Kryzys dotyka internetowe biura podróży?
Czerwiec 28, 2009
Już pisałem kilka razy, że będziemy oszczędzać na wczasach. Wybierzemy wizytę w Polsce, u rodziny lub krótki urlop. Spada sprzedaż długich wycieczek, pobytów w hotelach 5-gwiazdkowych. Ludzie polują na lastminute. Nawet na blipie.
Kryzys nie omija internetu w każdym aspekcie. Również turystycznym. W tym sezonie wysyp internetowych poradników jak i gdzie tanio się wczasować. Turystyczne serwisy społecznościowe rozgrzane, internetowe biura podróży mają twardy orzech do zgryzienia. Jedne z największych łączą się, by przetrwać patową sytuację. EasyGo.pl i wakacje.pl połączą się w jeden podmiot. Jak zapowiadają władze spółek same strony internetowe będą funkcjonować, tak jak dotychczas, osobno, pod niezmienionymi markami. Efektem połączenia ma być jednak spore cięcie wydatków na płace pracowników i utrzymanie biur. Obydwa zespoły przeprowadzą się do jednego, wspólnego Contact Center w Gdańsku.
W wyniku takiej „reorganizacji” spółka chce dopłynąć do końca roku a w przyszłym wypuścić na rynek kilka nowych marek internetowych i osiągnąć zysk ponad 200 mln zł. EasyGo próbowało się promować w tym roku nietypowo. Jest np sponsorem i partnerem programu „Turyści” w telewizji TVS. A z tego co wiem nawet półproducentem.
Recepta na powodzie? System „małej retencji” [Wideo]
Czerwiec 22, 2009
Powódź w Myślenicach w Beskidach. Wylały małe rzeki / by Rrrodrigo/ CC BY-NC 2.0
Polska część Sudetów z racji specyficznego ukształtowania jest najbardziej narażonym na powodzie obszarem w kraju. Średnie opady atmosferyczne w najwyższych partiach pasma nie odbiegają od tych notowanych w Tatrach i przekraczają 1000 mm na metr kw. Masy powietrza pochodzące znad północnego Atlantyku (kompleksy niżowe) przynoszą deszcz utrzymujący się od 2 do 4 dni, a czasem dłużej. Pojawia się również wilgotne powietrze znad Morza Śródziemnego, powodujące w lecie gwałtowne burze połączone z silnymi opadami.
Cechą charakterystyczną rzek i potoków sudeckich jest to, że są stosunkowo krótkie i mają duże spadki. Obfite deszcze powodują częste i gwałtowne wezbrania szczególnie na wiosnę i latem. Rzeki niosą wtedy oprócz wody, także sporo materiału skalnego, który zwiększa ich siłę niszczącą. Dlatego tak często w górnych odcinkach zlewni sudeckich dochodzi do zalań i podtopień, nawet jeśli na pozostałej części kraju opady nie wywołują poważniejszych zagrożeń.
Tezą lansowaną przez większość hydrologów w Polsce wobec sytuacji w Beskidach i Sudetach jest wybudowanie skoordynowanego systemu tzw. „Małej Retencji” we wszystkich górnych odcinkach rzek górskich. Polska należy do krajów, które tracą najwięcej wody pochodzenia naturalnego. Nie potrafimy zatrzymać ponad 80% wód opadowych, które bezpowrotnie wsiąkają w podłoże lub spływają korytami rzek, niejednokrotnie występując poza nie.
System Małej Retencji polega na wybudowaniu setek małych betonowych progów, kaskad, wodospadów oraz przede wszystkim małych zapór retencyjnych o pojemności od kilkuset tysięcy do kilku milionów metrów sześciennych. System ten byłby przygotowany do przyjecia fal powodziowych już na samym początku. Niejednokrotnie rzeka na odcinku górskim przyjmuje nawet 15 dopływów o równie górskiej specyfice. Zakładając, ze w wyniku obfitych opadów każdy z nich podniesie swój stan wód o 100 proc., to po minięciu takiego odcinka rzeka niesie z sobą ok. 1600 proc. wody więcej niż zazwyczaj!
Załóżmy, że rzeka ta wpada do jeszcze większej, a tamta do kolejnej. Z takimi stanami wód mamy do czynienia w miejscowościach położonych niżej, a nawet już w środkowych odcinkach rzek.
Warto zastanowić się więc, czy jest sens co roku wygospodarowywać olbrzymie sumy pieniędzy na odbudowę mostów, dróg, wałów, skoro sytuacja na terenach, gdzie wszystko ma swój początek, jest wciąż nieuregulowana. Wystarczy, że będziemy potrafili przejąć w górnych odcinkach rzek o 25 proc. więcej wody niż dotychczas i dodatkowo za pomocą kaskad i progów zmniejszać ewentualne fale powodziowe. Będziemy wówczas mogli mówić o sporym sukcesie, a zagrożenie dla miast takich, jak Jelenia Góra czy Kłodzko będzie mniejsze. Szczególnie o Kłodzko i całą Kotlinę mi chodzi, bo to miejsce, gdzie Nysa atakuje notorycznie. Dwa zbiorniki są wybudowane poniżej, za Otmuchowej, kolejny powstaje przy… Paczkowie. A w górze rzeki? Zero, nic, pustka. Kupiłem mapę Masywu Śnieżnika, by przeanalizować sprawę i oprócz małej zaporki w Międzygórzu, pamiętającej Niemców nie znajdziemy tam nic, co zatrzymać może wielką wodę, pustoszącą prawie co rok Kłodzko i okolice…
Przepiękny cmentarz Żydowski w Żarkach
Czerwiec 19, 2009
Żarki słyną z najlepiej zachowanych judaików na terenie całej Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Kirkut przy ul. Polnej – tzw „Nowy Kirkut” liczy sobie ponad 1100 całkiem dobrze zachowanych macew. W Żarkach mieszkało kiedyś prawie 50% Żydów i do dziś poznać to możemy nie tylko po kirkutach, ale i dawne synagodze, charakterystycznych uliczkach i domostwach. Z Żarek pochodzi między innymi Eli Zborowski, przewodniczący amerykańskiej komórki Instytutu Yad Washem. Po mieście można przejść Szlakiem Kultury Żydowskiej. Kirkut leży malowniczo na piaskowych wzgórzach, otoczony żywopłotem. Macewy co ciekawe nie stoją pomiędzy bluszczem i drzewami, ale porostami i suchymi trawami. Są bardzo dobrze zachowane, napisy mówią o pochowanych tutaj aż w kilkunastu językach. Tutejsi żydzi trudnili się handlem i rzemiosłem. Mieli nawet własny samorząd. Jeszcze do dziś niektórzy mieszkańcy nazywają miasto Żarki Żydowskie.
Katowice chcą zrewitalizować dolinę Ślepiotki
Czerwiec 19, 2009
Katowice to jedno z najbardziej zielonych miast w Polsce. Ten paradoks potwierdza spora lesistość południowej części miasta oraz względna czystość rzek na tym terenie w odcinkach źródliskowych i górnych. Kłodnica, Mleczna czy Ślepiotka do dziś zachowały względnie charakter naturalny. Ta ostatnia na terenie Rezerwatu Ochojec nawet powyżej przeciętnej.
Władze Katowic chcą zrewitalizować całe koryto rzeki, tak aby powstał naturalny korytarz ekologiczny łączący wschodnie z zachodnimi częściami Katowic. Wszystko w ramach programu REURIS. Jeśli eksperyment się powiedzie, byłobyto niesamowite wydarzenie i precedens. Oto w końcu prawdziwie odwróciliśmy się do rzeki, a nie – jak dotychczas – wypinaliśmy się do niej tyłem. O wiele więcej napisałem na ten temat w artykule w MM
![]()
Ślepiotka w Piotrowicach – fot. Maciej Wójcik
Ruchoma Szopka w Olsztynie. Skarb z pasji stworzony
Czerwiec 16, 2009
Ruchoma Szopka z Olsztyna to obok Wambierzyckiej jeden z najcenniejszych tego typu zabytków w Polsce. Ponad 800 figur z drzewa lipowego nieśmiało gra dla turystów sceny z czasów Chrystusa. Jan Wiewiór – artysta, autor ekspozycji każdego gościa traktuje z wielkim szacunkiem, nie waha się przed rozpoczęciem barwnych opowieści o olsztyńskich legendach i tradycjach. Nie od parady w końcu dzieży berło Mistrza Mowy Polskiej za rok 2007. Olsztyn od dawna słynie również z drewnianych aniołów, których kilkanaście wisi w galerii Wiewióra. Opłata za zwiedzanie wraz z fotografowaniem wynosi 3zł, ale zdecydowanie warto.
Ruchoma szopka położona jest w zabytkowej drewnianej chałupie przy drodze z olsztyńskiego rynku do Biskupic. Część rzeźb z braku miejsca stoi na podwórku zagrody. Warto odwiedzić też „lochy” – piwnicę z podświetlaną i dźwiękową ekspozycją, dotyczącą historii zamku w Olsztynie. A do tego niedaleko, bo 5 minut piechotą.
Mahdia [mapa, zabytki, dojazd] Czyli to romantyczniejsze oblicze Sahelu
Czerwiec 7, 2009
W poprzednim wpisie zachęcałem do odwiedzin w Monastirze. Tym, którzy nie jadą to Tunezji, by leżeć do góry brzuchem polecam również Mahdię. Do miasteczka dojedziemy tradycyjnie taksówkami (biało-czerwonymi) lub pociągiem. Dworzec w Mahdii jest mały, kameralny – jest to stacja końcowa sahelskiego metra. No to idziemy…
Mahdia to jedno z najpiękniej położonych miast Tunezji. Również strategicznie położony, również na półwyspie. Przy czym szerokość podstawy ostrzego jak grot strzały półwyspu to zaledwie kilkaset metrów. Nie sposób nie było stworzyć tu miasta-twierdzy. I takowe powstało.
Wchodzę do starej Mahdii od strony południowo-zachodniej. Codziennie dbywa się tutaj jarkark wszystkiego. Polecam serdecznie odwiedziny właśnie tutaj. Targowisko ma swój klimat – trochę prowincjonalne, brudnawe ale bogate tak samo jak inne – w większytch miastach. Kupimy tutaj wszystkie produkty spożywcze, przywożone z głębi Afryki. Daktywe wybieramy w kiściach – jak winogrona. Troszke dalej, bliżej mediny znajduje się olbrzymi targ rybny. Umieszczony w hali przyciąga ciekawskich turystów i mieszkańców. Ci drudzy bez oporu przebierają w głowah rekinów, ośmiornicach i kalmarach (wszystko świeże) a ci pierwsi chodzą między stoiskami i przecierają oczy ze zdziwienia.
Sama Mahdia ma mocne tradycje rybackie, do dziś jest tu sporo, bardzo dużo rybaków i rybackich przystani. Ale równie dobrze można ją nazwać historyczną bazą wojenną. Założona przez Fenicjan, rozbudowywana i przebudowywana przez Rzymian, Greków oraz Fatymidów. Słąwna między innymi z tego, że oddzielał ją od lądy 11-metrowej grubości mur i jedna brama. Przez wielki służyła też jako baza piratów.
Łatwo zwiedzić Mahdię. Idziemy południową częścia półwyspu – wstępujemy do Wielkiego Meczetu, Kazby z bardzo ładnymi widokowymi murami, oglądamy ruiny starego portu, gdzie młodzi nurkują po kraby i docieramy na kraniec półwyspu. Tutaj fale co chwile smagają skały a latarnik z pobliskiej latarni zaprasza za kilka dinarów do siebie. Powracamy północną częścią półwyspu. Piękne tereny, minizatoczki i wiszące nad wodami zabytkowe domki. Trochę śmierdzi, ale widoki rekompensują wszystko. Tutaj też przycpunąłem na falochronie i zrobiłem jedno z moich najlepszych zdjęć. Dwójka bezdomnych rybaków brodząca w zatoczce chyba złowiła chyba ośmiornicę. A nad miastem powoli zanosi się na burzę. Pora wracać.
Labiryntem uliczek przebiłem się na plac Khadi Noamine i uroczą uliczkę Obaid Allah Mahdi. Tutaj znajduje się mały placyk o niesamowitym klimacie. Małe drzewka tworzące jakby dach, oblegane przez mieszkańców schody i jakby nasze swojskie, średniowieczne kocie łby. Spotkałem tu Muhhamada, informatyka, sprzedającego – a jakże – pamiątki. – Mahdia to moje miejsce na ziemii, to taki romantyczny, cichy skrawek Tunezji. tutaj często pojawiają się chmury – naprawdę rzadkość u nas. Muhhamad ma dziewczynę w Łodzi, chce ją sprowadzić i tutaj i założyć przychodnię, Monika studiuje medycynę.
W Mahdii skromnie z plażami i hotelami. To miasto typowo wycieczkowe. Jeśli byśmy wytypowali ranking 10 najfajniejsych miejsc w Tunezji – z pewnością nie zapomnijcie o tej rybacko-wojskowej mieścinie.





































Ostatnie komentarze