu, ale przez to widok miasta, który udało mi się upolować w kilku miejscach zapiera dech w piersiach. Jest świetny.

Do Wielkeigo Tyrnowa dojeżdżają zorganizowane wyprawy z nadmorskich kurortów. Często połączone z wizytą w skansenie w Etyrze i wisoce Arabanasi. Polecam acz nie zachęcam. Ciężko tu dotrzeć samemu, ze względu na trudne położenie – po drugiej stronie pasma Bałkanów. Oczywiście Wielkie Tyrnowo wpisane jest do bułarskiej reprezentacji obiektów UNESCO. Wiecej zdjęć Wielkiego Tyrnowa:
Teplickie Skały, Skalne Miasto: Nocleg w parku, mapy w dłoń i się przebijamy [ZDJĘCIA]
Lipiec 5, 2011
Kolej czeska trzyma się jeszcze dobrze. Dlatego do jednego z najciekawszych cudów natury w Europie dojechaliśmy jednowagonowym pociągiem z Trutnova, mijając pod drodze Adrspach. Niesamowite było to, jak wagon wił się pomiędzy piaskowcowymi ostańcami i skałami. Przed samymi Teplicami jest stacja „Teplickie Skały”, gdzie można wysiąć i od razu wejść do Parku Narodowego. Ja nocowałem w chyba najlepszym miejscu jakie ktokolwiek może sobie wymarzyć, mianowicie w penzjonie „U Skalneho Potoka”, jedynym położonym na terenie parku, tuż za kasami, dzięki czemu nie musiałem kupować biletu. Co więcej domek należał do ratownika skalnego pogotowia i był pełen wspinaczkowego klimatu, który nam się udzielił w wolnej chwili.
Nie będę rozpisywał się o samych skałach. To po prostu trzeba zobaczyć, samochodem z Wrocławia, Opola czy Katowic to naprawdę 2,3 godziny jazdy. Niesamowite formacje skalne zachwyciły już Goethego, ale młodzieniec wystraszył się eksplorować ję całkowicie. Dopiero wielki pożar odkrył cud dla wszystkich. Teplickie Skały tworzą razem z Adrspaskimi i mniejszymi – Jiraskowymi ogromny kompleks skalnych miast, nie mający sobie równych w okolicy. Niektóre wieże i urwiska sięgają 60 metrów, wyglądają zjawiskowo.

Idąc pętlą niebieską przez chwilę jesteśmy w górskiej dolinie, w kanionie, w jaskini, w tunelu, w studni, w śniegu i lodzie (nawet latem), śródziemnomorskiej polanie (południowa część, nasłoneczniona i nagrzana), Utah. No powiedzmy. Polecam zrobić całą pętlę niebieską w skałach Cieplickich a potem żółtym szlakiem przejść do Adrspaskich w jeden dzień. To możliwe i optymalne. O ile nie spotkacie po drodze turystów z Polski, którzy zapytają Was ”a gdzie właściwie ta droga prowadzi, też do jakichś skałek?”. O Adrspachu innym razem. Podobał mi się ciut mniej…
ZOBACZ 27 MOICH ZDJĘĆ W SLAJDOWISKU Z TEPLICKICH SKAŁ:
































Ostatnie komentarze