Śląska policja jest Youtube
Styczeń 31, 2009
Miło zaskoczyłam się poszukując dziś rano policyjnych newsów na stronie internetowej Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Otóż policyjni informatycy idąc z duchem czasu postanowili umożliwić ich oglądanie poprzez własny, elegancki odtwarzacz flashowy. Tym razem pokazali smaczny kąsek, cyzli zarekwirowanie małej armi od trzech jegomości, któy obecnie trafili pod skrzydła cieszyńskiej prokuratury.
Brawo panowie, idźcie tą drogą. Policyjne pościgi, akcje antyterrorystów, rozmowy negocjatora albo przywoływanie do porządku kibiców. To będzie popularniejsze niż blog Kominka!
Teraz pora jeszcze, by ujednolicić wszystkie serwisy miejskie, bo ich poziom bywa różny.
Kat tefałpe nie daje rady
Styczeń 30, 2009
Z rozbawieniem słucham od dobrych kilku miesięcy zapowiedzi dziennikarzy prowadzących katowickie „Aktualności” pod sam koniec programu. „Zapraszamy również na naszą stronę internetową www.kat.tvp.pl”.
Cóż. O ile poziom „Aktualności” naprawdę systematycznie rośnie (konkurencja podziałała), to poziom centralnie projektowanych regionalnych serwisów TVP woła o pomstę do nieba. Mniejsza o grafikę, wagę strony i praktycznie zerową aktualność (wiadomości pojawiają się dopiero okoł godz. 16:00). Nabardziej boli notoryczne przeklejanie informacji z Polskiej Agencji Prasowej, co w dobie interaktywnej i społecznościowej sieci jest archaizmem sprzed 10 lat i kpiną z czytelnika.
Jakość grafik i screenów skromna. Sporą wartością jest serwis informacyjny w wersji wmv, możliwy do oglądnięcia jednak po ściągnięciu i zbuforowaniu, nie ma widoku żadnego raczej na wbudowany flashowy odtwarzacz, jaki zastosował wortal Telewizji TVS. Tak na marginesie tvs.pl również nie grzeszy funkcjonalnością, ale ma w sobie to co najcenniejsze – zwartość, dosyć dobrą grafikę i wbudowany odtwarzacz flash.
Podsumowując, dziwi przedpotopowa filozowia witryny i nahalne promowanie bubla. A wystarczyłoby zaczerpnać z najlepszych wzorców bardzo dobrych serwisów ze stajni itvp.
Muzeum Energetyki w Łaziskach (Przewodnik cz.2)
Styczeń 29, 2009
Odwiedziłem dziś jeden z elementów Szlaku Zabytków Techniki, mieszczące się w dawnej rozdzielni energetycznej Muzeum Energetyki. Powstało w 2002 roku z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Energetyki (taka nazwa). Jak twierdzi prezes Zbigniew Lorek, przez placówkę przewinęło się ponad 20 tys. ludzi. I dobrze.
Na miejscu zobaczymy około 4300 eksponatów a wśród nich takie hity jak Generator Tesli, stary projektor na lampę łukową, olbrzymie żarówki – między innymi latarniowe, silnik Deutza z oczyszczalni ścieków w Bytomiu czy Stanowisko do demonstracji wyładowania po powierzchni szklanej butelki (polecam, mocne!).
Na miejcu oprowadza miedzy innymi inż. Adam Wisthal, zapaleniec, który to miejsce tworzył od początku. Dzięki takim ludziom właśnie powstają najcenniejsze rzeczy, jak choćby słynne Muzeum Chleba w Radzionkowie. – Na miejscu pokazujemy prąd elektryczny, przestrzegamy przed nim. Ale można również zobaczyć jak prąd się „porusza” a nawet jak pachnie – opowiadał mi Wisthal. Aby dostać się do muzeum trzeba zjechać w Łaziskach ze słynnej Wiślanki na wysokości Huty Łaziska. Potem jedziemy aż pod budynek dyrekcji Elektrowni i tuż obok mała zielona budka (dawniej stacja transformatorowa) informuje nas, że jesteśmy na miejscu.
Szykuje się mrożący Flash Mob
Styczeń 26, 2009
Już w najbliższą sobotę, 31 stycznia na Placu Tropikalnym w Silesia City Center grupka zapaleńców organizuje Flash Moba w konwencji „zamrażamy się na 3 minuty” Przestrzeni sporo, szlaki jeszcze nie przetarte. Jeśli pojawi się z setka osób, wróżę temu sukces. W ten sposób wyglądało to w Nowym Jorku (zerknijcie na liczbę oglądnięć) a w ten sposób u nas – w Bielsku-Białej. Jeśli macie odrobinę szaleństwa w sobie i chcecie zobaczyć miny silezjańskich zakupoholików – pojawcie się. ostatni dzień stycznia godzina 18:00. Można też dodawać się do listy.
Przy okazji przypomnę, że niedawno się udało. Inaczej trochę, ale było kultowo. Na katowickim dworcu PKP.
Najgoroźniejszy wulkan? Merapi
Styczeń 26, 2009
Czyli jednego z najniebezpieczniejszych i najbardziej nieprzewidywalnych wulkanów na świecie. Wyspa Java, Indonezja.

Szacuje się, że ten jeden z najbardziej aktywnych wulkanów w Indonezji wyemitował największą ilość materiału piroklastycznego ze wszystkich wulkanów na świecie. Pierwsza zanotowana erupcja miała miejsce w 1548 r. (istnieją dowody erupcji z ok. 7630 r. p.n.e.; prawdopodobnie również w 1006 r., kiedy to skutki wybuchu miały spowodować załamanie gospodarcze i upadek hinduistycznego Królestwa Mataram). Częste lawiny piroklastyczne pociągające za sobą dziesiątki ofiar śmiertelnych (ostatnio w 1979 r. i w listopadzie 1994 r.). Ciągle stanowi duże zagrożenie, intensywnie monitorowany.
Wzmożona aktywność wulkanu w połowie maja 2006 roku zagroziła ponad 34 tys. ludzi, z których wielu zostało ewakuowanych w obawie przed skutkami spodziewanego w niedługim czasie kolejnego groźnego wybuchu.
Rowerem po Śląsku. Brynek, Boruszowice
Styczeń 26, 2009
Na pn-wsch. od Tarnowskich Gór znajduje się leśny raj. Wzdłuż doliny Stoły kiedyś polowali i wypoczywali przemysłowcy i arystokraci górnośląscy. Dziś to doskonały kierunek np. na wyprawę rowerową.
Wśród zielonych płuc Śląska, czyli lasów w dolinie Małej Panwi znajduje się wyjątkowy fragment usiany malowniczymi wioskami, pałacami, kaplicami i leśniczówkami. Jednocześnie, z racji tego, że położony jest najbliżej mocno zurbanizowanego terenu, często eksplorowany jest z powodu zasobności z jagody, grzyby i inne owoce lasu. To dolina rzeki Stoły, ciągnąca się od Tarnowskich Gór do Tworoga, wzdłuż ruchliwej trasy nr 11 ze Śląska do Poznania.

Przed wojną teren ten rozdarty był pomiędzy dwa kraje: Polskę i Prusy. Granicą była wówczas między innymi właśnie rzeka Stoła oraz płynąca nieopodal rzeczka… Graniczna Woda.
Dary lasu na wyciągnięcie ręki
Wycieczkę najlepiej rozpocząć od Pniowca. To malownicza dzielnica Tarnowskich Gór, mająca ponad 500 lat historii, narodziła się we włościach Mikołaja Włodki z zamku w Tarnowicach. Osadę kształtowało okoliczne górnictwo oraz wyrąb lasów dla niego. Stąd w herbie znajdziemy pień z wbitą w niego siekierą. Największą atrakcją Pniowca bez wątpienia jest kompleks stawów rybnych, z których jeden spełnia funckę kąpieliska. Dzielnica ta, to również absolutny hit borówkowo – grzybowy w sierpniu i wrześniu.
Proponuję do Pniowca udać się czarnym szlakiem z Tarnowskich Gór. Dlaczego? Gdy rozpoczniecie wycieczkę i spojrzycie na północ, dosłownie jak na dłoni będziecie mieć całą dolinę Stoły i Małej Panwi. Różnica kilkudziesięciu metrów uświadomi Wam że stoicie na Wyzynie Śląskiej ale dalej już Nizina Śląska.
Wioska rodem z Alzacji i Lotaryngii
Z Pniowca bez dwóch zdań pora ruszyć przez las do Boruszowic. To mała wioska, która leży pomiędzy Stołą a ogromnymi borami. Przed wojną mieścił się tutaj posterunek graniczny, bo dosłownie 500 metrów dalej w obecnej wiosce Hanusek mieszkali już Niemcy. Do Hanuska dojedziecie zrogą krajową nr 11.
Boruszowice to niezwykła miejscowość, w które zatrzymał się czas. Północno – wschodnia część wioski składa się z malowniczych domków, budowanych z pruskiego muru otoczonych ogródkami i zieleńcami. Pomiędzy nimi wiją się wąskie uliczki i wyrastają zabudowania gospodarcze. Również kościółek wybudowano w podobnym stylu. Niektóre budynki żywcem przypominają zabudowania w niemieckich landach czy północno-wschodniej Francji.
Na północnym krańcu wsi znajduje się zabytkowa fabryka papieru z 1894 roku. Majestatyczne ceglane zabudowania schowane są po części w lesie. Czas w Boruszowicach płynie wolno, wioskę upodobały sobie bociany, które bardzo lubią zakładać tu gniazda.
Przepych, polowania i dom jak marzenie…
Z Boruszowic udajemy się wciąż w kierunku zachodnim, wzdłuż rzeki Stoły. Stoła jeszcze przed wojną obfitowała w różne gatunki ryb oraz płazów. Inna nazwa rzeki brzmiała Rybna. Ponadto ciek tworzył liczne zakola i rozlewiska. Tutaj rosły również tjemnicze czarne kurki, rzadki gatunek grzybów. Niestety współczesny stan wody bardzo odbiega od tamtego.
zzzzzzzzzzzzzzz Po kilkunastu minutach zachodzimy o Brynka. Tutaj znajduje się przepiękna posiadłość, należąca do rodu Henckel von Donnersmarcków a w niej jeden z najpiękniejszych pałaców Górnego Śląska. Pałac powstał w 1908 roku jednak pierwsza budowania dworskie pojawiły się tutaj prawie 100 lat wcześniej. „Panem na włościach” został Hugo II Henckel von Donnersmarck, który zlecił budowę wrocławskiemu architektowi, Karolowi Grosserowi. Nad pałacem pałac, który uzyskał eklektyczy wystrój z elementami barokowymi wznoszą się dwie wieże z cebulowymi hełmami. Po wschodniej stronie rozpościera się mały ogród botaniczny a od strony Boruszowic piękne zabydowania dworskie, dziedziniec, zegarowa wieża ciśnień i oficyna. Zabudowania pałacowe stworzyły prestiż Brynka i dawały zatrudnienie sporej części mieszkańców.
W środku warto spojrzeć na marmurową klatkę schodową, kaplicę Św. Huberta, witraże oraz płaskorzeźby. Przed wojną siedzibę utworzył sobie tutaj Hitlerjugend, rodzinę hrabiowską wypędzono do skromnego domku, który dziś przylega do bramy głównej. Obecnie na terenie pałacu znajduje się elitarne technikum leśne z internatem.
Kilkaset metrów na południowy – wschód znajduje się dworzec kolejowy w Brynku.








Ostatnie komentarze