Mapa Austro – Węgier bardzo wiele Ci wytłumaczy

Listopad 26, 2011

Krótka wrzutka mająca na celu pokazazanie w jakim mikrokosmosie poruszamy się, podróżując po Europie Środkowej i jak wiele dobrego/złego dało istnienie CK Monarchii temu terenowi w kontekście kulturalnym. Jak wiele osób połknęło bakcyla na odkrywanie tych terenów na nowo, jak wiele ludzi ma słabość do poszukiwania klimatów dawnego imperium, jak wiele podróżników zamiast jechać w orientalne obszary Azji Środkowej albo krajów arabskich woli szukać orientalności z wielokulturowym i wielohistorycznym andrucie, jakim jest ten teren.

Jedziesz do Lwowa, by podążać szlakiem żydowskim/polskim/niemieckim/rusińskim/tatarskim – do wyboru. Odwiedzasz Transylwanię, by szukać pozostałości węgierskich/niemieckich/rumuńskich/tureckich. Mijasz środkowy bieg Dunaju i zza ramienia widzisz historię serbską/węgierską/niemiecką/chorwacką a nawet rzymską. To świat w świecie na dobre 20 lat odkrywania.

Ciekaw  jestem jakie są Wasze ulubione miejsca, związane z tą mapą? A może ciekawe historie, które przydarzyły się Wam w czasie podróży? Podzielmy się najciekawszymi miejscowościami i rejonami tego obszaru

Share

Zabytki Madrytu. Co warto zobaczyć w mieście w 2 dni [PRZEWODNIK]

Listopad 20, 2011

Na wstępie powiem, że Madryt jest bardzo drogim miastem. Jak to sprawdzać na szybko? Zerknąć na ceny Big Maca w pewnej restauracji. Zaszokowała mnie kwota 9 euro. Po ile w takim razie jest w Skandynawii? Dosyć drogie są ceny biletów komunikacji miejskiej, biletów wstępu i żywności. Może w kryzysie, który czeka Hiszpanię coś spadnie?

Tanie są wciąż natomiast przeloty na terminal T1 Barajas. Zarówno z Krakowa, Wrocławia, Katowic czy Poznania – te miasta wchodziły w rachubę dla mnie. Poleciałem za mniej niż 150zł Wizzairem. I to w czasie, gdy milion ludzi przyjechał na Światowe Dni Młodzieży! (Stąd te ceny?)

W Madrycie byłem 2 dni pomiędzy lotem do Maroko (Uwaga! loty z Madrytu do Maroko Ryanairem czasem są po kilka albo kilkanaście Euro! Atrakcyjne!). W mieście było dwa razy cieplej, niż w Afryce. W nocy w moim hostelu, położonym w secesyjnej 11-piętrowej kamienicy przy ruchliwej Gran Via było ponad 25 stopni. Za to widok z tarasu przedni. Hiszpanie mają w zwyczaju suszyć pranie w wewnętrznych klatkach schodowych, które działają jak kominy wulkanu. Pyk i suche, no to następna partia prania, pyk!

Co zobaczyć w Madrycie w 48 godzin?

Jak kto woli. To wystarczający czas, aby zobaczyć wszystko to, co najlepsze a nawet zahaczyć o Toledo. Warunek jest jeden – wstajemy o 6.00 rano.

Dzięki świetnemu, zachwycającemu, niesamowitemu systemowi metra (3 w Europie) dostaniemy się wszędzie dosyć szybko. Uwaga! cena biletu na linię z i do lotniska – droższa. Rano najlepiej zacząć od centrum. Upał mały, ludzi też mniej. I 3-godzinnym spacerem możemy zaliczyć Plaza Mayor (wrócić tu w nocy!), uliczki starego miasta, Pałac Królewski wraz z ogrodami, okolice Katedry (niestety wejście płatne), dalej Mercado San Miguel – w porze obiadowej, Puerta Del Sol pełen grajków i azjatyckich turystów.
Duże wrażenie powinno na Was wywrzeć Muzeum Prado. Tym bardziej, że jest codziennie darmowe od godziny 18:00. Jak już jestesmy w okolicy muzeum nie można nie podejść do Parku Retiro – świetnie utrzymany i naprawdę zielony oraz modernistycznego budynku Caixa Forum – dawnej elektrowni. Obok założono gigantycznych rozmiaró ogród pionowy, na ścianie jednej z kamienic. W czasie swojego dwudniowego pobytu udało mi się włożyć również spacer w okolice egipskiej świątyni Debod, skąd nieźle prezentuje się serce miasta – njstarsza jego część z Pałacem i Katedrą oraz dzielnica rekreacyjna Casa Del Campo. To gigantyczny obszar ścieżek i parków Parkiem Rozrywki „Parc Des Attractions„, który posiada jedną z najszybszych kolejek górskich na świecie. Jeśli nie ma sezonu – pół dnia zabawy Wam wystarczy. Mi wystarczyło. Drugie pół można poświęcić na wypad za 12 Euro pociągiem do Toledo – dawnej stolicy państwa – takiego hiszpańskiego Krakowa, gdzie przenikają się wpływy arabskie, iberyjskie i kolonialne. Więcej o darmowych atrakcjach Madrytu

Trochę fotek z pobytu, prosto a Ajfona. Na końcu wpisu normalne:

Jako miłośnik architektury i sportu nie mogłem odmówić sobie przejażdżki metrem pod Bramę Europy w miejscu, gdzie znajduje się madryckie „city” pełne drapaczów chmur – niekoniecznie pionowych, czasem… ukośnych. Tuż niedaleko stoi pomiędzy kwartałami zabudowy mieszkalnej słynne Santiago Bernabeu. Robi słabe wrażenie z zewnątrz. Nigdy nie dałbym głowy, że w środku mieści tyle tysięcy miejsc. Bilet wstępu… drogi. Powyżej 20 Euro dla uczniów i 30 dla dorosłych. Nie skorzystałem, nie kibicuję Królewskim.
Nocne życie Madrytu to czasem jazda bez trzymanki. Uliczne imprezy, koncerty rockowe – nie tylko amatorów mieszają się z nachalną prostytucją i wszechobecnymi imigrantami z Ameryki Łacińskiej – czasami wypatrującymi Twojego portfela. Dużo życia towarzyskiego przenosi się do barów tapas i kawiarni. Nocą słynna Gran Via robi dobre wrażenie – niczym Nowy Jork 100 lat temu. Tak wysokie są w niektórych miejscach „kamienice-wieżowce”.

Spacer kończę pod pomnikiem Cervantesa. Tuż pod nim rzeźba Sancho i Pansy. Strasznie mdła książka, nie przypadła mi nigdy do gustu. Miasto bardziej, gdyby nie morderczy pęd na nocny autobus na lotnisko (Plac Cibeles). Zapamiętajcie, przyda Wam się w czasie kilkudniowych pobytów. Dlaczego?

Wypad do Madrytu, który latem działa jak generator ciepła, to jednak moim zdaniem jeden z najciekawszych pomysłów na kilkudniowy wypad z Polski. Tym bardziej, że rysuje się perspektywa bonusu w postaci lotu do Marakeszu czy Fezu. Ryanair kursuje na tej linii prawie codziennie! Czyli w taki długi weekend – np 5 dni wszystko da się pogodzić. Jednak wyloty do Maroko są bardzo wcześnie rano – stąd moja powyższa porada.

Poniżej trochę fotograficznej twórczości. Madryt w dwa dni

Share

Piza to nie tylko Krzywa Wieża. To „kilka” innych atrakcji turystycznych

Listopad 4, 2011

Piza jest mi bliska z kilku powodów. Bywam tu stosunkowo często, znam już bardzo dobrze miasto i okolice. Piza jest świetnym węzłęm komunikacyjnym dla turystów – chyba nawet lepszym niż wiecznie rywalizująca z nią Florencja. Pociągi jadą stąd w 6 kierunkach – Do Ligurii, doliny Gargafagna, Livorno, Argentario, Florencji i Pistoi a przez Empoli do serca Toskanii. Okoliczne kurorty nadmorskie należą do najbardziej ekskluzywnych we Włoszech a jednocześnie najbardziej powszechnych – w Marina di Pisa czy Tirrenii – ciągle kwitnie życie. Plażowe i nocne. Aż od ujścia Arno do Livorno ciągnie się pas różnego rodzaju plaż – od piaszczystych, żwirowych po kamieniste. Za Livornem w miejscu, gdzie wulkaniczne skały Tokanii łączą się z morzem mamy wybrzeże klifowe, spektakularne, ale i niebezpieczne.
Miłośnicy dzikiej przyrody tuż za rogatkami miasta mogą wejść do Parku San Rossore, chronionego dzikiego wybrzeża z piaskowymi wydmami i nadmorską rożlinnością. Tuż pod miastem w stronę ujścia Arno znajduje się wioska San Pietro a Grado a w niej jeden z najstarszych włoskich kościołów – romański kolos, liczący już ponad 1000 lat. Bacznie pilnowany przez konserwatorów kościół, postawiono w miejscu, gdzie według legendy wylądował statkiem Św. Piotr w ucieczce z Antiochii.


Sama Piza przez wielu uważana jest za nudną. Może trochę tak. Turystycznym sercem miasta jest oczywiście plac Katedralny ze słynną Krzywą Wieżą – dzwonnicą. Na mnie szczególnie ona nie robi wrażenia. Ulice zbiegają się w jego kierunku a ty przeciskasz się z coraz gęstszym tłumie Azjatów z aparatami. Dużo ciekawszy jest przykatedralny cmentarz najbogatszych mieszkańców Pizy, pochodzący z XV wieku. Budzi niesamowite emocje. Ma świetny klimat, rodem z książek Umberto Eco.

Bardzo ładnie prezentuje się natomiast rzeka Arno w centrum miasta. Nie jest może tak spektakularna, jak we Florencji, ale mnogość kolorowych fasad kamienic i sprzyjające warunki na niebie dają świetny efekt, co uchwyciłem w jednej z fotografii. Proporcje ilości malowniczych zaułków i romantycznych uliczek do zwykłych ulic nie są zbyt imponujące, jak np. w sąsiednej Lukce, ale Piza, mająca bezpośrednie śmieszne i tanie połączenie lotnicze z Polską jest świetnym miejscem na zwiedzanie północnej i zachodniej Toskanii. Polecam.

Ja zatrzymując się w Pizie na tydzień ostatnio objechałem sporo systemem wyjazd rano – powrót wieczorem: Cienque Terre, Montenegro, Barga di Garfaniagna, Pistoia, Lucca, Abbetone i Apeniny, Florencja, San Gimignano, Carrara, Livorno

Share