Największe parki miejskie w Europie. Niekoniecznie chorzowski WPKiW

Maj 4, 2010

W powszechnej opinii wielu Polaków, jesteśmy w posiadaniu jednego z NAJ w kategorii parki miejskie. Chodzi o chorzowski Park Kultury i Wypoczynku, budowany w czynie społecznym za zarządzeniem wojewody Gen. Jerzego Ziętka w latach piećdziesiątych. W wielu publikacjach pisze się, że jest największym tego typu założeniem w Europie. To nieprawda. Jest ogromnym i z pewnością wybitnym dziełem architektury krajobrazu, liczącym sobie 600 hektarów, ale w Europie są od niego większe parki. Dokładnie 5, w tym jeden w Polsce. Mowa o Leśnym Parku Kultury  Wypoczynku „Myślęcinek” na północy Bydgoszczy. Liczy sobie 850 hektarów i mnóstwo terenów reklreacyjno-sportowych. Twórcy Myślęcinka mieli łatwiej niż Ziętek, który najpierw próbował swoich sił jako zamawiający park w Radzionkowie, gdzie wcześniej powstała miniaturka WPKiW. W Bydgoszczy do założenia parku wykorzystano naturalny teren, deniwelacje, cieki wodne i młodoglacjalny krajobraz. W Chorzowie twórcy mieli do wykorzystania niezamieszkałą plombę pogórniczych i pohutniczych nieużytków, wałów, zapadlisk i hałd.

Europa. tutaj tradycja tworzenia parków miejskich jest nie tyle dluższa niż w Polsce, ale i bardziej rozbudowana. Powstawały parki miejskie leśne, parki łąkowe, parki miejskie japońskie, miejskie alpinaria, parki rekreacyjne itd itp. Najbliżej chorzowskiemu gigantowi jest zapewne do Parku Montsanto w Lizbonie. Portugalczyk Keil de Amaral stworzył go w 1934 roku na terenach zdewastowanych i zerodowanych – nie przez przemysł lecz rolnictwo podmiejskie. Park jest całkowicie obsadzony drzewami. Przewagą są sosny, ale są też inne rośliny, które są reprezentatywne Portugalii. Jest tu fragment naturalnego lasu iberyjskiego, dąb, trochę dębu korkowego, dąb wiecznie zielony i kilka innych, z których wszystkie podkreślają różnorodność krajobrazu. Z parku, położonego na wzgórzu rozlega się widok na metropolię i Atlantyk. Ma niecałe 1000 hektarów.

W Londynie od kilku wieków rodzina królewska skrupulatnie dbała o swoje 8 parków wypoczynkowych. Lata mijały i parki przeszły w ręce poddanych. Największy z nich – prawie 1000-hektarowy Richmond Park ogrodzony był już od drugiej połowy XVII wieku, ale specyfiki dodaje mu stado wolnożyjących Danieli czy rezerwat Jelonka Rogacza. Wszystko w granicach Wielkiego Londynu.

Podobny do niego ale nieco bardziej „ogólnonarodowy” jest Phoenix Park w Dublinie. Ma 800 hektarów i sporo zabytków pomiędzy swoim ogrodzeniem. Znajdowała się tutaj siedziba wicekróla Anglii i prezydenta Wolnej Irlandii, Opactwo Joannitów i wiele innych. Park służy głównie jako przestrzeń do wydarzeń plenerowych – muzycznych i sportowych, co nie przeszkadza, by swobodnie czuła się w nim dzika zwierzyna.

Share

Szlaki – Magurka Wilkowicka i Czupel. Czyli wiosna jak u braci grimm

Maj 2, 2010

Autobus miejski nr 11 jedzie dalej w kierunku serpentyn na Międzybrodzie, ale my wysiadamy, bo znak na mapie kusi, aby poszukać jaskini na Straconce. Według topografii położonej w kamieniołomie. Na próżno.

Zielony szlak na Magurkę Wilkowicką przecina dwukrotnie szosę, która przez Przegibek wpada do doliny Soły. kiedyś od tej strony z Bielska nie było dojazdu. Dziś jest, ale zimą jedynie z pomocą łańcuchów.  Szlak zielony jest bardzo łatwy, weekendowy, wzdłuż niego towarzyszy nam mało sympatyczny kabel telefoniczny i elektryczny. Schronisko na Magurce (dawniej JozefBerg) powstało już na początku wieku dzięki słynnemu niemieckiemu towarzystwu Beskidenverein, jako, że był to praktycznie górski kraniec Zaboru Niemieckiego. Na Magurce tłumy. To oczywiście efekt majowego weekendu oraz bliskości tego węzła do wielu okolicznych miejscowości. Ruszamy odgałęzieniem niebieskim w kierunku Czupla – o to właściwie chodzi. Zdobyć najwyższy szczyt Beskidu Małego. od niedawna, co prawda, bo jeszcze kilka lat temu to miano dzierżyła Madohora w centralnej części pasma. Pomiędzy szczytami odbijamy w kierunku Wietrznej Dziury. Od lat znana lokalnej ludności, spenetrowana fachowo w międzywojniu łatwa i przyjemna jaskinia zapadliskowa, liczy sobie 25 metrów. Najtrudniejszy jest początek – wąskie wejście i zacisk na 50 cm.

Niestety z powodu gęstej mgły z Czupla nie widać nic. Można jedynie nasycić się upiornym widokiem zawieszonej na szarej buczynie niskiej chmurze. To ciekawe, po tej stronie pasma przyroda jeszcze się nie obudziła. Pokręcone korzenie, konary i zbutwiałe liście jakby wołały głośno „wiedźmy, karły i inne bestyjki – zapraszamy”. A propos bestii. Schodząc z Czupla odbijamy na czerwony szlak do Łodygowic. Dlaczego wybieram ten szlak? Ano dlatego, że znajduje się tu jeden z większych piaskowcowych ostańców w Beskidach z kategorii „diabelskie” a dokładniej „Diabli Kamień”, który sztan oczywiście przypadkiem upuścił…

Share