Osiedle Piaski w Czeladzi. Zagłębie też ma swój Nikiszowiec
Sierpień 30, 2009
W czeladzkiej dzielnicy Piaski na pierwszy rzut oka widzimy chaos. Hale, budy, kamienice, familoki, wielka płyta. Jednak gdzy przyjrzymy się na dzielnicę z góry, umiejscawiając oczami wyobraźni w samym środku zabudowania kopalni Saturn. Tak naprawdę najpierw nazywała się Ernest i należała do Niemców. Potem przejął ją kapitał francuski i nazwał „Czeladź”. Na samym końcu nazwana została „Czerwoną Gwardią” a zamknięta w 1996 już jako część kopalni „Saturn”.
W przypadku Czeladzi – Piaskach należałoby właściwie mówić o 3 koloniach. Mamy tu do czynienia z bezładną kolonią robotniczych familoków na pd-wsch od dawnej kopalni, z symetrycznym osiedlem robotniczym wraz z parkiem, stadionem, szkołą, szpitalem i neoromańskim kościołem wpisanych jako kompleks do rejestru zabytków oraz nietypowym osiedlem kamiennych domów w pn-wsch części Piasek. To tzw „białe domy” – unikatowa kolonia jak na warunki całej aglomeracji.
Po południowej części od osiedla z kościołem znajduje się neogotycki pałac właścicieli kopalni oraz pomnik, upamiętniający tragiczne wydarzenia z 1924 roku. Wtedy od kul policjantów, tłumiących strajk zginęło 4 górników. Nie ma już kopalni, ale układ urbanistyczny się zachował. Warto też zaznaczyć, że budynki są zadbane, elewacje stosunkowo czyste, surowe i nie oszpecone żadnym tynkiem.
W mojej prywatnej klasyfikacji osiedli robotniczych na terenie aglomeracji śląsko-dąbrowskiej, „Piaski” umieściłbym tuż za pierwszą piątką (po Nikiszowcu, Borsigwerku, Bobrku, Zgorzelcu i Maciejkowicach)
Zobacz więcej zdjęć i pokaz slajdów z Czeladzi:
Vilkolinec – zabytkowa wioska liptowska zagubiona w górach, wpisana na listę UNESCO
Sierpień 28, 2009
Osada położona jest w północno-wschodniej części Małej Fatry. Od niedawna Parku Narodowego. Dojeżdżamy tu specjalnym busikiem z Rozumberoka albo – co polecam bardziej – dowolnym autobusem w kierunku Liptowskiej Luzny drogą na Bańską Bystrzycę, prosząc o wysiadkę przy skręcie na wioskę. 3-kilometrowy marsz prawie niezamieszkałą doliną się opłaca.
Wioska wita nas nagle, wyrasta jakby z brzuchowatych wzniesień. Często na okolicznych polanach pasą się setki owiec. Podobno za wstęp to wioski płaci się 2 Euro, choć ja wszedłem za darmo – nie było żadnej kasy. W osadzie mieszka na stałe 18 osób, reszta to domy letniskowe, wynajmowane turystom. Trzeba uważać, by nie przesadzić z włażeniem ludziom na podwórka, to przecież UNESCO i Decydenci Kultury na Słowacji zadecydowali, że wioska będzie żywym skansenem. Zapewne bez wiedzy mieszkańców :)
To miejsce na góra godzinę, dwie, ale chyba jednak warto. Potęguje nas tu atmosfera odosobnienia, autentyczności, zastanowimy się zapewne „kurde, kiedyś nie żyło się łatwo”. Dziś Vlkolinec to część miasta Rozuberok. Do niego warto wrócić w godzinę zielonym szlakiem. W pewnym momencie zobaczymy urzekającą panoramę Gór Choczańskich, Rozumberoka, kotliny Liptowskiej i Tatr Zachodnich.
Wycieczka na Oravski Hrad. Czyli Zamek Orawski oblężany [ZDJĘCIA]
Sierpień 27, 2009
Zaledwie kilkanaście kilometrów od przejścia w Chyżnem i kilkadziesiąt od Korbielowa znajduje się bez dwóch zdań najpiękniejszy zamek na Słowacji. Wpisany na światową listę dziedzictwa UNESCO Orawski Hrad wisi dosłownie nad rzeką Orawą na wapiennej skale, która dumnie wyrasta znikąd. Ale to w Pienińskim Pasie Skałkowym jest normalne. Piękniej położony jest chyba tylko małokarpackie zamczysko Devin.
Zamek oczywiście był warownią obronną, pilnującą ważnego szlaku handlowego do Polski ale i centrum administracyjnym całej Orawy. Przez wieki przechodził z rąk węgierskich w austriackie, polskie a nawet buntownicze. Najdłużej jednak rządzili na nim Thurzonowie. Zamek jest duży, w sporej części mocno odrestaurowany. Jednak rekonstrukcja była na tyle nieinwazyjna, że wchodząc na centralne dziedzińce możemy poczuć się jak 500 lat temu. Kręcono tu wiele filmów kostiumowych, takich jak „Nosferatu” czy nasz serial „Janosik”. Budowla składa się w 3 części, budowanych w różnych latach. Zwiedzanie zaczyna się na dole i po godzinie kończy na samej górze – w cytadeli. Sporo tu Polaków i weekendowych Słowaków, dlatego soboty i niedziele odradzam na zwiedzanie. Jest tłoczno. Za tłoczno. Niedaleko funkcjonują spływy tratwami flisackimi a dosłownie 10 minut drogi z Orawskiego Podzamoku znajduje się Podbiel – wieś/skansen z autentycznymi chałupami orawskimi. Warto tam wstąpić.
W czasie zwiedzania czeka nas mniej lub bardziej udolny pokaz walki na miecze, krótki koncert muzyki dawnej i oglądanie komnat. Spore wrażenie robią też widoki z okien. Te i inne ciekawostki możecie zobaczyć na moich zdjęciach w galerii poniżej.
Devińska Kobyla i piaskowa wydma, która rozpoczyna Karpaty [Wideo]
Sierpień 5, 2009
Devinska Kobyla to ostatni szczyt na długiej i różnej „wędrówce” spiętrzonych Karpat na Słowacji od Użgorodu. Tutaj Małe Karpaty – winne wzgórza, nie przekraczające 500 metrów stromo opadają ku dolinie Dunaju. Dojść stąd możecie z miasteczka Devinska Nova Ves lub Devina – dziś dzielnicy Bratysławy z przepięknie położonym zamczyskiem – dumą Słowaków. To rezerwat, ale jakże nietypowy dla Słowacji. Chroni się tutaj unikatowe lasostepy, roślinność ciepłolubną i śródziemnomorską oraz naskalną. Jakby tego było mało znajdziemy tutaj nietypowe formy geomorfologiczne.
Lasy na południowo-zachodnich zboczach są pozostałością pierwotnych ciepłolubnych lasów dębowych z występującym tu dębem omszonym, dębem szypułkowym i dębem burgundzkim. Przez rezerwat przyrody prowadzi trasa turystyczno-poznawcza o długości 4 km łącząca zamek z wspomniają właśnie Nową Wsią. Najciekawszym miejscem Devinskiej Kobyly jest odkrywka na wzgórzu Sandberg. Przez chwilę można się tutaj poczuć jak na Saharze. Mnostwo piasku i to w każdej postaci. Znajdują się tutaj pozostałości skalne trzeciorzędowego morza z poziomymi warstwami, których wiek szacuje się na 14 do 16 milionów lat. Nawet dziś można tutaj znaleźć skamienieliny zwierząt morskich.
Skałki „Zamczysko” pod Sciszków Groniem w Łysinie. Czyli odrobina Jury w Beskidach
Sierpień 2, 2009
Jedną z najciekawszych osobliwości przyrodniczych naszych Beskidów, a na pewno hitem Beskidu Małego są skałki piaskowca istebniańskiego, u podnóża Ścieszków Gronia w Łysinie. Nie byłoby zapewne nic unikatowego w tej grupie skalnej gdyby nie jej rozmiar, wysokość oraz skomplikowany system labiryntów i mostów skalnych, który tu występuje.
Bloki piaskowca przywierają do szczytu od strony południowej schowane lekko za drzewami. Tutaj jednak teren się wypłaszcza i wraz z położonymi vis-a-vis przepaści gigantycznym blokom skalnym tworzy charakterystyczny kamienno-leśny kanion (powstał zapewne poprzez zawał lub ekstremalną erozję). Oprócz trzech głównych prawie 10-metrowych ścian, na których wspinacze wyznaczyli i zabezpieczyli kilka tras wspinaczkowych, znaleźć tu możemy pojedyncze, ponad 5-metrowe grzyby skalne, Tunele i mosty kamienne, dziury, półki skalne oraz labirynty przez które ciężko się przecisnąć. We wschodniej części skałek znajduje się jedna z najbardziej tajemniczych jaskiń w Beskidach. Jaskinia Lodowa ma długość 59 metrów i głębokość 10 metrów. Co ciekawe po raz pierwszy zbadana została przez grotołazów niedawno, bo latem 2000 roku. Niedawno bezspornie stwierdzono, że lód utrzymuje się w niej przez cały rok. Ta osobliwość i cały obszar leży 700 m n.p.m. i jest najniżej położoną jaskinią lodową w Polsce. Jest to jedyny taki obiekt w całych polskich Karpatach poza Tatrami. O tym odkryciu pisała nawet „Rzeczpospolita”.
Aż dziw, że nie założono tu jeszcze rezerwatu. Flora naprawdę tu szaleje. Specyficzny mikroklimat, wilgoć, roślinność cieniolubna i naskalna. To właśnie skałki „Zamczysko”. Nazwa jest potoczna i wiąże się z legendą – oczywiście – o zamku, który miał tu stać i zapadł się pod ziemię, pozostawiając jedynie podziemny tunel. Sądząc jednak po tych utworach pod spodem może znajdować się naprawdę spory system jaskiniowy. Tylko trzeba go odkryć!
Łysina leży w gminie Łękawica. Do skałek dotrzemy albo przez wieś – najpierw jednak trzeba tu dotrzeć, kierując się z Żywca na Łękawicę a potem Okrajnik. Wiele osób poleca jednak wejście z drugiej strony z dawnej wołoskiej wsi Kocierz zielonym szlakiem, podobno bogatym w grzyby i jagody.

















Ostatnie komentarze