Trochę zdjęć z weekendowego wypadu do Rybnika

Lipiec 31, 2009

Rybnik zadbane miasto. Spontaniczny wyjazd minubusem spod dworca w Gliwicach nie zakończył się wizytą w Toszku ani Pławniowicach (Uwaga, bardzo słabe połączenia z zachodem województwa w niedziele). Wyjazd zakończył się w Rybniku. Pomyślałem – wstyd nie być w miejscu intrygującej mnie od dawna bazyliki, podobno ładnego rynku i teoretycznie serca prawie 600-tysięcznej konurbacji ROW.

rynek w rybniku


Wrażenia z Rybnika mam pozytywn
e. Schludne, zadbane miasto z dobrze odrestaurowaną starówką, co prawda układ urbanistyczny centrum trochę mnie zawiódł, nie przypomina średniowiecznych pierścieni i okolnic jak w Gliwicach czy Tarnowskich Górach, ale stan kamienic, bruku i małej architektury zdecydowanie dobrze świadczy o gospodarzach. Rybnikiem zainteresowałem się, śledząc losy Eberhard Mocka, który w najnowszej części serii autorstwa Marka Krajewskiego odwiedza właśnie to miasto, a dokładnie złowieszczy, neogotycki budynek szpitala dla psychicznie chorych. Ten jest do dziś zasłonięty wachlarzem młodych i starszych drzew.

Wielkie wrażenie wywarła na mnie bazylika. Świątynię obiecałem sobie zobaczyć, bo jest największa na Śląsku. Nie żałowałem. Wnętrza jeszcze bardziej zachwycają niż przecinające niebo strzeliste wieże – symbol Rybnika.  Środek to cudowne sklepienie z motywami kosmicznymi, świetny, doskonale konserwowany neogotyk i przynajmniej kilka świetnie się prezentujących ołtarzy. (Zobacz więcej zdjęć samej bazyliki św. Antoniego). Ul. Powstańców śląskich, łącząca plac pod kościołem z rynkiem niewątpliwie należy do najciekawszych arterii centralnych na Górnym Śląsku. Natomiast centrum handlowe Plaza należy do jednego z najbardziej niefortunnie ulokowanych centrów. Prawie przylega do rynku. Do Rybnika najlepiej dostać się busami PKS z Gliwic lub Katowic. Albo koleją z Katowic. Fajne, zróżnicowane i tanie menu znajduje się 200 metrów od rynku w Restauracji Art-Cafe.

  • Share/Bookmark

Japonia kroi lasy na Tasmanii

Lipiec 26, 2009

Jest na świecie takie miejsce, które z powodzeniem w całości możnaby zaadaptować na park jurajski o ile dojdzie do wskrzeszenia dinozaurów przez genetyków. To Tasmania. Cudownie tajemnicza wyspa, którą 10.000 lat temu transgresja wód oceanicznych skutecznie usamodzielniła i uwolniła od Australii. Do dziś to jeden z najbardziej unikatowych systemów, jak każda wyspa większa. Niestety. Chamstwo rasy ludzkiej również tutaj daje się we znaki. Pierwotny las o specyfice przejściowej (wilgotny a jednocześnie umiarkowany) jest wycinany na potrzebę… gospodarki japońskiej. Latają helikoptery i zrzucają napalm w sam środek lasu. Drzewostan płonie, tworzą się blizny, zktórych skutecznie rusza ciężki sprzęt do wycinania drzew.

95% drewna eksportowane jest na potrzeby branży papierniczej tego biurowego narodu… Padają kilkusetletnie i kilkudziesięciometrowe eukaliptusy. Koncerny drzewne zastraszają ekologów, podtruwają zwierzęta, skutecznie lobbują we własnych interesach… Osobiście uważam, że priorytetami dla ludzkości powinno być ochronienie tych rejonów, które są światem w miniaturce. A takim światem jest Tasmania.

  • Share/Bookmark

Bajkowa kolonia „Zgorzelec” w Bytomiu (Przewodnik cz. 11)

Lipiec 25, 2009

Kolonie robotnicze na Śląsku i w Zagłębiu w generalnej większości stworzone są w, lub całkiem obok substancji osadniczej i tkanki miasta. Jest kilka jednak osiedli całkowicie oddalonych od innych zabudowań, a jedną z nich jest Kolonia Zgorzelec na południu Bytomia. (Drugą ciekawą jest kolonia Pogoria w Dąbrowie Górniczej).

zagorzelec3

Osiedle powstało w 1897 roku dla Katowickiej Akcyjnej Spółki Górnictwa i Hutnictwa a dokładnie pracowników huty Hubertus (potem Zygmunt) . Kilkanaście lat później sprzedano osiedle rodowi Schaffgotchów. To ciekawe, bo kolonie robotnicze nie był zazwyczaj przedmiotem handlu. Osiedle sprytnie wciśnięte zostało pomiędzy drogę z Łagiewnik do Szombierek a dolinę Bytomki. Dolinę w tym miejscu stosunkowo urokliwą, płynącą jarem. Kilkaset metrów dalej znajdował się młyny wodne.
Kolonia składa się z ponad 30 małych, dwukondygnacyjnych kamieniczek z frontowym wejściem, sienią i również schodkami frontowymi. Urzeka przede wszystkim symilarność każdego budynku. Kolonia otoczona jest drzewami, także pomiędzy budynkami rozłożyste drzewa i zielone pagórki sprawiają wrażenie, jakbyśmy znaleźli się w śląskim „Shire”. Część kamienic została jednak opuszczona i straszy zamurowanymi oknami, na ich elewacjach śmieszą namalowane białą farbą „bramki” do gry w piłkę, natomiast część jest w naprawdę dobrym stanie.

zgorzelec1

Kilkanaście lat temu Barbara Klajmon, ówczesna Konserwator w Bytomiu a dziś Konserwator Wojewódzka rozpoczęła akcję totalnej rewitalizacji Zgorzelca. Częściowo się to udało – mówi o tym stan połowy obiektów i wpisanie do rejestru zabytków. Niestety, plan się nie powiódł do końca, bo  kolonii nie chcieli zamieszkiwać młodzi ludzie, bytomscy artyści i ludzie wolnych zawodów. Szkoda. Więcej szczegółów i historię rewitalizacji możecie przeczytać w książce „Historyczne osiedla robotnicze” wydanej w 2005 roku przez Górnośląskie Centrum Dziedzictwa Kulturowego.

Roztacza się stąd świetny widok na Szyb Krystyna oraz tereny, które już niebawem mają być wykorzystane pod gigantyczne pole golfowe. Polecam wpaść tutaj jesienią. Naprawdę fantastyczna sprawa

  • Share/Bookmark

Następna strona »